***************





********************









Pierwsza strona - Spis stron






******************







a Notatki: Wstęp.

aa Notatki: 1977 a
Co to jest zło? Co to jest dobro?

ab Notatki: 1977 b
Kompleksy i zadufanie

ac Notatki: 1978a
O rozwoju społeczeństw.

ad Notatki: 1987a; 1988a
Cud świadomości człowieka.

ae Notatki: 1987; 2018
O żydowsko-polskich stosunkach.

af Notatki: 1991a; 1993a
Dylematy człowieka współczesnego.

ba Notatki: 1994a
Dlaczego nikt nie zwalcza gospodarczych oszustów?

bb Notatki: 1997a
Nie można biernie przyglądać się złu i nie reagować na przemoc.

bc Notatki: 1997b
Zawiedzione nadzieje

bd Notatki: 1997c, 1998a; 1999a
Pozory liberalizmu gospodarczego. Zniewolona wolność.

be Notatki: 1997b; 2001a
Świat jest obojętny na eksterminację narodu czeczeńskiego.

bf Notatki: 2001b
„Zabijanie” nudy na nocnej służbie.

bg Notatki: 2002a
Czy koszty przemian musiały być tak wysokie?

cc Notatki: 2007f
Nie takich przemian chcieliśmy. Która z poprawności wyrządziła więcej szkód?

cd Notatki: 2003a; 2007a
Jaka ma być ta gospodarcza równowaga?

ce Notatki: 2003b; 2007b
Dlaczego po 1989 roku rozwój naszego kraju był tak chaotyczny, tak powolny i odbywał się z wielkim rozwarstwieniem i z tak ogromnymi kosztami społecznymi?

cf Notatki: 2003c; 2007c
O podatkach.

cg Zapiski: 2003d; 2007d
Wykluczanie obywateli z konsumpcji, to ograniczanie podaży i początek ciągłego procesu wykluczania.

ch Zapiski: 2003e
Czy bieda i ekonomiczne wykluczenie przystoi epoce wielkiego postępu i wzrostu wydajności procesów wytwarzania?

ci Zapiski: 2003f
Postulaty „Solidarności” wyrzucono do kosza.

cj Zapiski: 2003g; 2007e
Jaka ma być ta globalizacja?

ck Zapiski: 2003h
O stosunku do osób ułomnych i cierpiących.

ca Notatki sprzed 2003a
Pułapki myślenia zbyt doktrynalnie liberalnego.

cb Notatki sprzed 2003b
Niewykorzystane potencjały ludzkiej pracy i ludzkich zdolności.

da Zapiski: 2004a
Czy istnieją biedni Polacy? Społeczne podziały.

db Notatki: 2005a
„Nie lękajcie się”

dc Notatki: 2006a
Główna linia podziałów. Marginalizacja i wykluczenie wielu Polek i Polaków.

dd Notatki: 2006b
Exodus rodaków. Ucieczka z beznadziei.

de Notatki: 2007g
O poprawności ekonomicznej, politycznej i moralnej.

df Notatki: 2007h
Zaćmienie umysłów czy egoizm establishmentu?

dg Notatki: 2007i
O samozadowoleniu elit. „Humanizm” opresyjny. „Otwartość” marginalizująca i wykluczająca.

dh Notatki: 2007j
Nie powinno się ograniczać gry rynkowo-społecznej.

di Notatki: 2007k
O neoliberalnej poprawności i nadgorliwości.

dj Notatki: 2007l
Liberalny przechył.

fa Notatki: 2008a
Nieznośna propaganda sukcesu

fb Notatki: 2008b
Receptą na sukces gospodarczy i spokój społeczny jest równowaga gospodarczo-społeczna.

fc Notatki: 2008c
Świat jest tajemnicą. Jedynie słuszne myślenie jest niebezpieczne.

fd Notatki: 2008d
Czy jako naród mamy prawo do pozytywnego myślenia o sobie?

fe Notatki: 2008e
O światowym kryzysie i o zmianie światowego podziału konsumpcji i pracy.

ff Notatki: 2008f
Kryzys nie wziął się z niczego. Przyczyny kryzysu.

fg Notatki: 2008g
Gra rynkowa bez żadnych humanitarnych reguł.

ga Notatki: 2009a
Struktura dzisiejszego kapitalizmu. Czy sprywatyzować demokrację?

gb Notatki: 2009b
Dyktatura większości. Polityczna i medialna bezduszność.

gc Notatki: 2009c
Czy osoby produktywne są ofiarami osób nieproduktywnych?

gd Notatki: 2009d
Inercja świadomości elit w kwestii dotyczącej naszej transformacji. Unikajmy schematów.

ha Notatki: 2010a
Narodowa tragedia.

hb Notatki: 2010b
Po co nam ten konflikt? Para-liberalna bezduszność. Obrona pseudo liberalnej, postkomunistycznej rzeczywistości.

hc Notatki: 2010c
Choroba wykoślawionych idei nowoczesności i postępu.

hd Notatki: 2010d
Komu upodlenie, komu honory?

ia Notatki: 2011a
Opresyjny system. Odporni na rzeczywistość.

ib Notatki: 2011b
Jaka będzie nasza starość?

ic Notatki: 2011c
O kryzysach: gospodarki, wartości, demokracji, globalizacji.

id Notatki: 2011d
Kryzys w Grecji. Epoka prestidigitatorów i krzykaczy.

ie Notatki: 2011e
Brak poszanowania wartości pluralizmu przez „ucywilizowanych nowocześnie”

ie Notatki: 2011x


if Notatki: 2011f
Erozja neoliberalnego kapitalizmu. Kryzys nie wziął się z niczego.

ig Notatki: 2011g
Dysonans między wydajnością gospodarek a gospodarczym i społecznym zorganizowaniem.

ih Notatki: 2011h; 2012a
Idee „Solidarności” nie umarły.

ja Notatki: 2012b; 2013a
Przesilenie kapitalizmu, który nazywają liberalnym

jb Notatki: 2013b
Neoliberalny ustrój kastowy. Cofnięcie się w zaawansowaniu humanizmu.

jc Notatki: 2013c; 2014a
Neoliberalno-lewacko-korporacyjno-kapitalistyczny,”postępowy” system gospodarczo-społeczny jest źródłem napięć lokalnych, globalnych i ludzkich nieszczęść.

jd Notatki: 2014b
Współczesna „postępowa” ortodoksja. Kapitalizm ideologiczny, obłudny.

je Notatki: 2014c; 2015a
Liberalny letarg. Czy nastąpi przebudzenie?

jf Notatki: 2016a
Zaciekły opór establishmentu przed utratą ego-liberalnych przywilejów.

jg Notatki: 2016b; 2017a
Para-liberalna propaganda przestaje oddziaływać.

jh Notatki: 2018a; 2019a; 2020a
Pseudoliberalna i pseudo postępowa hucpa.

ji Notatki: 2020b
Wysferzone, egoistyczne, zarozumiałe elity

Notatki: Spis treści



OOOOO
OOOOO


NOTATKI - CAŁOŚĆ


OOOOO
OOOOO




Zabawy słowami a

Zabawy słowami b

ig Zapiski: 2011 g

Dysonans między wydajnością gospodarek a gospodarczym i społecznym zorganizowaniem.



Szczebrzeszyn - Pomnik Chrząszcza
Portiernia, styczeń 2011 r.

„Człowiek”, to nie brzmi dumnie

Za rozwojem technologicznym ludzkiego świata nie nadąża rozwój moralny, a niekiedy następuje moralny regres. Wynikający z rozwoju technologicznego rozwój materialny jest bardzo nierównomiernie dzielony, różnicujący ludzi. Im świat bardziej rozwinięty, im szybszy jego postęp tym silniejsze dążenie do jeszcze większego zintensyfikowania tego postępu, bez uporządkowania, bez refleksji czy świat zmienia się w dobrym kierunku. Byle szybciej i więcej, nie ważne jak, to dewiza współczesnych rewolucyjnych aktywistów postępu. W państwach bogatych dobrobyt, robotyzacja i korzystanie z pracy innych społeczeństw powodują słabnięcie etosu pracy, społecznej solidarności, spolegliwości, i zblazowanie części społeczeństwa, zwłaszcza części elit, co sprzyja uleganiu dziwnym ideom, ideologiom i formom zachowania.

Szybkiemu rozwojowi części świata, niezwykle szybkiemu wzrostowi wydajności czołowych gospodarek towarzyszy ogromna nędza i głodowa śmierć setek tysięcy osób w państwach najbiedniejszych. Egoizm, chęć posiadania coraz więcej nie pozwalają społeczeństwom rozwiniętym skutecznie pomóc społeczeństwom najbiedniejszym i nie zmienią tego ogólnego obrazu działania wielu wrażliwych osób w różnego rodzaju fundacjach i misjach. Nie można obwiniać o brak możliwości skutecznej pomocy tzw. czynniki obiektywne, zasłaniać się nieprzygotowaniem społeczeństw żyjących w skrajnej nędzy i państw, w których żyją do pobierania i korzystania z pomocy. Życie współczesnych ludzi w państwach rozwiniętych sprowadza się do jednego wielkiego handlu i chęci coraz większego bogacenia się w coraz krótszym czasie i to jest główną przyczyną tej niemożności skutecznej pomocy. Im ludzki świat szybciej się rozwija, tym ludzie dostają większego „szaleju”, by tempo rozwoju i dobrobytu jeszcze zwiększyć. Niepohamowany pęd do rozwoju zostaje puszczony na żywioł. Ludzie nie potrafią go uporządkować. Może jeszcze nie dojrzeli do tego, by bez doznania zła, cierpień, wojen, upokorzeń hamować swoją pazerność, pychę i arogancję.

W dzisiejszym, trwającym już kilka dekad neoliberalnym świecie głosi się mnóstwo szczytnych haseł, mówi dużo o potrzebie wolności, humanizacji świata, o potrzebie ludzkiej solidarności, o pokonywaniu uprzedzeń, i owszem wielu ludzi, wiele grup, organizacji czyni dobro, niemniej ogólny wydźwięk neoliberalnej epoki jest zły, świat rozwija się dziś w wielkim chaosie. Główny trend w sferze gospodarowania i współżycia ludzi jest nasycony egoizmem i znieczulicą, świat stał się bardziej zły, nieczuły od tego istniejącego przed tą epoką. Chociaż dla dzisiejszych bojowników „postępu” ten przed-neoliberalny był światem przaśnym, ograniczającym ludzką swobodę, to w rzeczywistości ten dzisiejszy jest dla wielkich rzesz ludzi światem przynoszącym więcej zniewolenia.

Pomimo większych możliwości budowania ziemskiego świata bardziej przyjaznego ludziom, w którym mogłoby być mniej nędzy, upokorzeń, różnic, pomimo postępu naukowego, technologicznego, wzrostu wydolności procesów wytwórczych świat został zaszczepiony pazernością i bezwzględnością w realizowaniu własnych celów ludzi, grup, społeczności, krajów. Świat zatracił pokorę, stał się „nowocześnie” zarozumiały, „postępowo” butny, „awangardowo” konfrontacyjny, szydząco, bezczelnie, totumfacko odnoszący się do przeszłości.

Globalizacja ma różne oblicza w różnych sferach ludzkiego życia, podąża różnymi nurtami. W założeniach ideowych ludzi postępu świat miał podążać do jednoczenia się jego mieszkańców drogą zrozumienia, ujednolicania wartości, kultury, sposobu życia, tolerancji, spolegliwości, humanizmu, drogą likwidacji nędzy i głodu. Niestety założenia, programy, hasła, domniemania i mrzonki różnią się od rzeczywistych realizacji. W założeniu humanitarnym wysiłkom w sferze ducha towarzyszy twarda, bezkompromisowa gra ekonomiczna, wywołująca ogromne niesprawiedliwości i napięcia społeczne. Pomimo tego, że nowoczesne produkty o nowych funkcjach docierają do bardzo wielu miejsc na całym świecie, to dla bardzo wielu społeczności nie przekłada się to na poprawę ich warunków życia. Globalizacja, to dziś rozwarstwienie społeczeństw i wielkie różnice gospodarcze między państwami, to eksploatacja jednych grup społecznych przez inne, i jednych społeczeństw przez drugie. Dzisiaj postęp w zbyt małym stopniu jak na współczesne możliwości świata służy do polepszenia bytu wszystkim mieszkańcom Ziemi. Jest wykorzystywany i konsumowany przez niektóre społeczności, grupy, osoby bardzo zachłannie i egoistycznie. Owszem cały ziemski statek płynie w nurcie postępu, ale wewnątrz statku dzieje się bardzo wiele zła, postęp nie dociera do wszystkich jego miejsc i nie jest z tych miejsc widoczny. Niektórzy ziemscy wędrownicy widzą wybiórczo, tylko drogę, która jest przed nimi, ciekawi są, co znajduje się za jej widocznym kresem, ale nie chcą widzieć tego co dzieje się w różnych częściach statku, a i obrane przez nich władczo kierunek i droga stanowią jedynie wycinek roztaczającego się dookoła nich świata.

W państwach rozwiniętych, bogatych ludziom wydaje się, że cywilizacyjne zaawansowanie i dobrobyt w ich państwach zostały osiągnięte wyłącznie w uczciwych, moralnie nienagannych procesach dzięki uczciwym praktykom, dzięki przymiotom społeczeństw takim jak mądrość, pracowitość, zaradność itd. Na ogół nie zdają sobie sprawy z tego, że oprócz własnych zasług w osiąganiu rozwoju wykorzystywane w są też w jego budowaniu obce społeczeństwa i państwa, że ich społeczeństwa uczestniczą w ogólnoświatowym systemie wyzysku. Wielu żyje w złudzeniu, że świat bogaty podejmuje wystarczająco dużo wysiłku, by postępowała humanizacja życia wszystkich ludzi naszego globu, gdy tymczasem neoliberalny kapitalizm doprowadził do regresu humanizmu w wielu miejscach i w wielu aspektach życia mieszkańców Ziemi.

Gra kapitałowa, rynkowa zawsze zawierały w sobie duże dozy egoizmu, chęci bezkompromisowego bogacenia się osób i grup kosztem innych osób i grup, a także bezkompromisowego bogacenia się jednych państw, społeczeństw kosztem innych. Gdy pomimo tego osoby, grupy, społeczeństwa wyzyskiwane odnosiły czy odnoszą jakieś korzyści, gdy gra pozwalała (pozwala) na choćby niewielkie podnoszenie ich poziomu życia i umożliwiała (umożliwia) prowadzenie inwestycji i rozwój, to taką grę można uznać za korzystną dla wszystkich stron. Niestety dzisiaj, gdy został wprowadzony ogólnoświatowy system super-kapitałowy, bankowo-korporacyjny, przy jednoczesnym ograniczaniu miejsc pracy w całej światowej gospodarce egoizm i pazerność zbierają wielkie żniwa biedy, rozwarstwienia, upokorzenia. Kształt dzisiejszej globalizacji w sferze ekonomicznej wywołuje coraz liczniejsze i silniejsze demonstrowanie niezgody na zaistniały system gospodarczo-społeczny. Emocje i zaburzenia na tle ekonomicznym powodują wydobycie emocji i antagonizmów etnicznych, religijnych, politycznych, grupowych.

Dzisiejszy świat potrzebuje zmiany ego-liberalnego porządku gospodarczego i stworzenia takich reguł gospodarczych, finansowych, handlowych i takich działań, które by z jednej strony zachowały grę rynkową, swobodę działań gospodarczych, ale z drugiej okiełznały tę grę i ograniczały wyzysk zarówno ten dziejący się wewnątrz społeczeństw, wyzysk jednych obywateli przez innych jak i ten dziejący się między społeczeństwami, wyzysk jednych społeczeństw przez drugie.


Postępowość hałaśliwa.

Również w sferze ducha, idei świat dzisiaj jest manipulowany chyba w nie mniejszym stopniu niż dawniej. W dużej mierze tzw. postępowość i nowoczesność są budowane na fałszywych lub niejasnych przesłankach. A gdy nawet te przesłanki są sprzyjające dobremu rozwojowi ludzkiego świata, to zmian chce się dokonać w sposób autorytarny, bezwzględny, drogą rewolucyjną, w atmosferze nienawiści do przeszłości, tradycji, przy odbieraniu ludzkiej godności inaczej myślącym, czy niegotowym jeszcze do zmian. Ogranicza się lub zupełnie ogranicza dyskusję. W dużej mierze na rynek idei, obowiązujących doktryn i programów mają wpływ biznesowe i towarzyskie układy i korzyści ekspansywnych, nie zawsze działających etycznie dominatorów. Zresztą dzisiejszy oficjalny, medialny świat kocha dominatorów. Im są głośniejsi, sprytniejsi i bardziej bezwzględni, tym miłość do nich jest większa.


Ego-liberalny, korporacyjno-bankowy kapitalizm – przeciwległym biegunem komunizmu.

Oba te przeciwstawne sobie systemy łączy to, że powstały z tęsknot za lepszym światem i że mają swoich ortodoksyjnych wyznawców, że ich propagatorzy zatracili poczucie rzeczywistości i zdrowy rozsądek i że ich myślenie stało się myśleniem ideologicznym. Wyznawcy obu systemów uważali/uważają swoje ideologie za przejaw nowatorskiego myślenia, wychodzącego naprzeciw oczekiwaniom współczesnych ludzi, za kwintesencję nowoczesności i z poczuciem wyższości, arogancko odnoszą się do myślących inaczej.

Systemy gospodarcze zawierają się między skrajnymi, brzegowymi opcjami, między komunizmem, w którym nie ma rywalizacji i bodźców do ludzkiej aktywności a takim kapitalizmem, w którym totalny egoizm wypiera zupełnie ludzką solidarność. Dzisiejszy kapitalizm neoliberalny w swym dążeniu do maksymalnej efektywności wbrew intencjom tworzenia coraz to efektywniejszego systemu, coraz to lepszego świata, coraz to lepszych warunków życia ludzi zbliżył się do takiego skrajnego super-egoistycznego bez-solidarnościowego, destrukcyjnego systemu.


Portiernia, styczeń 2011 r.

Różne punkty widzenia i horyzonty czasowe.

Inaczej widzę hierarchię ważności czynników pro rozwojowych dla naszej gospodarki niż przedstawiają to ci ekonomiczni eksperci dla których liberalne zasady gospodarowania i prowadzenia polityki finansowej są święte. Ograniczają oni swoje analizy do sytuacji i punktów widzenia pojedynczych gospodarczych podmiotów, pojedynczych przedsiębiorców w oderwaniu od gospodarczej całości. Takie wycinkowe spojrzenie, ograniczanie horyzontów i sprowadzanie analizy do elementarnej mikroskali gospodarczej jest według mnie błędne, prowadzi do wyciągania błędnych wniosków i do działań, które tylko pozornie zadość czynią oczekiwaniom tych podmiotów. To, co wydaje się w mikroskali i w krótkim przedziale czasowym korzystne, przy ogólnym spojrzeniu na całą gospodarkę traci korzystność zarówno dla całej gospodarki, jak i w konsekwencji w dłuższym przedziale czasowym dla jednostkowych podmiotów.

Twierdzenie, że w obecnej sytuacji gospodarczej obniżenie obciążeń podatkowych firm i osób fizycznych albo ich likwidacja jest prawie wyłącznym czynnikiem poprawy możliwości rozwojowych gospodarki i poprawy poziomu życia obywateli jest bałamutne.

Zwiększona wskutek obniżenia podatków ilość zasobów pieniężnych pozostających u pojedynczych gospodarczych podmiotów/przedsiębiorców nie musi przekładać się na wzrost ich możliwości inwestycyjnych, nabywczych i na jakość ich życia dłuższym przedziale czasowym. Ich sytuacja zależy od zorganizowania i mocy całej gospodarki. To, że zostanie u nich więcej pieniędzy, może tylko bardzo doraźne zwiększyć siłę inwestycyjną. To krucha i krótkotrwała przesłanka do tego, by nastąpił gospodarczy rozwój w dłuższym przedziale czasowym.

Krótkotrwałe polepszenie finansowej sytuacji wybranych osób i jednostkowych podmiotów nie powinno być dla ekonomistów najważniejszym kryterium oceny skuteczności gospodarczych działań. To bodźce rozwijające całą gospodarkę i powodujące wzrost dobrobytu i konsumpcji wszystkich obywateli powinny zaprzątać uwagę ekonomistów.

Najkorzystniejszym dla naszej gospodarki byłby stan równowagi, w którym moc pieniądza i jej zorganizowanie zapewniałyby optymalny poziom konsumpcji i jej optymalny rozkład pomiędzy grupy społeczne, dużo bardziej sprawiedliwy od obecnego, stan zrównoważenia, który z jednej strony spowodowałby likwidację bezrobocia i doprowadził do sytuacji, w której między pracodawcami a pracobiorcami zachodziłaby gra rynkowa, a z drugiej strony potencjał finansowy i produkcyjny nie byłby niewykorzystywany z powodu braku siły pracowniczej: siły roboczej i siły fachowej, co dzieje się zwłaszcza wtedy gdy następuje duża emigracja zarobkowa i niekorzystna zjawiska demograficzne, zmniejszenie urodzeń dzieci.

Można wyobrazić sobie, że przy stanie gospodarczego zrównoważenia podatki mogłyby być redukowane do minimum, a wszystkie czy prawie wszystkie podstawowe egzystencjalne potrzeby społeczeństwa i takie, które dla istniejącego poziomu rozwoju cywilizacyjnego stają się potrzebami podstawowymi wszystkich obywateli byłyby zaspokajane przez wolny rynek bez udziały państwa. Musiałaby jednak zaistnieć rzeczywista, wzorcowa i obejmująca całość wspólnoty i całość ekonomicznej rzeczywistości równowaga, a także społeczeństwo musiałoby dorosnąć do takiego poziomu etyki i ograniczenia egoizmu, by działania dla dobra wspólnoty i współobywateli byłyby powszechnie stosowaną normą, by w wolności rynkowej nie było już dowolności i działań egoistycznych, siłowych (kto cwańszy, silniejszy i bardziej bezwzględny ten odkrawa więcej ze wspólnotowego dorobku). Jednak stan taki jest jak się wydaje bardzo odległą przyszłością.

Podatki nie są czynnikiem ograniczającym gospodarczy rozwój, są elementem gospodarek, które pomagają osiągnąć wspólnotowe cele, pomagają budować odpowiednie państwowe infrastruktury, i sprawiedliwiej dzielić się owocami gospodarowania. W naszym kraju, w którym istnieje wiele społecznych niesprawiedliwości pomagają te niesprawiedliwości zmniejszać.

Powtarzam już po raz kolejny w swoich notatkach tezę, że nie ma jednej, jedynie dobrej drogi rozwoju, że nie ważne jest to, w jaki sposób zapewnia się obywatelom godne życie i w jaki sposób maksymalnie wykorzystuje się w gospodarce potencjał społeczeństwa do jej dobrego funkcjonowania i rozwoju, czy osiąga się to w większym stopniu poprzez odpowiednie systemy podatkowe i bodźcowe (państwa skandynawskie), czy w większym stopniu poprzez rzeczywistą grę rynkową (USA). To jest kwestia narodowej umowy.

Gra gospodarcza nie powinna ograniczać się tylko do firm produkcyjnych, handlowych, bankowych, usługowych i nie do osiągania wąsko pojętej równowagi między podażą a popytem, ale powinna być równowagą między potrzebami obywateli dostosowanymi do aktualnych możliwości gospodarki a pełnym wykorzystaniem potencjału tkwiącego w gospodarce i w społeczeństwie. Obywatele, wszyscy obywatele będą mogli liczyć na poprawę swojej indywidualnej sytuacji, na swój rozwój wtedy, gdy rozwijać się będzie gospodarka, jako zintegrowana i odpowiednio uporządkowana całość.

Niektórzy ekonomiści–eksperci występujący w mediach lansują się, jako osoby bardzo pewne siebie (są takimi lub takich grają) i nieomylne, co ma ich sądom nadać wiarygodność. Jak się już przekonaliśmy w przeszłości, jest to niebezpieczne, może zaprowadzić w pułapkę myślenia doktrynalnego samych ekspertów i co gorsza opinię publiczną i decydentów.

Powinniśmy się wystrzegać tego, by pragmatyzm gospodarczy i konkretność działań nie przegrywały z obiegowymi, dla niektórych osób świętymi, nienaruszalnymi doktrynami liberalizmu gospodarczego


Dysonans między wydajnością gospodarek a gospodarczym i społecznym zorganizowaniem.

Rozwój gospodarczy, wzrost wydajności, postęp naukowy, automatyzacja i robotyzacja sprawiają, że myślenie ekonomiczne sprzed kilkudziesięciu lat straciło na aktualności i nie przystaje do nowo powstałej rzeczywistości. Wydaje mi się, że obowiązujące współcześnie, powszechne myślenie ekonomiczne nie nadąża za gospodarczymi przemianami. Wielu ekonomistów i co gorsze decydentów tkwi mentalnie, jeśli nie w ekonomii dziewiętnastowiecznego kapitalizmu, to z pewnością w ekonomii z przeszłości.

Dysonans krajowy.

Nieszczęściem naszego kraju i naszym jest to, że decydenci i nadworni ekonomiści nie potrafią w swym myśleniu wyjść poza wiedzę książkową i modne, niestety nadal obowiązujące teorie neoliberalne. Doktryny wbiły się im tak głęboko w umysły, że nie są w stanie myśleć samodzielnie. Reguły, doktryny, które opisywały gospodarki w innym miejscu i w innym czasie dziś straciły na aktualności i nie przystają do naszej dzisiejszej rzeczywistości. Mole książkowe nie potrafią myśleć i działać pragmatycznie, zdroworozsądkowo, nie potrafią wyciągać wniosków z obserwacji rzeczywistości, która dzieje się tu i teraz.

Mieliśmy szansę na podążenie własną gospodarczą drogą, według tego, co podpowiadały serca i umysły. Przestraszono się. Postanowiono pójść utartymi szlakami. Oddano gospodarkę w ręce pilnych uczniów neoliberalnej szkoły, sprawnym kopistom, którzy odtwarzali drogi przebyte przez innych, bez wprowadzania korekt, bez uaktualniania teorii. A przecież znajdowaliśmy się w innym miejscu i czasie na „osiach rozwoju”, dlatego korekty były czymś naturalnym i potrzebnym. Okazało się, że nawet w bogatych państwach, drogi, którymi one podążają też są kontestowane, że wymagają korekt. (Grupa ekonomistów i Tony Bleair proponowali tak zwaną „Trzecią Drogę”)

Neoliberalizm, totalna dowolność coraz bardziej dehumanizowały życie społeczeństw i zakłócały gospodarczą i społeczną równowagę i harmonię. Być może gdybyśmy, jako państwo zdecydowali się na własną drogę moglibyśmy własnym przykładem oddziaływać na inne państwa, na zmiękczenie twardego, nieprzejednanego neoliberalnego kursu w państwach zachodnich i na obranie nowej drogi przez państwa postkomunistyczne. Staliśmy się jednak, jako państwo kopistą, przekaźnikiem i utrwalaczem neoliberalnej drogi rozwoju. Intuicje, pragmatyzm, zdrowy rozsadek, racjonalizm, wyciąganie wniosków z obserwacji gospodarki przegrywały ze schematami, z liberalnymi, mocno zakonserwowanymi gospodarczymi doktrynami i neoliberalną ideologią.

Dysonans światowy.

W początkach kapitalizmu środki produkcji były w porównaniu z dzisiejszymi prymitywne a jeszcze kilkadziesiąt lat temu dużo mniej od obecnych wydajne. Dziś, gdy wytwórczość poczyniła ogromne postępy, gdy środki i siły produkcji są nieporównanie bardziej wydajne, mentalne tkwienie w gospodarczej przeszłości wywołuje wielkie zamieszanie i napięcia ekonomiczne i społeczne.

Szczególnie w państwach rozwiniętych zupełnie niepotrzebnie z punktu widzenia potrzeby rozwoju gospodarek występuje dziś zjawisko marginalizacji i wykluczenia osób. W przeszłości, pomimo, że potrzeby konsumpcyjne społeczeństw nie były w pełni zaspakajane występujące razem z tymi brakami podaży bezrobocie wynikało z braku dostatecznej ilości i wydajności środków produkcji. Dzisiaj w najbardziej rozwiniętych krajach bezrobocie coraz częściej wynika z nadwyżki produkcyjnych mocy w stosunku do konsumpcyjnych potrzeb, tym bardziej, że prace wymagające dużych nakładów fizycznych, bezpośredniego wysiłku ludzi (np. przy konfekcjonowaniu odzieży gdzie przy każdej maszynie szwalniczej jest czynnie zaangażowana jedna osoba) są cedowane na inne społeczeństwa (Może to być korzystne dla obu stron, dla społeczeństwa zlecającego i społeczeństwa wykonującego pracę, jeśli zachowany będzie umiar w eksploatacji, jeśli pozwoli to społeczeństwu wykonującemu pracę na rozwój, a w społeczeństwie zlecającym dystrybucja pieniędzy i produktów nie będzie dyskryminowała żadnych obywateli)

Zwiększanie wydajności, automatyzacja i robotyzacja zamiast posłużyć całym ludzkim populacjom i w rozsądnej perspektywie czasowej całemu rodzajowi ludzkiemu do wygodniejszego bytowania i poprawy relacji społecznych powoduje dziś ogromne międzyludzkie rozwarstwienia i napięcia.

Ograniczanie miejsc pracy w sferach bezpośredniej wytwórczości, w przemyśle, w rolnictwie nie powinno oznaczać wykluczania ludzi z konsumpcji, z korzystania z gospodarczego i cywilizacyjnego dorobku. Dzisiaj zasiłki dla ludzi pokrzywdzonych przez los, nie mogących wykonywać pracy, chorych, a także dla bezrobotnych powinny być czymś normalnym, nie powinny budzić irytacji, tak jak to się dzieje u niektórych osób, szczególnie o poglądach liberalnych.

Również z punktu widzenia rozwoju wspólnoty, pomijając względy etyczne bardziej nieracjonalnym niż kiedykolwiek dotąd jest dziś nadmierne eksploatowanie siły roboczej, wykorzystywanie robotników i rolników, wyśrubowywanie indywidualnych, osobowych norm produkcyjnych. Wyzysk nie może być dziś tłumaczony racjonalnymi względami, jest przejawem słabości państw i instytucji, nierównego i nieracjonalnego traktowania różnych grup społecznych. W zamian za „zaoszczędzone” przez nadmierną eksploatację miejsca pracy w sektorach wytwórczości i tak trzeba utworzyć lub powstaną samorzutnie miejsca „do pracy” w usługach i szeroko pojętej administracji (państwowej, samorządowej, w instytucjach, firmach itd.) albo trzeba wyposażyć obywateli w środki do życia (zasiłki, renty, emerytury)

Polska jest krajem biednym. U nas rozrost administracji, usług i ograniczanie ilość miejsc pracy w sektorze wytwórczości jest na razie niepotrzebne i nie racjonalne skoro nie są zaspokajane nawet podstawowe potrzeby dużej części społeczeństwa. Występujące u nas bezrobocie, przy nie zaspakajaniu potrzeb społeczeństwa, nawet tych podstawowych, które gospodarka przy aktualnym potencjale wytwórczym może zaspokoić jest czymś nieracjonalnym. Dopiero gdy przestanie być sztucznie hamowany popyt i ustali się równowaga między popytem a aktualnym potencjałem podażowym gospodarki będzie można stwierdzić czy brak miejsc pracy w sektorze wytwórczości będzie zasadnym i czy zwiększanie się sektorów usług i administracji będzie racjonalne.

Część powstających poza działami wytwórczości miejsc pracy przyczynia się do postępu: naukowego, technologicznego, intelektualnego do rozwoju wspólnoty i ludzkiego świata, część przyczynia się do wygodniejszego, ciekawszego życia obywateli wspólnoty, do rozwoju kultury i sztuki, ale powstają też takie miejsca pracy, które nie są niezbędne, które w niewielkim stopniu przyczyniają się do zwiększania komfortu życia wspólnoty, a niekiedy są wykorzystywaniem nadarzających się okazji, czasem ludzkiej próżności, czasem naiwności do uszczknięcia ze strumieni pieniędzy trochę dla siebie (np. działalność handlu łańcuszkowego, para bankowa, tworzenie nadmiernej nadbudowy handlowej, bankowej itp)

Oczywiście, czymś normalnym jest to, że właściciele przedsiębiorstw myślą w kategoriach mikroekonomicznych, dążą do maksymalizacji zysków, do redukowania kosztów produkcji a więc też do minimalizacji ilości zatrudnionych osób. Ale rolą państw, rolą ekonomistów i decydentów jest myślenie w kategoriach makroekonomicznych i makrospołecznych, w kategoriach dobra dla gospodarek, jako całości, dobra wspólnot państwowych, wszystkich obywateli, pracodawców, pracobiorców i pozostałych członków społeczności, a rolą międzynarodowych gremiów jest myślenie w kategoriach dobra całej wspólnoty globalnej. Niestety jeszcze w bardzo wielu miejscach osoby biorące udział w bezpośrednim wytwarzaniu dóbr materialnych, zamiast być hołubionymi są nadmiernie eksploatowane w sposób nieprzystający do cywilizacyjnego rozwoju współczesnego człowieka, zamiast uszanowania spotykają się z pogardą.

Niewątpliwie własność prywatna i konkurencja były i są motorem postępu. Indywidualnych przedsiębiorców cechuje przemożna chęć maksymalizacji zysków i rozwoju swoich firm. Konkurencja wymusza wprowadzanie postępu technologicznego, technicznego, organizacyjnego. Ale istnienie obszarów biedy i marginalizacji ludzi jest przy dzisiejszym rozwoju środków wytwórczości czymś nie do przyjęcia. Być może nadszedł czas na większe uspołecznienie środków produkcji, na zwiększenia udziału załóg we własności swych firm i by system akcjonariatu był coraz szerzej stosowany i by obejmował coraz szersze rzesze ludzi. A może dojdzie kiedyś do tego, ze wszyscy członkowie wspólnot państwowych zostaną nim objęci.

Tak czy inaczej, mniej ważne jest to, w jaki sposób, czy to poprzez dostęp wszystkich do rynku pracy i do zysków firm, czy to poprzez system podatków i świadczeń nastąpi taka dystrybucja dochodów i dóbr, która zapewni godne życie wszystkim obywatelom państwowej wspólnoty.

Napięcia w dzisiejszym świecie mają charakter lokalny jak i globalny. Wielkie różnice w poziomie bytowania, niesprawiedliwy podział pracy wynikają ze złych, wywołujących kontrasty społeczne polityk gospodarczych prowadzonych w poszczególnych krajach jak i z ogólnoświatowych gospodarczych trendów. Szczególnie drastyczne niesprawiedliwości występują w państwach biednych.

Oczywiście, świat pod względem gospodarczego rozwoju jest ogromnie zróżnicowany. Gospodarki różnych państw wymagają odrębnych analiz i opisów. Bieda, wykluczenie, rozwarstwienie mają różne nasycenie i wynikają z różnych przyczyn. Niemniej w dużym stopniu zjawiska gospodarcze i procesy społeczne są wspólne, występujące w państwach rozwiniętych, występują też w innych państwach, wynikają ze wspólnej wszystkim ludzkiej natury, niektóre są eksportowane.

Nawet w niektórych państwach zapóźnionych o ograniczonych gospodarkach część produkcji odbywa się przy użyciu środków i metod nowoczesnych i wydajnych, ale ograniczany jest cały, krajowy produkt. Ograniczana jest zarówno wytwórczość nowoczesna jak i tradycyjna do poziomu niższego od aktualnych, potencjalnych krajowych możliwości.

W państwach zapóźnionych tworzą się odrębne, odgrodzone od pozostałej części społeczeństwa i gospodarki enklawy gospodarczego działania i odrębnych grup społecznych, które są niejako fraktalami gospodarek i społeczeństw rozwiniętych, których poziom konsumpcji i życia są zbliżone do poziomu życia państw rozwiniętych. Wewnątrz takich obszarów, grup mogą zachodzić zjawiska podobne do tych występujących w bogatych krajach. Poziom życia pozostałej części społeczeństwa jest znacznie, często drastycznie niższy.

Rozwarstwienie wewnątrz społeczeństw, możliwość obserwacji, diametralnie różnych sposobów życia a także rozwój globalnej komunikacji i rozwój oświaty powoduje, że w społeczeństwach biednych aspiracje ogółu społeczeństwa do życia godnego i przystającego do dzisiejszego rozwoju świata są coraz większe, a dysonans między dzisiejszym rozwojem globalnego świata a nędzną egzystencjalną rzeczywistością, w której przyszło żyć części osób jest coraz dotkliwszy.

Dysonans między postępującym rozwojem sił i środków produkcji, a będącym w inercji myśleniem ekonomicznym i nienadążającymi za tym rozwojem przemianami stosunków społecznych już nieraz w przeszłości był przyczyną społecznych niepokojów, zaburzeń i rewolucyjnych działań. Oby współcześnie rodzaj ludzki potrafił go zlikwidować w pokojowy, ewolucyjny sposób.

W naszym kraju wielkie bezrobocie, marginalizacja i wykluczenie społeczne nie wynikały z nadmiernej wydajności gospodarki z nadmiernej produkcji i podaży dóbr, ale ze sztucznego hamowania popytu i z nadmiernego importu. Potrzeby wielu obywateli są wciąż niezaspakajane w sposób drastyczny. Jest też mnóstwo do zrobienia w infrastrukturze państwa. Marnowane były i są u nas potencjały: gospodarczy i ludzki.


Administrowanie, to rodzaj usług.

Wciąż słyszymy narzekania na rozrost administracji. W tym zjawisku upatruje się jednej z głównych przyczyn hamowania gospodarczego rozwoju kraju. Oczywiście zwiększanie się kosztów obciążających państwo z tytułu wzrostu administracji nie należy bagatelizować, ale dzisiaj należy spojrzeć na to zjawisko również w korelacji ze zwiększającą się wydolnością sektora wytwórczości a także z usprawnieniami w sferze usług.

Gdy rozrost administracji ułatwia życie obywatelom, gdy zwiększa ich komfort obsługi, to jest on pożądany. Gdy eksploatuje się pracowników w sektorach wytwórczości i jednocześnie rozrasta się nadmiernie administracja, to jest to zjawisko negatywne.

Rozrostowi administracji coraz trudniej zapobiegać. Jest on naturalnym procesem towarzyszącym zwiększaniu się sprawności gospodarki, zwiększaniu się wydajności pracy.

Rozrost administracji może nieść ze sobą zarówno pozytywne jak i negatywne aspekty, nadzieję na lepsze i przyjaźniejsze ludziom jej funkcjonowanie i zagrożenie, że to funkcjonowanie może się pogorszyć. Zapewne obie te opcje będą występować równolegle. Lepsze i dokładniejsze monitoring i zarządzanie, lepsza i wygodniejsza obsługa obywateli może występować równolegle z mnożeniem niepotrzebnych uregulowań, uszczegółowianiem przepisów, ze zwiększeniem mitręgi petentów, z częstszym stosowaniem restrykcji. Nadmiar pracowników administracji może prowadzić do tego, że pracownicy chcąc udowodnić swoją przydatność mogą wprowadzać niepotrzebne pomysły w ich mniemaniu usprawniające funkcjonowanie gospodarki i życia publicznego, porządkujące i usprawniające życie obywateli. Jakość administracji zależy w dużej mierze od dojrzałości społeczeństwa i samych zatrudnionych w niej pracowników, ale aby rozrost administracji przynosił więcej pożytku niż aspektów negatywnych powinna ona podlegać też jakimś formom społecznego oddziaływania i kontroli.

Przy panującym kryzysie pracy, przy wielkim bezrobociu zmniejszenie liczby zatrudnionych w usługach i administracji zwiększyłoby dodatkowo liczbę osób pozostających bez pracy, rynek pracy dla pracobiorców stałby się jeszcze bardziej trudny i bezduszny. Bez zapewnienia im odpowiednich dochodów umożliwiających godziwe życie i godziwą konsumpcje stosunki pracy mogłyby stać się jeszcze bardziej toporne, mógłby pogłębić się jeszcze bardziej wyzysk pracowników. Liczebność osób pracujących w administracji powinno się zmniejszać nie tyle przez bezpośrednie, urzędowe redukowanie miejsc pracy w administracji, ale poprzez stwarzanie konkurencyjnych warunków pracy bezpośrednio wytwórczej, co można osiągnąć zwiększając koniunkturę gospodarczą (zwiększenie wewnętrznego popytu, zmniejszenie importu)

Buble, produkty materialne złej jakości i przydatności, (które są wynikiem zbyt słabego pieniądza) nie wpływają na podnoszenie jakości życia społeczeństwa, tworzą część pozorną wartości produktu narodowego osłabiającą wartość (wartość eksportową) tego produktu, wartość rodzimej waluty. Tym bardziej nie wpływają na podniesienie jakości życia, na polepszenie złej jakości produktów usługowych, a nawet tą jakość obniżają i tworzą część produktu krajowego nie tylko pozorną ale też destrukcyjną.

Ale z kolei zbyt restrykcyjna polityka pieniężna, która stwarza wygórowane rygory jakościowe powoduje, że produkty są dostępne tylko dla części społeczeństwa, gdy pozostała część jest ich pozbawiana. Z taką restrykcyjną polityką mamy niestety do czynienia od początku transformacji.

W dobie coraz większej wydajności gospodarek, w dobie automatyzacji i robotyzacji procesów produkcyjnych rozrastanie się sfery usług i różnego rodzaju administracji: zakładowych, lokalnych i państwowych jest chyba nie do uniknięcia. Chyba, że decydenci ograniczą czas pracy obywateli np. przez obniżenie wieku przechodzenia na emeryturę.

W Polsce mamy wielkie bezrobocie i jednocześnie zakusy podniesienia wieku emerytalnego. Aby można było stwierdzić, czy ilość osób w wieku produkcyjnym jest adekwatna do prawidłowego funkcjonowania gospodarki musi najpierw nastąpić równowaga gospodarczo-społeczna. Dopiero przy wykorzystaniu aktualnego potencjału gospodarczego i ludzkiego, gdy wytwórczość i usługi nie będą hamowane, gdy nastąpi optymalna konsumpcja uwidoczni się stan rynku pracy. Ale podwyższenie wieku przechodzenia na emeryturę przy występującym dużym bezrobociu i przy niewykorzystanym potencjale gospodarki jest nie racjonalne.

Mamy państwo źle funkcjonujące, ze źle zorganizowaną gospodarką, z koszmarnie nieefektywną i niesprawiedliwą dystrybucją pieniędzy i produktów, dlatego trudno dokładnie zdiagnozować jakie byłyby zatrudnieniowe potrzeby gospodarki gdyby uzyskała równowagę i wykorzystywała w lepszy niż dziś swój potencjał.


Czy Świat stać na rozwój zrównoważony, ze zredukowanym egoizmem?

„Niestety nasz ludzki świat produkuje ciągle jeszcze dużo niepotrzebnych nieszczęść” – Horkheimer

Ludzkie społeczności, te państwowe i ta globalna powinny już dojrzeć do tego, by ich celem przestał być już rozwój, jako taki, amorficzny, niesterowany, para-liberalny, pseudo wolnościowy, promujący egoizm i arogancję, wymykający się spod jakiejkolwiek kontroli, a stał się rozwojem zrównoważonym, obdzielającym swoimi osiągnięciami bardziej równomiernie wszystkich obywateli poszczególnych państw a także wszystkich mieszkańców Ziemi.

Dzisiejszy rozwój naukowy, technologiczny, organizacyjny, gospodarczy daje możliwości, by w społecznościach lokalnych jak i w całej społeczności ludzkiej było dużo mniej nędzy, by w większym stopniu niż to się dzieje teraz dostatek i pomyślność były coraz bardziej powszechne. Ale aby w tym kierunku podążał świat musimy, jako społeczności lokalne i jako społeczność ludzka dopracować się takiego stanu koegzystencji, by w naszym ludzkim świecie było mniej egoizmu a więcej współodczuwania, solidarności, potrzeby dzielenia się z innymi i przede wszystkim musimy uświadomić sobie, że przy dzisiejszej wydajności wytwarzania dóbr możemy już wejść na drogę z perspektywą osiągnięcia zrównoważonego rozwoju z dostępem wszystkich ludzi do jego rezultatów, bez wykluczeń. Powinniśmy chcieć dojrzeć perspektywę, w której w zasięgu naszych możliwości będzie osiągnięcie stanu w którym dostatek i pomyślność, a przynajmniej brak nędzy będą dostępne wszystkim bliźnim.


Luty 2011 r.

O kryzysach: gospodarki, wartości, demokracji.
Czy mamy do czynienia z przesileniem epoki neoliberalizmu?

Nasz dzisiejszy ludzki świat potrzebuje chyba więcej wrażliwości, współodczuwania i refleksji nad drogą, którą podąża. Od dawna mam odczucie, że potrzebne jest jej skorygowanie. I nie tylko chodzi o to, że świat jest tyglem, w którym mamy mieszankę wolności i zniewolenia w odniesieniu do wszystkich państw i społeczeństw, że obok demokracji występują w nim jeszcze dyktatury, które urągają dzisiejszemu rozwojowi świata, materialnemu (technologicznemu i organizacyjnemu) i duchowemu, ale również o to, że w demokracjach i społeczeństwach rozwiniętych idea wolności przybiera często zbyt egoistyczne formy dowolności, że wolność stała się alibi dla egoizmu i cwaniactwa, dla ludzi, którzy z bezwzględnością, bez hamulców moralnych dążą do zapewnienia sobie wygodnego życia i do zaspokojenia swoich ambicji odnoszenia sukcesów: bogacenia się, bycia kimś ważnym, posiadania władzy i sławy i stała się alibi do wykorzystywania współobywateli, często do odbierania im godności. Głoszone tak często i z upodobaniem hasła wolności zbyt często służą do zasłonięcia i usprawiedliwiania faktycznego zniewolenia współobywateli. Wolność bez zapewnienia ludziom godności nie jest prawdziwą wolnością, jest jej atrapą.

Wzniosła i potrzebna idea wolności stała się z czasem obowiązującą, gazetową, niewspierającą się pragmatyzmem i obserwacją ideologią wykorzystywaną przez ludzki egoizm, który zakładając różne maski wolności sprawił, że i w rozwiniętym i ucywilizowanym nowocześnie świecie jest zbyt dużo bezwzględnej, cynicznej gry, pazerności, znieczulicy, lekceważenia humanitarnych wartości, odbierania ludziom godności, że brakuje w nim społecznej solidarności.

Można się zastanawiać czy praktyka para liberalna wytworzyła się na bazie liberalnych idei, czy idee i polityka para liberalna były tworzone przez ludzi, którzy czerpali z nich korzyści w sposób nieetyczny, przez ludzi żądnych sukcesów za wszelka cenę.

Idee liberalizmu - wolności jednostek powstały, jako reakcja na mroczne okresy wojen światowych, okresy barbarzyńskiego zniewolenia jednostek, społeczności i narodów. Sprzyjały im też szybki postęp naukowy, gospodarczy i niezwykły rozwój międzyludzkiej komunikacji. Zapewne idee liberalne i rozwój wzajemnie się wspierały i pobudzały. Wolność jednostek pobudzała ludzi do aktywności w różnych dziedzinach: gospodarczej, naukowej, kulturalnej. Rozwój tych sfer ludzkiego działania sprzyjał umacnianiu poczucia wolności jednostek.

Jednak tak jak w przyrodzie i w ludzkim działaniu muszą być zachowane: umiar i równowaga. Po pewnym czasie wolność bez ograniczeń uruchomiła u wielu w nadmiarze ludzki egoizm i dążenie do sukcesu za wszelką cenę, bez skrupułów, kosztem swej moralnej kondycji. Paradoksalnie wolność zaczęła zniewalać: moralnie tych, dla których egoizm stał się wyznacznikiem działania, egzystencjalnie tych, którzy nie potrafili się odnaleźć w świecie egoizmu, braku ludzkiej solidarności i wszechogarniającej życie publiczne komercji, chwalby i pyszałkowatości. W społeczeństwach rosły na nieznaną wcześniej skalę rozwarstwienie i wyzysk. Pazerność niektórych osób przekroczyła wszelkie miary przyzwoitości. Dowartościowane i wypieszczone elity obstawały niezmiennie przy liberalnych ideach i one to decydowały o obowiązujących społeczeństwa zasadach i trendach w sferach gospodarczej i pozagospodarczych. Idee liberalne zaczęły służyć już tylko establishmentowi. Następował coraz większy i wydawałoby się coraz bardziej widoczny rozdźwięk między tym, co zawierały liberalne zasady a rzeczywistością. Pomimo tego decydenci i popierający ich establishment obstawali przy ich przestrzeganiu bez jakichkolwiek korekt. Idee, które traciły na swej świeżości i stawały się coraz bardziej niewiarygodne w swym przesłaniu poszerzania obszaru wolności i powiększania pomyślności każdego człowieka z osobna stały się jałową, dla wielu osób nieprzyjazną, obłudną ideologią.

Osobom, którym dobrze się powodziło, które nie doznały w życiu cierpienia, biedy, upokorzenia bardzo trudno było się pozbyć raz przyjętych idei, trudno było korygować swoje myślenie. Zaczadzenie było nie tylko obojętne, ale wręcz wrogie empirii i nie pozwalało na powrót myślowego, ideowego wahadła do stanu równowagi. Musiał nastąpić wstrząs spowodowany kryzysem finansowym i gospodarczym, by przynajmniej u niektórych osób nastąpiło otrzeźwienie, by dostrzec, że dla ludzi oprócz wolności jednostek ważna jest też solidarność.

Niestety w naszym biednym kraju, w którym liberalna ideologia gospodarcza narobiła ogromnie wiele szkód, w którym rozwarstwienie jest chyba największe w Europie, w którym występuje olbrzymie, największe od kryzysu w latach trzydziestych ubiegłego stulecia i koszmarnie długotrwałe bezrobocie, otrzeźwienie następuje bardzo powoli i jak na razie u niewielkiej części establishmentu. Mamy ogromnie gorliwych, neofickich wyznawców gospodarczego liberalizmu, dla których każda korekta i każde uwzględnienie przesłanek, które wypływają z obserwacji rzeczywistości, z praktycyzmu i ze zdrowego rozsądku jest zamachem na uświęcone liberalne zasady.

Zapewne mój ogląd świata jest ograniczony Jestem pracownikiem ochrony, portierem. Wykonuję tą pracę z przymusu ekonomicznego, nie jestem w stanie znaleźć innej pracy. Niemniej nawet z mojej perspektywy widać, że to, co u nas działo się w wolnej już Polsce było podporządkowane neoliberalnym wizjom bezkrytycznie. Zupełnie odstawiono do lamusa pragmatyzm, rozsądek i nawet, gdy działania prowadzone zgodnie z polityką decydentów nie przynosiły pożądanych rezultatów, a rzeczywistość po tych działaniach skrzeczała swoją ułomnością, następne decyzje i działania kontynuowano według tych samych, nieskorygowanych neoliberalnych reguł.


Napięcia ekonomiczne rodzą napięcia w innych sferach egzystencji ludzi, społeczeństw, państw.

Zbyt mocne odchodzenie gospodarek krajowych i gospodarki światowej od stanu zrównoważenia (które może być spowodowane różnymi czynnikami, ale czynnikami decydującymi są indywidualny i zbiorowy egoizm), oraz zbyt mocne zawierzenie ekonomicznym neoliberalnym doktrynom i zbyt sztywne się ich trzymanie pociąga za sobą perturbacje społeczne, polityczne. Napięcia ekonomiczne wydobywają ludzkie namiętności, rodzą napięcia etniczne, religijne.

Złe gospodarowanie, bieda, pauperyzacja dużych grup społecznych, rozwarstwienie, upokorzenia były z reguły powodem zamieszek i działań militarnych i wojennych w przeszłości.

Dzisiejsze neoliberalne porządki gospodarcze spowodowały, że frustracje pojedynczych ludzi i napięcia w społeczeństwach osiągnęły potężne rozmiary. Wbrew zapewnieniom liberałów, że neoliberalny porządek sprzyja dojrzewaniu dzisiejszego świata do tego, by myślenie o pokojowym współistnieniu było przedkładane ponad wszystkie inne interesy i stało się powszechnym, neoliberalny system przyczynił się w rzeczywistości do frustracji, konfliktów grupowych, etnicznych, narodowych, ideowych, religijnych, a w niektórych państwach do myślenia o mocarstwowej dominacji.

Konflikty w dzisiejszym świecie są realne i realna (pomimo lekceważenia czy nawet wyśmiewania) może okazać się możliwość wybuchu konfliktów wojennych na szeroką, międzynarodową skalę.

Dzisiejszy kapitalizm korporacyjno-bankowy zwany neoliberalnym, pomimo, że jak nigdy dotąd ma potencjał, by w humanizowaniu ludzkiego świata czynić duże postępy niestety dehumanizuje go, dzieląc mocno ludzi na lepszych i gorszych, tworzą społeczne kasty. Dyskryminacja i segregacja ekonomiczna jest bazą do której przyklejają się też antagonizmy, nienawiści i konflikty na innym tle.

Ustroje ekonomiczno-społeczne państw na bazie kapitalizmu neoliberalnego w różnych częściach świata, w różnych krajach przybierają różne specyficzne formy. Kształt dzisiejszego kapitalizmu, wielkie rozwarstwienie, pauperyzacja dużych grup społecznych, pazerność, zanik cywilizowanych form aktywności biznesowej jest zaczynem, który wyzwala lub wzmacnia inne antagonizmy. Oby, neoliberalizm nie doprowadził do konfliktów międzynarodowych, do wojny.






Kolejne notatki: 2011h - 2012a
Idee „Solidarności” nie umarły.


Notatki - całość
** ** ** ** **