(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)





********************









Pierwsza strona - Spis stron






******************







a Notatki: Wstęp.

aa Notatki: 1977 a
Co to jest zło? Co to jest dobro?

ab Notatki: 1977 b
Kompleksy i zadufanie

ac Notatki: 1978a
O rozwoju społeczeństw.

ad Notatki: 1987a; 1988a
Cud świadomości człowieka.

ae Notatki: 1987; 2018
O żydowsko-polskich stosunkach.

af Notatki: 1991a; 1993a
Dylematy człowieka współczesnego.

ba Notatki: 1994a
Dlaczego nikt nie zwalcza gospodarczych oszustów?

bb Notatki: 1997a
Nie można biernie przyglądać się złu i nie reagować na przemoc.

bc Notatki: 1997b
Zawiedzione nadzieje

bd Notatki: 1997c, 1998a; 1999a
Pozory liberalizmu gospodarczego. Zniewolona wolność.

be Notatki: 1997b; 2001a
Świat jest obojętny na eksterminację narodu czeczeńskiego.

bf Notatki: 2001b
„Zabijanie” nudy na nocnej służbie.

bg Notatki: 2002a
Czy koszty przemian musiały być tak wysokie?

cc Notatki: 2007f
Nie takich przemian chcieliśmy. Która z poprawności wyrządziła więcej szkód?

cd Notatki: 2003a; 2007a
Jaka ma być ta gospodarcza równowaga?

ce Notatki: 2003b; 2007b
Dlaczego po 1989 roku rozwój naszego kraju był tak chaotyczny, tak powolny i odbywał się z wielkim rozwarstwieniem i z tak ogromnymi kosztami społecznymi?

cf Notatki: 2003c; 2007c
O podatkach.

cg Zapiski: 2003d; 2007d
Wykluczanie obywateli z konsumpcji, to ograniczanie podaży i początek ciągłego procesu wykluczania.

ch Zapiski: 2003e
Czy bieda i ekonomiczne wykluczenie przystoi epoce wielkiego postępu i wzrostu wydajności procesów wytwarzania?

ci Zapiski: 2003f
Postulaty „Solidarności” wyrzucono do kosza.

cj Zapiski: 2003g; 2007e
Jaka ma być ta globalizacja?

ck Zapiski: 2003h
O stosunku do osób ułomnych i cierpiących.

ca Notatki sprzed 2003a
Pułapki myślenia zbyt doktrynalnie liberalnego.

cb Notatki sprzed 2003b
Niewykorzystane potencjały ludzkiej pracy i ludzkich zdolności.

da Zapiski: 2004a
Czy istnieją biedni Polacy? Społeczne podziały.

db Notatki: 2005a
„Nie lękajcie się”

dc Notatki: 2006a
Główna linia podziałów. Marginalizacja i wykluczenie wielu Polek i Polaków.

dd Notatki: 2006b
Exodus rodaków. Ucieczka z beznadziei.

de Notatki: 2007g
O poprawności ekonomicznej, politycznej i moralnej.

df Notatki: 2007h
Zaćmienie umysłów czy egoizm establishmentu?

dg Notatki: 2007i
O samozadowoleniu elit. „Humanizm” opresyjny. „Otwartość” marginalizująca i wykluczająca.

dh Notatki: 2007j
Nie powinno się ograniczać gry rynkowo-społecznej.

di Notatki: 2007k
O neoliberalnej poprawności i nadgorliwości.

dj Notatki: 2007l
Liberalny przechył.

fa Notatki: 2008a
Nieznośna propaganda sukcesu

fb Notatki: 2008b
Receptą na sukces gospodarczy i spokój społeczny jest równowaga gospodarczo-społeczna.

fc Notatki: 2008c
Świat jest tajemnicą. Jedynie słuszne myślenie jest niebezpieczne.

fd Notatki: 2008d
Czy jako naród mamy prawo do pozytywnego myślenia o sobie?

fe Notatki: 2008e
O światowym kryzysie i o zmianie światowego podziału konsumpcji i pracy.

ff Notatki: 2008f
Kryzys nie wziął się z niczego. Przyczyny kryzysu.

fg Notatki: 2008g
Gra rynkowa bez żadnych humanitarnych reguł.

ga Notatki: 2009a
Struktura dzisiejszego kapitalizmu. Czy sprywatyzować demokrację?

gb Notatki: 2009b
Dyktatura większości. Polityczna i medialna bezduszność.

gc Notatki: 2009c
Czy osoby produktywne są ofiarami osób nieproduktywnych?

gd Notatki: 2009d
Inercja świadomości elit w kwestii dotyczącej naszej transformacji. Unikajmy schematów.

ha Notatki: 2010a
Narodowa tragedia.

hb Notatki: 2010b
Po co nam ten konflikt? Para-liberalna bezduszność. Obrona pseudo liberalnej, postkomunistycznej rzeczywistości.

hc Notatki: 2010c
Choroba wykoślawionych idei nowoczesności i postępu.

hd Notatki: 2010d
Komu upodlenie, komu honory?

ia Notatki: 2011a
Opresyjny system. Odporni na rzeczywistość.

ib Notatki: 2011b
Jaka będzie nasza starość?

ic Notatki: 2011c
O kryzysach: gospodarki, wartości, demokracji, globalizacji.

id Notatki: 2011d
Kryzys w Grecji. Epoka prestidigitatorów i krzykaczy.

ie Notatki: 2011e
Brak poszanowania wartości pluralizmu przez „ucywilizowanych nowocześnie”

ie Notatki: 2011x


if Notatki: 2011f
Erozja neoliberalnego kapitalizmu. Kryzys nie wziął się z niczego.

ig Notatki: 2011g
Dysonans między wydajnością gospodarek a gospodarczym i społecznym zorganizowaniem.

ih Notatki: 2011h; 2012a
Idee „Solidarności” nie umarły.

ja Notatki: 2012b; 2013a
Przesilenie kapitalizmu, który nazywają liberalnym

jb Notatki: 2013b
Neoliberalny ustrój kastowy. Cofnięcie się w zaawansowaniu humanizmu.

jc Notatki: 2013c; 2014a
Neoliberalno-lewacko-korporacyjno-kapitalistyczny,”postępowy” system gospodarczo-społeczny jest źródłem napięć lokalnych, globalnych i ludzkich nieszczęść.

jd Notatki: 2014b
Współczesna „postępowa” ortodoksja. Kapitalizm ideologiczny, obłudny.

je Notatki: 2014c; 2015a
Liberalny letarg. Czy nastąpi przebudzenie?

jf Notatki: 2016a
Zaciekły opór establishmentu przed utratą ego-liberalnych przywilejów.

jg Notatki: 2016b; 2017a
Para-liberalna propaganda przestaje oddziaływać.

jh Notatki: 2018a; 2019a; 2020a
Pseudoliberalna i pseudo postępowa hucpa.

ji Notatki: 2020b
Wysferzone, egoistyczne, zarozumiałe elity

Notatki: Spis treści



OOOOO
OOOOO


NOTATKI - CAŁOŚĆ


OOOOO
OOOOO




Zabawy słowami a

Zabawy słowami b

jc Notatki: 2013c, 2014a

Neoliberalno-lewacko-korporacyjno-kapitalistyczny,”postępowy” system gospodarczo-społeczny jest źródłem napięć lokalnych, globalnych i ludzkich nieszczęść..


Rzym - Fontanna di Trevi
Listopad 2013

Bunt i demonstracje obywateli wynikają z ekonomicznych i społecznych napięć.

Bunt i demonstracje obywateli wynikają z ekonomicznych i społecznych napięć - to oczywiste, ale nie dla establishmentu. Tak zwana liberalna polityka gospodarcza, neoliberalna, czy para-liberalna mocno hamowała gospodarczy rozwój. Gdyby nie ta polityka rozwijalibyśmy się, jako państwo dużo szybciej. Wielu obywateli naszego państwa w III RP czuło się i wielu czuje się nadal zmarginalizowanymi, upokorzonymi. Główną przyczyną antagonizmów i konfliktów były i są napięcia ekonomiczne, bieda, upokorzenie, poczucie niesprawiedliwości i bezsilności dużej części społeczeństwa a nie względy światopoglądowe czy religijne.

Brak rozumienia gospodarczych procesów, zawierzenie decydentom prowadzącym gospodarczą politykę jest jedną z przyczyn zaistnienia głębokich społecznych podziałów i konfliktów i jest przyczyną protekcjonalnego traktowania i postponowania kontestującej części społeczeństwa przez część elit.

Głównym pierwotnym źródłem konfliktów były względy ekonomiczne, ale buta, arogancja, agresja rycerzy światopoglądu „liberalnego postępu” w stosunku do ludzi kultywujących niemodne w ich kręgach wartości też do nich się dołożyły. Niewybredne ataki, doszukiwanie się wszędzie i u wszystkich tych, którzy kontestowali to, co dzieje się w III RP wstecznictwa i prymitywizmu było alibi dużej części establishmentu do zachowania status quo para-liberalnej rzeczywistości. Traktowanie drwin z „maluczkich”, z tradycyjności jako przejawu postępu i nowoczesności, to jeden z wielu objawów choroby para-liberalnych elit. Nienawiść ludzi ”postępu” do czujących i wyrażających żałobę po ofiarach katastrofy smoleńskiej dopełniła czarę rozgoryczenia i pogłębiła rów społecznego podziału.

Kapitalizm korporacyjno-bankowy, neoliberalny przyniósł wiele zła. Kraj się rozwijał, ale był to rozwój chaotyczny i ślamazarny i przyniósł wiele nieszczęść. Trudno sobie wyobrazić rozwój w zupełnej harmonii, ale chaosu było zdecydowanie za dużo.

Wielki dysonans między marną, dla wielu przykrą rzeczywistością a głoszoną przez decydentów, polityków, część elit, wylewającą się z mediów propagandą sukcesu musiał wcześniej czy później doprowadzić do zanegowania oficjalnej, wylukrowanej wersji oceny transformacji przez coraz większą, coraz bardziej liczącą się część społeczeństwa. Ignorowanie, pacyfikowanie nastrojów, wyśmiewanie, nazywanie prymitywami, niepostępowymi, zacofanymi tych, którzy nie zgadzają się z oficjalną wersją narzucaną przez polityków i opiniotwórcze elity przestało już działać. Bieda, zmęczenie i coraz wyraźniej uświadamiany rozdźwięk między empirią a tym, co na oficjalnych plakatach i w oficjalnych tubach władzy i establishmentu powoduje, że kurczy się społeczne poparcie dla twórców i kontynuatorów tak zwanej neoliberalnej rzeczywistości. III RP zafundowała wielu swoim obywatelom biedę, zmęczenie, poniżenie. Jej elity pseudo-liberalne oczekują, a niektórzy ich przedstawiciele prawie żądają od wszystkich, również od tych przegranych manifestowania radości, zadowolenia, wdzięczności.

Poczucie lekceważenia i przygnębienia u dużej części społeczeństwa dopełniło lekceważące traktowanie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a czarę goryczy przelało, to co dzieje się po tragedii smoleńskiej, lekceważenie jej skutków, usiłowania wywołania w społeczeństwie stanu zobojętnienia, drwienie z niej, traktowanie w sposób urągający ludzkiej przyzwoitości i polskiej obyczajności, usiłowanie przekazania opinii publicznej dramatu jako nic nieznaczącego epizodu dziejącego się w odległej galaktyce albo jako kadru z filmu o tematyce science fiction.

Część społeczeństwa odczuwała dysonans od dawna i była świadoma tego, że nasza szara, daleka od wyobrażeń i marzeń, nieuczciwa, szemrana rzeczywistość, to nie wynik obiektywnych warunków rozwojowych, ale wynik ułomności transformacji. Była jednak niezwykle powściągliwa, wyrażała swoje niezadowolenie umiarkowanie, a i tak była bezpardonowo, atakowana przez część elit i występujących w mediach obrońców transformacji i kiepskiej, zdeformowanej gospodarczo i politycznie rzeczywistości. Przykrym jest to, że część naszych elit, celebryci, beneficjenci przemian dostrzegają rzeczywistość wyłącznie poprzez własne doświadczenia, własną sytuację życiową, zawodową, społeczną, że zupełnie zatracili poczucie więzi ze współobywatelami, że idee solidarności społecznej zostały wyparte przez służalczość wobec swoiście pojętej, ukształtowanej w umysłach naszych „postępowców” zdeformowanej idei globalizacji i „postępu”.

Oczywiście powinniśmy, jako ludzie, społeczeństwo i jako państwo w światowym postępie uczestniczyć, ale w postępie uczciwym i rzeczywistym. Zapewne ważnym i potrzebnym i dla naszego poczucia wartości i dla naszych interesów jest, to by być, jako społeczeństwo postrzeganym przez obcokrajowców i inne społeczeństwa pozytywnie jako zwolennicy postępu, niekiedy jednak usiłowania malowania takiego pozytywnego obrazu i obawy przed tym, by nie oceniono naszych obywateli, nasze społeczeństwo i naszą nację negatywnie przybierają groteskowe nuworyszowskie formy. Jakże często „troska” o dobre postrzeganie naszego kraju wyraża się głupawym wyszydzaniem tego, co etniczne, tradycyjne, narodowe, wytłumianiem wspólnotowej dumy, czasem nawet masochistycznym stwarzaniem nieprawdziwych historii o nikczemności Polaków, tak jak to miało miejsce w napisanym przez Michała Cichego na początku zaistnienia III RP artykule o zbrodniach dokonywanych na żydowskich współobywatelach przez żołnierzy AK i po jego napisaniu w debacie prowadzonej przez znane publicznie osoby, które nie tylko przyjęły w ciemno to, co napisał Cichy jako rzeczywiste fakty, ale by nadać im wiarygodności i nimbu otwartości pisały o siedzących w naszej nacji demonach ksenofobii, a tych którzy ośmielili się podważać zamieszczone w artykule niby fakty i tezy traktowali, jako tradycjonalistycznych, nie czujących ducha przemian i nowoczesności obskurantów. Po latach redaktor Cichy przyznał ze wstydem, że napisanie artykułu było podyktowane chęcią zabłyśnięcia, wtedy młodego autora, w mediach, wśród „postępowych”, „liberalnych” elit i w kształtowanej przez nie opinii publicznej, a przedstawiona w artykule historia była konfabulacją w modnym wśród „postępowców” nurcie masochistycznego doszukiwania się ułomności naszej nacji. To przedstawianie nawet nieprawdziwych grzechów i nikczemności Polaków miało uwiarygadniać nas pojedynczych obywateli, nasze społeczeństwo i nasze państwo w postępowym światowym nurcie „otwartości i prawdy”.

Jest mi wstyd wobec starszych osób, wobec osób, które już odeszły, że potraktowałem poważnie artykuł Cichego i że uwierzyłem na krótko w insynuacje autora, że przekazy starszych ludzi przegrały u mnie z przekazami gazetowych, medialnych autorytetów. Dziś już wiem, że do ocen płynących od „autorytetów”, publicystów, polityków trzeba podchodzić ostrożnie a nawet nieufnie, że często przekazywane z pozycji moralnych autorytetów informacje i oceny podważające przekazy starszych ludzi minionych pokoleń są fałszywe, że są projektowane w chorobliwej jaźni „postępowców”.

Jakże często dziś zakłada się z góry, że to, co minione jest niewiarygodne, złe, że starsi ludzie są ograniczeni, że młodzi wiedzą lepiej. Dziś paradoksalnie aroganccy, krzykliwi osobnicy przypisują tym, dla których przeszłość, historia, tradycja są godne poszanowania butę, ograniczenia umysłowe i moralne i starają się wmówić, że nasze społeczeństwo i naszą nacje trawią zacofanie i zakłamanie. Dziś jest modny sadystyczno-masochistyczny trend, w którym postęp, nowoczesność i otwartość na świat ma się przejawiać w negowaniu wszystkiego, co pozytywne, a co jest związane ze wspólnotą lokalną, narodową, z jej historią, w doszukiwaniu się na siłę zła tam gdzie go nie było lub w wyolbrzymianiu go i nadawaniu etnicznej rangi. Dziś modne jest dyskredytowanie tego, co przeszłe, a niektórzy ludzie elit uważają, że narodowy masochizm jest wyrazem światowości i awangardowości, postępu.

Po makabrycznej hitlerowskiej okupacji i koszmarnej powojennej, komunistycznej dekadzie, w której panował stalinowski terror z biegiem lat następowała pewna mała stabilizacja. W latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych życie społeczne, kulturalne powoli nabierało oddechu normalnej, naturalnej, ludzkiej egzystencji.

Niestety postępował w naszym kraju proces zacierania, zapominania lub wypaczania pamięci o niedawnej przeszłości. Ten zachodzący proces miał swoje reperkusje również poza naszym krajem. Na świecie ukształtowały się w wielu wypadkach krzywdzące, negatywne o nas opinie.

Ja sam nie bardzo lubię być postrzegany, jako członek jakiejś formalnej grupy czy wspólnoty, nie lubię używać grupowych symboli, nie lubię też ostentacyjnie obnosić się moją polskością, używać w nadmiarze symboli narodowych, ale też nie mogę znieść ostentacyjnego manifestowania przez rodaków antypolskości i demonstracyjnego „postępowego”, „ultranowoczesnego” odcinania się od narodowych tradycji, historii, od minionych pokoleń, od przodków, rodziny, zapominania o przeszłości i odmawiania ludziom prawa do manifestowania przywiązania do narodowych wartości. Czy na tym ma polegać doznawanie naszej europejskości, odnajdywanie się w cywilizacyjnym, postępowym nurcie Świata? Dla mnie to nie jest nowoczesność, światowość, ale paranoja, egzaltacja nadęta postępowość i bufonada.

Czy tak trudno zrozumieć pielęgnowanie narodowych, państwowych wartości w kraju, w którym państwowość została odebrana na długi okres czasu, w którym kolejne pokolenia za nią tęskniły, w którym trwała narodowa pamięć i etniczne wartości, które odzyskało państwowość zaledwie przed 95 laty, z przerwą, w której trwał koszmar niemieckiej okupacji a później z latami braku suwerenności i podporzadkowania sowietom, czy trudno zrozumieć, że w obliczu zawiedzenia się odzyskaną wolnością, trudów i szarości życia ludzie szukają otuchy i indywidualnego i zbiorowego poczucia wartości w historii? Jeśli pragnienie posiadanie własnego państwa i dbanie o wspólnotową pamięć idzie w parze z otwarciem na inne społeczności, nacje, rasy, na postęp, to jest to zjawisko pozytywne. A przecież w ujęciu historycznym pod tym względem na tle innych narodów wypadamy korzystnie i nie musimy się wstydzić. Czy trzeba ludziom odbierać na siłę, na zapas poczucie nacjonalnej więzi i dumy? Oczywistym jest, że trzeba być ostrożnym, by narodowa wspólnota nie przerodziła się we wspólnotę zamkniętą, ksenofobiczną, ale przecież takiego zjawiska u nas nie ma.

Ludzie doświadczają życia we wspólnotach, w parach, w rodzinach, kręgach przyjaciół, znajomych, w kręgach osób o podobnych zainteresowaniach, grupach, społecznościach, społeczeństwach, państwach, międzynarodowych i międzypaństwowych organizacjach, we wspólnocie globalnej itd. Wspólnoty mniejsze są częściami wspólnot większych. Oczywiście nie we wszystkich wspólnotach trzeba uczestniczyć i nie wszystkie darzyć poważaniem. Można ignorować np. wspólnotę narodową czy państwową. I wiele osób współcześnie te wspólnoty lekceważy, a nawet odnosi się do nich wrogo, uważając, że stanowią one przeszkodę w realizowaniu się we wspólnocie globalnej, i ogólnoludzkich wspólnotach ideowych. A przecież wspólnoty etniczne i państwowe, które powstawały w naturalnych procesach i były i są realizacją ludzkich potrzeb są wciąż nie tylko potrzebne, ale nieodzowne. Są wciąż sposobem do zaspokajania naszych ludzkich potrzeb, potrzeby więzi, podziału pracy, do organizowania życia gospodarczego, społecznego, do zaspokajania potrzeb duchowych i zapewnienia bezpieczeństwa. Uczestniczenie we wspólnotach narodowych i dbanie o ich dobro nie wyklucza uczestnictwa we wspólnotach ponadnarodowych i we wspólnocie globalnej i dbałości o nie. Rozwój świata wciąż dokonuje się w dużej mierze poprzez rozwój państw. Integracja światowa nie musi oznaczać rozpadu wspólnot lokalnych, przeciwnie, świat jest mocny ich mocą i jest piękny ich różnorodnym pięknem.

Przez transformacyjną politykę ponieśliśmy wielkie, dotkliwe straty. Ci, którzy mieli wpływ na politykę gospodarczą i na zachodzące procesy, jedni w imię neoliberalnej ideologii gospodarczej, inni we własnym establishmentowym interesie pozbyli nas własnych, krajowych gospodarczych aktywów, części własnego majątku. Wykreowano lub pozwolono na zaistnienie wielkich niesprawiedliwości, wyhamowano rozwój, stłamszono ludzki entuzjazm i energię do gospodarczych i społecznych działań. Nastąpiła pauperyzacja części społeczeństwa, do wielu obywateli zawitała bieda, bezrobocie, bezsilność w obliczu nawiedzających ich domy nieszczęść. Czy ci z decydentów, elit i establishmentu, którzy tak ostro napiętnują społeczne niezadowolenie, bunty zechcą wreszcie dojrzeć, jakie są przyczyny niezadowolenia i buntów, czy wciąż będą głosić wspaniałość przekształceń i histerycznie, bezpardonowo nazywać wyrażających swoje niezadowolenie chuligańskim elementem?

Również w skali globalnej „postępowi” ekonomiści, „postępowi” bankierzy, „postępowi” politycy doprowadzili do światowego kryzysu gospodarczego, którego spektakularnym przejawem był kryzys finansowy. Dużo gorszym rezultatem ich działań było wielkie społeczne rozwarstwienie, bieda, bezrobocie, marginalizacja i wykluczenie wielu ludzi.

Czy należy się dziwić ludziom, że obawiają się tego, że skoro „postępowcy” mieniący się ludźmi światłymi, przewodnikami społeczeństw mylili się w sprawach gospodarczych to i mylą się w innych sferach społecznego współżycia i doprowadzą do kryzysów również w innych niegospodarczych dziedzinach ludzkiego bytowania? Czy należy się dziwić, że część ludzi obawia się jeszcze większego rozbicia i fragmentacji społeczeństw, dehumanizacji ludzkiego współżycia, takiego kształtowania zbiorowego ducha i morale, że będzie coraz mniej ludzkiej empatii i solidarności, a więcej egoizmu, zachłanności, przemocy, obojętności?

Do uzdrowienia sytuacji na naszym krajowym „podwórku” potrzebna jest zmiana polityki gospodarczej i społecznej. Aby niezadowolenie nie przybierało coraz bardziej mocnych, ostrych, radykalnych i co najważniejsze masowych form nie wystarczy ostro napiętnować grupy młodych, gniewnych ludzi, wyrażających swoje niezadowolenie w sposób niespokojny, głośny, rozrabiacki i poddawać ich pod publiczny osąd. Potrzeba dzisiaj programu naprawy RP, programu rzeczywistego gospodarczego rozwoju, zmiany stosunków społecznych i otwartej, szczerej rozmowy o istniejącej sytuacji gospodarczej i społecznej i sposobach wdrażania programu naprawy. Potrzebne jest dotarcie do społeczeństwa, a zwłaszcza do grup społecznych, które najbardziej na transformacji ucierpiały, którym doskwiera bieda i szarość życia, które w III RP najbardziej odczuły niesprawiedliwości i upokorzenie z rzetelnym, wiarygodnym przesłaniem naprawy i rozbudzenie nadziei na mozolne tworzenie lepszej rzeczywistości i lepszego życia.


Para-liberalne sfiksowanie.

Wahadło nietolerancji, arogancji, nienawiści, obłudy, opresji przewędrowało z mentalnego położenia konserwatyzmu, tradycji do położenia liberalizmu, postępu, nowoczesności. Nastąpiło odwrócenie trendów. Tak jak dawniej to, co nowe, postępowe wymagało obrony przed zachowawczością, tak dzisiaj obrony wymaga to, co minione, co tradycyjne przed agresją ze strony tego, co mieni się „nowym”, „postępowym”. Świat zatracił pokorę. Stał się „nowocześnie” arogancki, „postępowo” butny. Przed kilkudziesięciu laty establishmentem ekonomicznym byli konserwatyści, dzisiaj establishmentem ekonomicznym są liberałowie i ludzie ideowej, mentalnej lewicy, i do tego to oni zdominowali obecnie politykę i propagandę.

W dzisiejszym zakłamanym świecie, w którym racje są wdrażane do umysłów i opinii społeczeństw przez te siły, które mają wpływ na media i za pomocą pieniędzy tych, którzy albo media tworzą albo potrafią zakupić ich propagandowe usługi dochodzi do wielkich przekłamań. Tworzone obrazy dzisiejszej rzeczywistość są zdeformowane, przesłonięte neoliberalną i lewicową retoryką. Tworzy się też na nowo przekazy o przeszłości, ale nie przy pomocy rzetelnych historycznych badań, tylko narzuca się je nierzetelnie, manipulacyjnie.

Niektórzy zapamiętali adoratorzy para-liberalizmu potrafią tak pokrętnie poprowadzić swój myślowy proces, by bezkrytycznie zadośćuczynić para-liberalnym trendom, modom i poprawnym neoliberalnie i politycznie opiniom. „Neoliberalizm ponad wszystko”, w każdej formie, nawet wtedy, gdy widać nasiąknięcie hipokryzją i kłamstwem. Potrafią być antyspołeczni, antynarodowi, narodowo masochistyczni, potrafią zagubić wartości humanistyczne, byleby zadośćuczynić neoliberalnym doktrynom i pokrętnym trendom para-postępu. Są para-liberalnie oszołomieni i bezgranicznie oddani światowej para-liberalnej wspólnocie. Więź para-liberalna jest u nich więzią ponad wszystkie inne, stała się więzią ideologiczną i rewolucyjnie nieprzejednaną. „Neoliberałowie całego świata łączcie się”, ta parafraza zawołania komunistów oddaje stan ideowy dzisiejszej międzynarodówki neoliberalnej i neo-lewicowej.

Elity i osoby, które uważają się za lepszą część społeczeństwa potrafią być obłudne i sadystyczne. Hasła liberalne i w dużej mierze zgrane, oczywistości, truizmy są używane przez nie histeryczne i hałaśliwe, jako oręż do walki z wyimaginowaną wszechogarniającą nasz kraj ciemnotą i mają uzasadniać ich lepszość. Sami epatują hasłami liberalizmu i pluralizmu i wolności, ale wystarczy by ktoś inaczej myślący wtrącił choćby pojedyncze zdanie różniące się od tych obowiązujących w para-liberalnym świecie a już jest z poczuciem wyższości, bezpardonowo atakowany i zaliczany do grona ciemniaków i obskurantów.


Fobie nie płyną w jednym kierunku.

Czciciele para-liberalnego postępu uważają się za osoby racjonalne, ale ulegają łatwo, automatycznie niezweryfikowanym, jakże często niesprawiedliwym opiniom o naszym społeczeństwie i naszej nacji. Wiele osób, które uważają, że kierują się racjonalizmem bardzo łatwo ulega niesprawdzonym opiniom. Do opinii tworzonych przez inne nacje podchodzą z ufnością dzieci, natomiast opinie rodaków, które są inne od tych płynących od innych są z góry odrzucane.

Gdy już po wielokroć spotkaliśmy się z niesprawiedliwymi i nieprzejednanymi, hermetycznymi opiniami i postawami, gdy po wielokroć opinie takie były nieprawdziwe lub wyolbrzymione i nacechowane złośliwością, nienawiścią i bardzo często podyktowane materialnymi i politycznymi interesami, nowe przejawy nieweryfikowanej ufności wyłącznie wobec tego, co głoszą o nas obcy i wielka nieufność wobec wewnątrzkrajowych opinii przekazanych nam przez minione pokolenia, otwartość i spolegliwość wobec obcych i podejrzliwość wobec swoich stają się naiwnością.

Nieuczciwe, niesprawiedliwe ataki na naszą nację ze strony europejskich, amerykańskich grup, elit i instytucji, w szczególności nienawistny antypolonizm, wielkie antypolskie fobie niektórych grup żydowskich i przerzucanie przez Niemców swoich win i dzielenie się z nami winami za wywołanie II wojny światowej, za ogrom ludzkich cierpień i za holokaust na narodzie żydowskim stały się nagminne, stały się czymś normalnym, powtarzane po wielokroć weszły do kanonu liberalnej europejskiej i światowej poprawności. Są wspomagane przez sztukę w szczególności filmową.

By zadośćuczynić neoliberalnej jowialności i spolegliwości wobec zagranicy i możnych tego świata część naszych elit i część naszego społeczeństwa uprawia bezkrytycznie ostry antypolonizm. Niektórzy przytakują nawet tym, którzy obarczają Polaków winą za rozpętanie światowych wojen, za holokaust narodu żydowskiego, tylko po to, by przypodobać się światowej, neoliberalnej, „postępowej” opinii. Stają się niezastąpionymi pomocnikami w przerzucaniu odpowiedzialności za wywołanie II wojny światowej i za holokaust. Zajadły antypolonizm tryumfuje, skoro ma bezkrytycznych wyznawców wśród znacznej części naszych elit i części naszego społeczeństwa.

Nie jest tak, że jesteśmy nacją butną, arogancką, i jak się nam imputuje, że uważamy się za nację lepszą od innych, świętą, że uważamy się za naród bez win, którego obywatele nie zachowywali się w stosunku do innych podle. Nie ma społeczeństw, nacji całkowicie czystych moralnie, w których nie ma obywateli zachowujących się w stosunku do innych podle czy nikczemnie, dotyczy to również nas Polaków. Jednak wiele o nas opinii jest niesprawiedliwych i mamy prawo się z nimi nie zgadzać i przed nimi bronić.

Nasza zdeformowana otwartość jest na tle postaw innych nacji zbiorowym masochizmem, czymś kuriozalnym i wyjątkowym. Nasza otwartość służy przypodobaniu się światu i jest czynieniem zadość para-liberalizmowi, który stał się dzisiaj zakłamaną polityczną poprawnością, często obsesją, układnością, para-liberalizmem ideologicznym, religijnym.


Październik 2013

Potrzebna jest zmiana struktury koniunktury: dochodów i spożycia.

Budżet centralny służy do realizacji wspólnych, wspólnotowych projektów służy też do korygowania dochodów podmiotów gospodarczych i obywateli, jest narzędziem przenoszenia środków płatniczych z jednych podmiotów gospodarczych na drugie, z jednych sektorów gospodarczych na inne. Jeśli wpływy w postaci podatków i innych dochodów nie pokrywają wydatków, to powstała różnica stanowiąca budżetowy deficyt może być finansowana poprzez zaciąganie kredytów.

Po 1989 roku zastosowano wyjątkowo drastyczną „terapię” szokową mocno ograniczając ilość pieniędzy w rynkowym obiegu i opodatkowując oszczędności i kredyty, głosząc, że wprowadzono ją dla dobra gospodarki i społeczeństwa. Eliminowanie wielkiej inflacji, niepotrzebnej i miernej jakościowo produkcji, niepotrzebnych inwestycji miało przynieść szybki gospodarczy rozwój kraju. Wtedy bagatelizowano straty obywateli i zobowiązania państwa wobec obywateli, firm, banków. Rozwój gospodarki miał rekompensować poniesione straty.

Można sobie wyobrazić, że dzisiaj zastosowano by szokową terapię odwrotną, na korzyść obywateli i małych firm, że dzisiaj Rząd ogłasza moratorium na krajową część budżetowego zadłużenia i unieważnia, redukuje formalnie częściowo, np. o 30% długi państwa wobec zasobnych wierzycieli: w bankach, dużych firmach?

Ogłoszenie całkowitej redukcji deficytu budżetowego wiązałoby się z ryzykiem, utratą lub zachwianiem finansowej wypłacalności, płynności firm, banków. Ale czy częściowa, umiarkowana redukcja rządowych długów i pozbawienie części należności wierzycielom nie przyniosłoby społeczeństwu więcej korzyści niż strat? Oczywiście straciliby na tym wierzyciele, banki, pośrednio bogatsza część społeczeństwa. Ale skoro system podatkowy i wielkie, nadmierne zróżnicowanie dochodów obywateli powodują ustalanie się złej, hamującej gospodarkę struktury spożycia i skoro bank centralny mając walutowe rezerwy nie obniża dostatecznie wartości złotego, skoro banki generują duże zyski i nie przekłada się to w dostateczny sposób na inwestycje, popyt, na wzrost krajowej gospodarczej koniunktury i wzrost gospodarczy, to czy redukcja centralnego zadłużenia wewnętrznego nie byłaby korzystnym dla gospodarki i społeczeństwa rozwiązaniem?

Lepszym jednak sposobem do zmiany struktury koniunktury są zmiany opodatkowania firm i osób na korzyść biedniejszej części społeczeństwa i podnoszenie jej dochodów. Lepszym, bardziej naturalnym i łatwiejszym sposobem na zmniejszenie deficytu budżetowego i na pobudzenie gospodarki byłoby kontrolowane obniżenie wartości złotego (zwiększenie puli pieniędzy w gospodarczym obiegu) przez NBP, z kontrolą inflacji, jakości gospodarki i bilansu handlowego z zagranicą i przede wszystkim zmiana sposobu dystrybucji dochodów i produktów, zmniejszenie drastycznego zróżnicowania obywateli pod względem wielkości dochodów. Takie wielkie zróżnicowanie dochodów zmniejsza popyt na produkty krajowe, które gospodarka jest w stanie aktualnie wytworzyć i ujarzmia potencjał gospodarczej aktywności tkwiący w społeczeństwie.


Październik 2013

Pierwszy Premier III RP.

Gdy na czele pierwszego niekomunistycznego Rządu stanął pierwszy niekomunistyczny Premier Tadeusz Mazowiecki przeżywałem razem z większością rodaków euforyczną radość. Na Tadeusza Mazowieckiego oddałem swój głos w wyborach prezydenckich w 1990 roku.

Ufałem z milionami innych rodaków, że przemiany ustrojowe i gospodarcze będą kierowały wspólnotę obywatelską i narodową w dobrym kierunku, że będą korzystne dla wszystkich obywateli i rodaków, że decydenci będą starać się zapewnić wszystkim warunki do godnego życia, że przywrócona zostanie też w należyty sposób pamięć o przeszłości i o jej bohaterach. Niestety tak się nie stało. Transformacja była daleka nie tylko od tej, o której marzyliśmy, ale od tej, jaką można by nazwać normalną, ucywilizowaną. Przyniosła wielu osobom zawód i poczucie upokorzenia. Na glebie gospodarczego neoliberalizmu i dążenia do zamazywania komunistycznej, PRL-owskiej przeszłości wolność zdeformowała się w dowolność, podglebie polityczne i społeczne, na którym funkcjonowała wspólnota państwowa przekształciło się w gnijący kompost zżerany przez robale monstrualnego wydobytego z zakamarków ludzkiej natury egoizmu. Układy, mafie, wzrost przestępczości, to nie było to, czego oczekiwaliśmy po ustrojowych i gospodarczych przemianach. Szczególnie przykre były i są bezkompromisowe, pełne nienawiści ataki na tych, którzy dostrzegali i dostrzegają ułomność naszej drogi przemian, którzy upominali się o tych, którym dzieje się krzywda, którzy doznali biedy, marginalizacji, upokorzenia, którzy dostrzegali, że wolność bez zapewnienia obywatelom poczucia godności nie jest prawdziwą wolnością.

Stosunek części elit i obywateli do Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, uruchomienie propagandy mającej ogłupić społeczeństwo i makabryczna rzeczywistość po katastrofie smoleńskiej przepełniają negatywny obraz III RP.

Prawdopodobnie błędy transformacji nie wynikały ze złej woli decydentów, prawdopodobnie mieli oni dobre intencje. Nie mieli ani dostatecznej wiedzy ani co najważniejsze potrzebnego doświadczenia, by ich uniknąć. Jednak najgorszym było tkwienie w sposobach myślenia i obranych kierunkach transformacji, gdy było już widać, że nie przynoszą pożądanych rezultatów, gdy okazały się one dla części społeczeństwa bolesne, dla wielu obywateli koszmarne.

Nie tylko politycy i ekonomiści tworzący pierwszy niekomunistyczny rząd dali się złapać w pułapkę Sorosa i lobby wyznającego neoliberalną ideologię, również analitycy, intelektualiści, publicyści dali się złapać w sieć-fundację Sorosa mającą uwiarygadniać neoliberalną politykę i wszystko to, co działo się w III RP. Sieć nazwano „Fundacją Batorego”

Dzisiejszy konflikt i głęboki podział rodaków bierze się w dużej mierze z niezrozumienia przez wielu tego, że transformacja była ułomna. Wiele osób, zwłaszcza tych z establishmentu tkwi w przekonaniu, że dla obranej po 1989 roku drogi transformacji nie było alternatyw. Jedynie słuszne, prawie ideologiczne myślenie obrosło w arogancję, jest utożsamiane z myśleniem w duchu postępu, nowoczesności i modernizmu, ubrane w hałaśliwe slogany jest w rzeczywistości niepluralistyczne, nietolerancyjne i pogardliwe dla wszystkiego, co jest od wydumanego wzorca postępu odmienne, w szczególności do myślenia i praktyk, które nawiązują do przeszłości i tradycji. Mam nadzieję, że jest to podział nietrwały, że przyjdzie taki czas, w którym obywatele i elity uświadomią sobie ułomność transformacji i zmienią swój stosunek do tej części społeczeństwa, którą teraz uważają za konserwatywną, niepostępową, zacofaną.


Grudzień 2013

Recydywa neoliberalnego obłędu. Neoliberalna zaćma.

Mamy kolejne próby stworzenia nowych partii gospodarczego liberalizmu. Próby Wiplera, Gowina, to mieszanie w neoliberalnym sosie. Najważniejszą dla społeczeństwa, dla jakości państwa i życia obywateli jest sfera gospodarcza, a w niej ukształtował się niestety prawie polityczny konsensus. Próby powołania nowych politycznych bytów opierają się na przedstawianiu opinii publicznej różnic światopoglądowych między nimi a tymi już istniejącymi, a przecież ważniejsze są kwestii gospodarcze. Pożytecznym dla społeczeństwa byłoby powstanie lub rozwój partii typu socjaldemokratycznego, z wyraźnym programem odchodzenia od neoliberalnej, gospodarczej ideologii. Doktryny typu fridmanowskiej bezwzględnej, siłowej gry rynkowej spowodowały kryzys w państwach Zachodu z liberalnymi systemami gospodarczymi i spowodowały marazm, stagnację, wyhamowały rozwój w krajach, które na taką liberalną drogę weszły. W Polsce rządy i pociągnięcia gospodarczych liberałów przyniosły szczególnie dotkliwe dla części społeczeństwa skutki. Pomimo tego, liberalizm gospodarczy wciąż tkwi w mentalności bardzo wielu polityków i części elit, jako jedyny efektywny system gospodarczy. Potrzebne są partie albo z programami o znacząco mniejszym wydźwięku liberalnym albo socjaldemokratyczne, ale które nie miałyby komunistycznych źródeł, w których sprawy światopoglądowe nie byłyby najważniejsze i dla których idee postępu nie przybierałyby kształtu ideologii i nietolerancyjnych lewackich działań.


Rządowy upór.

W neoliberalnym rządzeniu zdrowy rozsądek i pragmatyzm przegrywają z doktrynerstwem. Usiłuje się reorganizować nauczanie dzieci bez uprzedniego stworzenia do tego warunków. Upieranie się rządu przy wprowadzaniu przepisów o objęciu obowiązkiem rozpoczęcia nauki w szkołach dzieci w wieku 6 lat, w sytuacji, gdy szkoły nie są do tego przygotowane, gdy są przepełnione i już w niektórych z nich dzieci uczy się na trzy zmiany jest podyktowane względami politycznymi, a nie merytorycznymi. Mocno naciągane są opinie, że rozpoczęcie nauki przez dzieci o jeden rok wcześniej jest decydującym czynnikiem dla jakości ich życia i karier. Jeden rok stanowi niewielką część życia przeciętnego człowieka. Odbieranie jednego roku z ich beztroskiego dzieciństwa i ograniczanie czasu doświadczania i pobierania nauki miłości i funkcjonowania w rodzinie, którą otrzymują w domach jest wątpliwym sposobem wpływania na ich lepszy poziom wyedukowania. Na jakość życia obywateli obok własnego wyedukowania i rozwoju wpływają też poziom i warunki funkcjonowania całego państwa, poziom gospodarczego rozwoju, sposób zorganizowania społeczeństwa i stworzenie przez państwo warunków do godziwego życia. W naszych polskich warunkach, gdy młodzi ludzie, w tym absolwenci szkół i uczelni nie mogą znaleźć pracy przyśpieszanie szkolnej edukacji jest czymś mało znaczącym.


Grudzień 2013

Duszące wiatry w polskiej sztuce.

Pytania o ład świata i sens istnienia, a także o to, w jaki sposób ludzie mogą przyjaźnie i twórczo między sobą współżyć są wciąż stawiane na nowo. Ich poszukiwanie jest immanentną częścią ludzkiego myślenia. Nowatorska sztuka jest przejawem takiego poszukiwania. Awangardowa twórczość może służyć człowiekowi do zmiany optyki, do spojrzenia na nowo na problemy egzystencji, poszerzania myślowych horyzontów, do odkrywania jej nowych obszarów. Jednak dzisiaj niektórzy „odważni” artyści, misjonarze awangardowej sztuki przekraczają moralne granice arogancji. Babrając się w nowoczesnym, nietolerancyjnym, egoistycznym samouwielbieniu krzyczą bezwstydnie, że przekraczają tabu i granicę poznania. Arogancko, despotycznie, anty-pluralistycznie narzucają swoje ideologiczne, cyniczne wizje, jako jedynie słuszne drogi do postępu i traktują swoją twórczość, jako krucjatę. „Najwspanialsi ze wspaniałych”, „najświatlejsi ze światłych”, zadufani, aroganccy, butni uczynili ideę postępu orężem zapiekłej walki. Chcieliby, aby co najmniej część tradycji rozsypywała się w pył, by ostawała się tylko taka, którą zdołają po swojemu zdeformować. Zniszczyć to, co przeszłe, tradycyjne inne, to cel ich tworzenia. Ludzi, których poglądy i systemy wartości nie mieszczą się w ich rozumianej postępowości najchętniej umieściliby w miejscach odosobnienia. Czy tacy bardzo nowocześni, postępowi, ale egoistyczni, zadufani osobnicy pozostający bez wglądu w przeszłość, bez przyswajania mądrości z przeszłości, bez doświadczeń nie mogą pogubić się, zatracić sens swojej ludzkiej wędrówki, czy nie mogą przyczyniać się do podążania całych wspólnot na mało korzystne dla nich manowce?


Zagrożenia czy urojenia?

Szanuję osoby należące do grup LGBT jeśli ich seksualność jest naturalna. Wydaje mi się jednak, że sporo osób deklaruje przynależność do tych grup i staje się nie hetero-seksualnymi z powodu mody na „nowoczesność” polegającą na praktykowaniu ultra wolności, na swobodzie, która jest z założenia w kontrze do natury. Ale i ich toleruję i darzę zrozumieniem, jeśli nie zachowują się butnie, roszczeniowo, agresywnie, obleśnie i krzykliwie.

Jest multum naturalnych form istnienia i form życia na Ziemi (ograniczając się tylko do naszej planety), jest wielość stanów fizycznych i duchowych ludzi i wrodzonych i nabytych sposobów ich bytowania. Niech ludzie LGBT żyją sobie jak chcą i niech robią, co chcą, nic mi do tego.

Ale denerwuje mnie gdy niektórzy z nich zachowują się agresywnie, wulgarnie, gdy demonstrują swoją odmienność i prawo do wolności swoją swobodną, niczym nie skrępowana obleśnością, i gdy są rozhisteryzowani i krzykami, lamentowaniem, skarżeniem do mediów chcą zwrócić na siebie uwagę. Znam homoseksualistów, którzy zachowują się spokojnie, normalnie, godnie, ale część homoseksualistów ciągłe demonstruje swoje pretensje i niezadowolenie i ciągle oskarża innych ludzi i inne grupy społeczne o to, że stają na ich drodze do wolności i szczęścia. W demonstrowaniu swoich wydumanych dyskryminacji i zagrożeń są namolni, wulgarni i hałaśliwi. Czy społeczeństwo przeszkadza im być sobą, czy ktoś ich atakuje fizycznie czy werbalnie za ich orientację seksualną?

Wydaje mi się, że jestem tolerancyjny. Sprzeciwiam się jednak, by publicznie, na swoich paradach i w innych miejscach często w obecności dzieci zachowywali się obscenicznie, by pokazywali się prawie lub całkiem nago, by epatowali swoją „postępową”, odpychającą „estetyką”, by pokazywali swoje dupska i genitalia, by publicznie, w obecności dzieci uprawiali seks, by się publicznie kopulowali.

Wielu osobom, wielu grupom społecznym wiedzie się w naszym kraju autentycznie źle, wielu dzieje się krzywda, ale chyba żadna grupa nie mistyfikuje tak swoich krzywd i nie jest tak rozhisteryzowana i hałaśliwa jak część osób należących do LGBT.


Styczeń 2014

Nauka o płciowej tożsamości a działania zwolenników płciowej unifikacji. Postępowy harmider.

To byłby błahy temat, nie warty zainteresowania. Jednak raban jaki uczyniły „postępowi mędrcy” i „postępowe” media, po tym jak skrytykowano autorytarne działania dyrektorki przedszkola w Rybniku, która wyrzuciła z przedszkola dwójkę dzieci, gdy ich rodzice zaprotestowali i nie zgodzili się by ich synów ubierać na zajęciach w sukienki i dopiero interwencja burmistrza cofnęła decyzję o ich wyrzuceniu był tak głośny i histeryczny, że powodował moją spontaniczną reakcję.

Odezwali się obrońcy „gender”. Nie bardzo wiedziałem, co to jest to „gender” Teraz już wiem, że to coś, co według „postępowców” warto bronić i propagować zawzięcie i hałaśliwie. „Postępowi” wykorzystują nadarzające się okazje by przyłożyć „ciemniakom”, by ośmieszyć, wykazać, że są „be”, że przynoszą im, „oświeconym” wstyd, że są niegodni żyć w naszym kraju, stąpać po Ziemi obok nich, ludzi ”światłych” i „światowych”.

Wiele z toczących się publicznie zaciekłych dyskusji, które niby wynikają z zagrożenia liberalnych wartości są z rozmysłem narzucane przez para-liberałów, ludzi „postępu” po to by wywołać ferment, by ośmieszyć politycznych przeciwników, by wyolbrzymić problemy, nadać im polityczne znaczenie, by bronić istniejącego status quo, by zniszczyć zawczasu alternatywę do istniejącego, narzucanego od ćwierćwiecza systemu gospodarczo-społecznego.

Procesy emancypacyjne są potrzebne.

Potrzebne jest wspieranie przez państwo procesów emancypacji kobiet, zwalczanie przemocy, potrzebne jest wspieranie procesów zwiększania udziału kobiet w życiu publicznym, biznesowym, politycznym itd. Jestem za wspomaganiem przez państwo, przez społeczeństwo, organizacje społeczne, praktyki gospodarcze, towarzyskie procesów emancypacyjnych kobiet, za wyzwalaniem z tradycyjnych ról, dostosowywaniem stosunków społecznych do współczesnych potrzeb itd. Oczywiście, kobiety powinny czuć się wolne i zajmować więcej ważnych i prestiżowych miejsc przestrzeni społecznej, gospodarczej. Potrzebne jest eliminowanie stereotypów dotyczących płci, niektórych ukształtowanych sądów o roli kobiet i mężczyzn, ale musi być to wszystko miarkowane, powinna być zachowany umiar i zdrowy rozsądek i nie powinno ograniczać się rzeczywistej (a nie wydumanej, narzucanej) wolności kobiet. Potrzebne działania wspierające i przyspieszające procesy emancypacji kobiet nie powinny iść drogą unifikacji płci i narzucania męskich ról. Potrzebne są działania i stanowienie prawa eliminujące męską dominację, pomagające słabszym fizycznie i może mniej zmotywowanym psychicznie kobietom do osiągania politycznych i zawodowych sukcesów, ale tym kobietom, które chcą odnaleźć swój życiowy cel i powołanie w roli matek wychowujące dzieci i kapłanek rodzin, domowych ognisk nie powinno narzucać się w imię nowoczesności innych ról.

Celami stanowionych zasad i stanowionego prawa są między innymi porządkowanie życia społecznego, strzeżenie sprawiedliwości. Stanowione zasady i prawo odzwierciedlają w jakiejś mierze aktualną mentalność społeczeństw a zwłaszcza ich elit. Prawo i wprowadzane przez państwo zasady funkcjonowania społeczeństwa, a w nim grup społecznych spełniają też funkcje edukacyjne, wychowawcze i stymulowania zachowania. Procesy emancypacyjne towarzyszą rozwojowi i przemianom mentalnym społeczeństw, można je przyśpieszać wprowadzając odpowiednie zasady im sprzyjające, choćby przez stanowienie parytetów na listach wyborczych ułatwiających kobietom dostęp do organów władzy. Jednak wszelkie działania powinny być prowadzone z umiarem, z unikaniem ideologicznej histerii i przede wszystkim z poszanowaniem uwarunkowań natury i odmienności płciowej kobiet i mężczyzn.

Moda na traktowanie płciowości jako konstruktu społecznego.

Potrzebne jest uczenie dzieci szacunku dla płci przeciwnej, ale nie przymuszanie rodziców i dzieci do zajęć, w których próbuje się wyrugować z psychiki dzieci poczucia ich płciowości. Sprzeciwiam się narzucaniu przez aroganckich, sfiksowanych bojowników „nowoczesności” i „progresywizmu” osobliwych praktyk, które siłą zmierzają do zakłócenia u dzieci identyfikowania się ze swoją biologią, do wyrzucania dzieci z przedszkola z powodu niezgody na takie praktyki ich rodziców.

Narzucanie myślenia w kategorii „płciowości społecznej”, a nie naturalnej już we wczesnym okresie życia i rozwoju dzieci może tylko utrudniać i zakłócać dzieciom i młodzieży identyfikowanie swojej płciowości, swojego miejsca wśród rówieśników, w społeczności i poszerzać liczbę osób, którym identyfikowanie będzie utrudnione.

Niektóre postulaty i działania zwolenników unifikacji prowadzą do absurdów i śmieszności. Zrealizowanie postulatu zawieszenia określenia płci dzieci do czasu, gdy dorosną powodowałby u nich psychiczny dyskomfort tożsamości, utrudniałby odnajdywanie się w społeczeństwie, rodzinie, grupach rówieśniczych, realizację ich potrzeb i ambicji, powodowałyby wytłumianie instynktów. Choćby w zawodach sportowych trudno sobie wyobrazić takie samo traktowanie dziewczynek i chłopców. Oczywiście trzeba uczyć dzieci tolerancji dla wszelkich odmienności, trzeba wpajać tolerancję i szacunek dla wszystkich osób, które różnią się od nich i od większości, w tym dla dzieci i osób, u których wewnętrzne poczucie przynależności do płci różni się od ich cech zewnętrznych lub które mają kłopot z określeniem swojej płciowej tożsamości. To wychowanie w duchu tolerancji i otwartości jest drogą do tego, by osoby różniące się od większości nie czuły brzemienia swej inności, nie były i nie czuły się wyobcowane ze społeczeństwa a nie sztuczne wprowadzanie u dzieci poczucia płciowej unifikacji.

Same naukowe dociekania które starają się określić w jakim stopniu na postrzeganie istoty żeńskości i męskości i roli jakie są przypisane kobietom i mężczyznom mają wpływ społeczne, historyczne, kulturowe, ideologiczne, religijne uwarunkowania, a w jakim sama natura są zapewne pożyteczne. Uwarunkowania społeczne też w dużym stopniu wynikają z tych naturalnych, ale też wiele z nich powstało i narosło w procesach ludzkiego myślenia i działania, które były błędne, którymi kierowały złe ludzkie intencje, egoizm, nieprawości.

Jednak nauka o płciowej tożsamości jest dziś wykorzystywana przez niektóre osoby i środowiska, które uważają się za adwokatów postępu w sposób typowy dla ludzi zaczadzonych ideologicznie. Rozważania naukowe, w jakiej mierze tożsamość płciowa jest kształtowana przez społeczno-kulturalne procesy są pretekstem do narzucania wizji, które lęgną się w umysłach „postępowców”, do autokratycznych działań. Brak umiaru, despotyczne, opresyjne narzucanie przez krzewicieli „postępu” rodzicom, opiekunom i pedagogom wychowywania dzieci w duchu unifikacji płci jest zaprzeczeniem wolności i demokracji. Próby wyrzucenia z przedszkoli dzieci, których rodzice nie chcą zgodzić się na uczestniczenie swych pociech w zajęciach płciowej unifikacji, wyhamowywania typowych dla dziewczynek i chłopców instynktów i zachowań są dobitnym przykładem na to, że działania niektórych wyznawców unifikacji płciowej przybrały charakter ideologicznej krucjaty.

Przebieranie się i wczuwanie się chłopców w rolę dziewczynek a dziewczynek w role chłopców a także mężczyzn w rolę kobiet i kobiet w rolę mężczyzn miało u nas miejsce od dawna, było czymś zwyczajnym, zabawnym, występującym spontanicznie. Takie zachowania miały miejsce np. w czasie wesel czy karnawałowych ostatków. Przez zabawę uczyły społecznych ról i wyrozumiałości dla cech typowych dla przeciwnej płci. Działo się to w formie zabawy a nie ideologicznego przymusu. Narzucanie zamiany ról w imię ideologii jest głupotą.

Zmiany za wszelką cenę. Nadużywanie idei gender.

Oczywiście trzeba wychowywać dzieci w szacunku do osób płci odmiennej. Pożytecznym mogą być zajęcia prowadzące do zmiany podejścia do tradycyjnie przypisanych ról. Trzeba starać się zmieniać zakresy tych ról i przystosowywać je do zmieniającego się świata tworzonego przez ludzi i walczyć z funkcjonującymi stereotypami ról żeńskich i męskich, trzeba też wdrażać chłopców do angażowania się w pomoc w prowadzenie rodzinnych domów, w role i prace, które były i są uważane za kobiece itp. itd. Trzeba starać się wpływać na przyspieszanie procesów emancypacji kobiet. Jednocześnie powinno się też uświadamiać dzieci, że nie wszystkie różnice trzeba niwelować, że role płciowe są im nadane przez naturę i że są wzajemnym dopełnianiem się w tajemnicy życia, w człowieczeństwie. Wychowywanie i nauczanie w nowoczesnym duchu powinno odbywać się w miarę spokojnie, z delikatnym kształtowaniem mentalności dzieci a nie w sposób szalony, „postępowo” nachalny. Rewolucyjni unowocześniacze naszej rzeczywistości chcą ją zmienić zupełnie, natychmiast i w sposób autokratyczny. Chcą zmienić tak radykalnie, by tradycja, ale także i natura straciły w stosunku do człowieka moc sprawczą. Jeśli można zrozumieć prowadzenie w przedszkolach i szkołach zajęć polegających na wspólnej zabawie dziewczynek i chłopców, na wykonywaniu zajęć, które są uważane zwyczajowo za męskie i żeńskie, by zneutralizować zwyczajowe podziały, to zupełnie nie do przyjęcia jest despotyczne narzucanie dzieciom i ich rodzicom takich zajęć wbrew ich woli i programowo, na stałe, pozbywanie ich możliwości wyboru rodzaju zajęć i sposobu zachowania. Rugowanie z grupy i z przedszkola w Rybniku dzieci, których rodzice nie chcieli, by ich pociechy uczestniczyły w zajęciach niwelowania poczucia różnic płci w poprzez ubieranie ich w ciuszki przypisane płci przeciwnej jest przejawem nietolerancji ludzi „bezwzględnego postępu”.


Styczeń 2014

O książce „Resortowe dzieci”

Umowa przy okrągłym stole i brak lustracji spowodowały, że tak dużo osób, które mają komunistyczną przeszłość lub są potomkami komunistów, w tym również tych, którzy przybyli do Polski z ZSRR aby instalować u nas komunizm zajęła w III RP eksponowane, intratne materialnie i prestiżowo stanowiska, pozycje w polityce, mediach, biznesie. Do dziś jest ich wielka nadreprezentacja. Do dziś występuje segregacja według pochodzeniowa uprzywilejowująca komunistów i ich potomków. Czyżby inni obywatele naszego państwa byli mniej inteligentni, mniej zdolni, mniej kompetentni od tych z komunistycznym rodowodem?

Osoby które zawdzięczają swoje kariery w III RP temu, że ich rodzice czy krewni należeli do komunistycznych elit, albo byli uwikłani we współpracę z SB uważają, że uwolnili się od myślenia typowego dla elit PRL-u, że ich myślenie i działania są samodzielne i niezależne. Jednak rzeczywistość III RP, byłaby inna gdyby nie było ich tak dużego wpływu na naszą obecną rzeczywistość. Nadreprezentatywność ludzi związanych samemu lub rodzinnie z komunizmem jest łatwo widoczna w mediach. Mają oni duży udział w prowadzonej przez media nieznośnej propagandzie sukcesu III RP, która jest równie nachalna jak wcześniej propaganda sukcesu w PRL.


Jeszcze trochę o udziale nas, Polaków w holocauście.

Żyjąc w PRL-u za żelazną kurtyną ufałem, że w państwach demokratycznych funkcjonujące opinie dotyczące najbardziej istotnych spraw są zbliżone do prawdy, są budowane na rzetelnych analizach, że opinia publiczna jest informowana przez media uczciwie. Niestety mocno się myliłem. Jakże często dysponenci opiniotwórczych przekazów, politycy, dziennikarze, twórcy, różnej proweniencji celebryci nie dbają o prawdę. Zachowania wielu dorosłych nie różnią się zbytnio od zachowywania się dzieci. Starają się narzucić korzystne dla siebie czy swojej grupy opinie. Jeśli osoby, grupy, nacje samemu nie starają się o odpowiednie, zgodne z prawdą przedstawianie siebie, swoich nacji, to inni wykorzystują to, by zgodnie ze swoim interesem obarczyć nieobecnych w dyskusjach lub biernych wszelkim złem, by przerzucić na nich swoje winy. Złe opinie jak kule śniegowe pęcznieją, nabierają ciężkości.

Przez wieki nasza nacja i nasze państwo należały do najbardziej tolerancyjnych. Pomimo tego, że nie byliśmy państwem kolonialnym mieszały się u nas nacje, kultury. Należymy do europejskich krajów, w których ludzi mających zamiejscowe korzenie, a także „domieszki krwi” (DNA) innych nacji i ras jest wiele. Ta różnorodność jest w nas, choć prawdopodobnie ustępujemy dziś w niej bogatym państwom europejskim, i państwom takim jak USA, Kanada, które powstały niedawno i były budowane i rozwijane przez ludność napływową. W naszym kraju i państwie było też miejsce dla grup, nacji, które trudno się asymilowały, które chciały zachować swoją etniczną i kulturową tożsamość.

Dzisiaj w międzynarodowym obiegu jest bardzo dużo nieprawdziwych, lub bardzo mocno wyolbrzymionych, niesprawiedliwych o nas, o naszej nacji opinii. Nieobecność w międzynarodowym dyskursie po II Wojnie Światowej sprzyjała w ich utwierdzaniu i nabieraniu ostrości. Niestety również dzisiaj część z nas traktuje opinie powstałe w „demokratycznych” krajach, w „liberalnych” społecznościach, jako świętość, boi się by przeciwstawianie się im nie było poczytywane, jako ułomność, jako wyłom w „liberalnym”, „postępowym” uformowaniu.


Jaka Ukraina?

Ukraińcy maja prawo do samostanowienia o sobie, do tego by rządzący Ukrainą wypełniali wolę społeczeństwa. Oprócz powodów moralnych poparcie buntujących się Ukrainców jest ważne choćby dla tego, że lepiej byłoby dla Polski, żeby nie odrodziło się rosyjskie imperium, żeby dawne republiki ZSRR, Białoruś, Gruzja, Kazachstan, Uzbekistan, Ukraina i inne pozostały samoistnymi państwami. Gdyby Ukraina weszła do Unii Europejskiej nacjonalistyczne tendencje byłyby w niej chyba łatwiejsze do poskromienia. W przypadku wejścia do imperium niedemokratyczne tendencje w rosyjsko-ukraińskim układzie mogłyby ulec wzmocnieniu.


Nieznośna propaganda sukcesu.

Na tle wydarzeń w Ukrainie słyszy się opinie, że Polska i Ukraina przed zmianami politycznymi znajdowały się na takim samym lub podobnym pułapie gospodarczego rozwoju i poziomu życia obywateli, a obecnie dochód przypadający na jednego mieszkańca jest w Polsce dużo wyższy niż w Ukrainie i świadczy to o szybkim, należytym gospodarczym rozwoju Polski.

Aktualna różnica w poziomie gospodarczej kondycji nie wynika z rozwoju Polski, który można by nazwać sukcesem, a z katastrofalnego stanu gospodarczo-społecznej rzeczywistości na Ukrainie, z jej neoliberalnych, jeszcze bardziej niż w Polsce niesprawiedliwych przemian. Niestety rozwój naszego kraju był daleki od właściwego, był mizerny, daleki od możliwości. Niestety, rozwój Ukrainy był jeszcze gorszy, katastrofalny. W jeszcze większym stopniu niż u nas stłamszono gospodarkę, skrępowano społeczny potencjał. W jeszcze większym stopniu społeczeństwo doznało biedy i upokorzeń. Nastąpiło jeszcze większe niż u nas społeczne rozwarstwienie. Struktura gospodarki stała się jeszcze bardziej oligarchiczna. Nową rzeczywistość budowano w jeszcze większym stopniu w sposób nieuczciwy, przestępczy, mafijny. Destrukcyjne procesy poczyniły jeszcze większe gospodarcze, społeczne, polityczne, moralne spustoszenie. To nie Polska rozwijała się szybko, zrównoważenie, optymalnie, to na Ukrainie rzeczywistość jest jeszcze bardziej ułomna.


19 luty 2014

Tragiczne wydarzenia na Ukrainie.

To, co się dzieje na Ukrainie jest skupieniem w soczewce społeczno-politycznej tego, co dzieje się w dzisiejszym neoliberalnym mocno rozwarstwionym i niesprawiedliwym świecie i przede wszystkim skupieniem tego, co dzieje się w państwach postkomunistycznych, którym przyszło budować demokracje i kapitalistyczny, rynkowy system gospodarczy w neoliberalnej epoce. Na Ukrainie w bardziej ostry, drastyczny sposób występują zjawiska, które dotykają państwa pokomunistyczne. Występuje wielka bieda, tłamszenie, zamrażanie gospodarki, brak pracy, wielkie rozwarstwienie, marginalizacja lub wykluczenie wielu obywateli, niesprawiedliwości, oligarchizacja, mafie, przestępcze. To wszystko musiało doprowadzić ludzi do kresu wytrzymałości, do buntu i determinacji w pragnieniu doprowadzenia do poprawy swego życia, do zmiany marnej rzeczywistości, siermiężnego funkcjonowania państwa, do zmian politycznych, gospodarczych i społecznych.

W biednym kraju powstały niewiarygodnie wielkie fortuny. Państwem rządzą oligarchowie, z którymi są powiązani i są na ich usługach przedstawiciele najwyższej władzy Władze i oligarchowie czują się wszechwładnymi panami społeczeństwa.

Ukraina podlega wciąż silnym wpływom Rosji. Symptomatycznym rysem świata po upadku w Europie komunizmu jest to, że wschodnie, kontynentalno-azjatyckie tendencje współgrały z ahumanitarnymi tendencjami, które rozwinęły się w neoliberalnej, korporacyjnej epoce w demokratycznym Zachodzie. Na neoliberalnym gospodarczym polu egoizm i buta, samowola władzy w pokomunistycznych państwach, w szczególności w Rosji, na Ukrainie i innych państwach wschodniej Europy zostały wzmocnione i rozrosły się bujnie do monstrualnych rozmiarów. W wielu krajach, również w Polsce rządzący państwem są powiązani z biznesem, na Ukrainie, tak jak w Rosji rządzący są władcami gospodarki.

Ludzie zaczęli się buntować przeciw neoliberalnym porządkom, przeciw niesprawiedliwościom, rozwarstwieniu, biedzie i upokorzeniu. Rozgoryczenie na tle ekonomicznym wyostrza też niestety frustracje w innych nieekonomicznych sferach. Frustracje są rozładowywane nie tylko w protestach przeciw ekonomicznej rzeczywistości, ale przyjmują też niestety charakter polityczny, ideowy, religijny. Tworzone są mieszanki wybuchowe, nad którymi jest coraz trudniej zapanować. Kilka lat temu zaczęły się bunty w państwach arabskich, później w europejskich, również w zachodnioeuropejskich, teraz mamy do czynienia z przesileniem na Ukrainie. Im większe bieda i upokorzenia tym ludzie buntują się coraz mocniej, tym są bardziej zdeterminowani.

Powiązania i zależności od mentalnie imperialnej Rosji Putina sprawiają, że zagrożenie dla Ukrainy ze strony Rosji jest potężne.

Bieda, poczucie niesprawiedliwości, zupełne nie spełnianie oczekiwań, co do życia w nowym ustroju społeczno-gospodarczym spowodowało bunt. Janukowycz i skupieni wokół niego oligarchowie i ludzie władzy, kształtujący ukraińską rzeczywistość związali się ściśle gospodarczo i ideowo z Rosją. Zmęczone i coraz bardziej zdeterminowane społeczeństwo poczuło szansę odmiany w zbliżeniu się do Unii Europejskiej i zmianie oligarchicznego systemu. Aroganckie, bezwzględne potraktowanie przez władze buntujących się, strzelanie do demonstrantów, obrona status quo i własnych interesów za cenę śmierci obywateli spowodowały umacnianie się gniewu i nastrojów niezgody.

Wydarzenia na Majdanie spowodowały umacnianie się poczucia narodowej odrębności i niezależności od Rosji. Władze Rosji na czele z Putinem poczuły, że wielka część społeczeństwa ukraińskiego uniezależnia się od Rosji coraz bardziej mentalnie, że Ukraina realizacji swoich narodowych i gospodarczych interesów może szukać poza Rosją, bez ścisłego się z nią związania. Władze i duża część elit Rosji chcą zachować i pozyskać, to co się zachować i pozyskać da, chcą siłą odłączyć od Ukrainy te obszary na których liczebną przewagę ma ludność rosyjskiego pochodzenia.

Siłowa, militarna interwencja, napaść na niezawisłe państwo ukraińskie jest godna potępienia, ale czy cywilizowany, neoliberalny świat nie zachowa się znów biernie, tak jak to było choćby w czasie okrutnych interwencji w Czeczeni i w czasie ataku na Gruzję?

Imperialna mentalność politycznych elit Rosji na czele z Putinem ukazuje się światu już od dawna, ale nie miało to wpływu na bardzo dobre, przyjacielskie stosunki świata zachodniego z władzami Rosji. System neoliberalnego, korporacyjnego, odhumanizowanego kapitalizmu współgra z systemem pokomunistycznego, oligarchicznego, mafijnego kapitalizmu w Rosji.


Nie słyszę słowa „przepraszam”

Dobrze, że „liberałowie”, elity i rządzący dzisiaj Polską przejrzeli, że popierają ukraińskie społeczeństwo w dążeniach i walce o lepszą Ukrainę i o państwową suwerenność, że konflikt ukraiński zmienił ich oceny i podejście do władz Rosji, że dostrzegają, że to co się dzieje na Ukrainie jest też niebezpieczne dla nas, kraju sąsiedniego. To dobrze, że ci, którzy wcześniej bagatelizowali brutalne działania w Czeczeni, później w Gruzji, zabójstwa lub prześladowania niewygodnych dziennikarzy, biznesmenów, polityków dostrzegli wreszcie w Putinie, w jego myśleniu i działaniu dążenie Rosji do odbudowy swojej hegemoni w północnej Azji i zagrożenie dla światowego pokoju. Szkoda tylko, że dopiero teraz i szkoda, że nie potrafią oni przeprosić tych, których wcześniej krytykowali zawzięcie za to, że przeciwstawiali się działaniom Putina i Rosji. Wyśmiewali, zarzucali brak otwartości, histerię, polską megalomanię, nacjonalizm. Realizm i solidaryzowanie się z napadniętymi przez Rosję narodami, przeciwstawianie się bezwzględnym i okrutnym działaniom traktowali, jako antyrosyjską fobię. Obrzydliwe napaści Sikorskiego, Komorowskiego i innych polityków obecnej władzy na polityków i zwolenników PiS-u, na Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, na Jarosława Kaczyńskiego były ekstremalnymi objawami zdziczenia, moralnego upadku. Wcześniej traktowali Putina za światłego przywódcę, niektórzy niemal za przyjaciela, dzisiaj mówią o nim z ironią car, władca absolutny. Brakuje mi choćby paru słów przyznania się naszych para-liberalnych polityków do tego, że się mylili i przede wszystkim przeproszenia za szyderstwa i nieprzejednane ataki na ludzi, którzy myśleli inaczej niż oni, No cóż, są zbyt małymi ludźmi i trudno się od nich spodziewać choćby odrobiny pokory. Obłuda, buta i arogancja z nich nie wyparowała. Przeciwnie niektórzy z nich wciąż nie zaprzestali niewybrednych ataków mających zdezawuować i upokorzyć politycznych przeciwników.


Końcowo-roczne remanenty.

Częściej otwieram strony facebooka w pracy niż w domu, czasem komentuję wklejam coś od siebie. Bardzo często robię to „na szybko” i „na śpiąco”, przed zmianą posterunku lub zakończeniem pracy, bez ponownego przeczytania wklejonego tekściku i dokonania w nim poprawek. Nie jest moją intencją obrazić nikogo znajomego, nawet, gdy nie zgadzam się z jakąś jego opinią. Niemniej zdarzają się nieporozumienia, zdarza się, że nieopacznie w sąsiadujących ze sobą notkach lub ich częściach uwagi dotyczące „ogólności” graniczą i mieszają się z zapisami adresowanymi do konkretnych osób i są traktowane, jako całościowy przekaz.






Kolejne notatki: 2014b
Współczesna „postępowa” ortodoksja. Kapitalizm ideologiczny, obłudny


Notatki - całość
OO OO OO OO