@@@@@@





********************









Pierwsza strona - Spis stron

[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[[]


a Notatki: Wstęp.

aa Notatki: 1977 a
Co to jest zło? Co to jest dobro?

ab Notatki: 1977 b
Kompleksy i zadufanie

ac Notatki: 1978a
O rozwoju społeczeństw.

ad Notatki: 1987a; 1988a
Cud świadomości człowieka.

ae Notatki: 1987; 2018
O żydowsko-polskich stosunkach.

af Notatki: 1991a; 1993a
Dylematy człowieka współczesnego.

ba Notatki: 1994a
Dlaczego nikt nie zwalcza gospodarczych oszustów?

bb Notatki: 1997a
Nie można biernie przyglądać się złu i nie reagować na przemoc.

bc Notatki: 1997b
Zawiedzione nadzieje

bd Notatki: 1997c, 1998a; 1999a
Pozory liberalizmu gospodarczego. Zniewolona wolność.

be Notatki: 1997b; 2001a
Świat jest obojętny na eksterminację narodu czeczeńskiego.

bf Notatki: 2001b
„Zabijanie” nudy na nocnej służbie.

bg Notatki: 2002a
Czy koszty przemian musiały być tak wysokie?

cc Notatki: 2007f
Nie takich przemian chcieliśmy. Która z poprawności wyrządziła więcej szkód?

cd Notatki: 2003a; 2007a
Jaka ma być ta gospodarcza równowaga?

ce Notatki: 2003b; 2007b
Dlaczego po 1989 roku rozwój naszego kraju był tak chaotyczny, tak powolny i odbywał się z wielkim rozwarstwieniem i z tak ogromnymi kosztami społecznymi?

cf Notatki: 2003c; 2007c
O podatkach.

cg Zapiski: 2003d; 2007d
Wykluczanie obywateli z konsumpcji, to ograniczanie podaży i początek ciągłego procesu wykluczania.

ch Zapiski: 2003e
Czy bieda i ekonomiczne wykluczenie przystoi epoce wielkiego postępu i wzrostu wydajności procesów wytwarzania?

ci Zapiski: 2003f
Postulaty „Solidarności” wyrzucono do kosza.

cj Zapiski: 2003g; 2007e
Jaka ma być ta globalizacja?

ck Zapiski: 2003h
O stosunku do osób ułomnych i cierpiących.

ca Notatki sprzed 2003a
Pułapki myślenia zbyt doktrynalnie liberalnego.

cb Notatki sprzed 2003b
Niewykorzystane potencjały ludzkiej pracy i ludzkich zdolności.

da Zapiski: 2004a
Czy istnieją biedni Polacy? Społeczne podziały.

db Notatki: 2005a
„Nie lękajcie się”

dc Notatki: 2006a
Główna linia podziałów. Marginalizacja i wykluczenie wielu Polek i Polaków.

dd Notatki: 2006b
Exodus rodaków. Ucieczka z beznadziei.

de Notatki: 2007g
O poprawności ekonomicznej, politycznej i moralnej.

df Notatki: 2007h
Zaćmienie umysłów czy egoizm establishmentu?

dg Notatki: 2007i
O samozadowoleniu elit. „Humanizm” opresyjny. „Otwartość” marginalizująca i wykluczająca.

dh Notatki: 2007j
Nie powinno się ograniczać gry rynkowo-społecznej.

di Notatki: 2007k
O neoliberalnej poprawności i nadgorliwości.

dj Notatki: 2007l
Liberalny przechył.

fa Notatki: 2008a
Nieznośna propaganda sukcesu

fb Notatki: 2008b
Receptą na sukces gospodarczy i spokój społeczny jest równowaga gospodarczo-społeczna.

fc Notatki: 2008c
Świat jest tajemnicą. Jedynie słuszne myślenie jest niebezpieczne.

fd Notatki: 2008d
Czy jako naród mamy prawo do pozytywnego myślenia o sobie?

fe Notatki: 2008e
O światowym kryzysie i o zmianie światowego podziału konsumpcji i pracy.

ff Notatki: 2008f
Kryzys nie wziął się z niczego. Przyczyny kryzysu.

fg Notatki: 2008g
Gra rynkowa bez żadnych humanitarnych reguł.

ga Notatki: 2009a
Struktura dzisiejszego kapitalizmu. Czy sprywatyzować demokrację?

gb Notatki: 2009b
Dyktatura większości. Polityczna i medialna bezduszność.

gc Notatki: 2009c
Czy osoby produktywne są ofiarami osób nieproduktywnych?

gd Notatki: 2009d
Inercja świadomości elit w kwestii dotyczącej naszej transformacji. Unikajmy schematów.

ha Notatki: 2010a
Narodowa tragedia.

hb Notatki: 2010b
Po co nam ten konflikt? Para-liberalna bezduszność. Obrona pseudo liberalnej, postkomunistycznej rzeczywistości.

hc Notatki: 2010c
Choroba wykoślawionych idei nowoczesności i postępu.

hd Notatki: 2010d
Komu upodlenie, komu honory?

ia Notatki: 2011a
Opresyjny system. Odporni na rzeczywistość.

ib Notatki: 2011b
Jaka będzie nasza starość?

ic Notatki: 2011c
O kryzysach: gospodarki, wartości, demokracji, globalizacji.

id Notatki: 2011d
Kryzys w Grecji. Epoka prestidigitatorów i krzykaczy.

ie Notatki: 2011e
Brak poszanowania wartości pluralizmu przez „ucywilizowanych nowocześnie”

ie Notatki: 2011x


if Notatki: 2011f
Erozja neoliberalnego kapitalizmu. Kryzys nie wziął się z niczego.

ig Notatki: 2011g
Dysonans między wydajnością gospodarek a gospodarczym i społecznym zorganizowaniem.

ih Notatki: 2011h; 2012a
Idee „Solidarności” nie umarły.

ja Notatki: 2012b; 2013a
Przesilenie kapitalizmu, który nazywają liberalnym

jb Notatki: 2013b
Neoliberalny ustrój kastowy. Cofnięcie się w zaawansowaniu humanizmu.

jc Notatki: 2013c; 2014a
Neoliberalno-lewacko-korporacyjno-kapitalistyczny,”postępowy” system gospodarczo-społeczny jest źródłem napięć lokalnych, globalnych i ludzkich nieszczęść.

jd Notatki: 2014b
Współczesna „postępowa” ortodoksja. Kapitalizm ideologiczny, obłudny.

je Notatki: 2014c; 2015a
Liberalny letarg. Czy nastąpi przebudzenie?

jf Notatki: 2016a
Zaciekły opór establishmentu przed utratą ego-liberalnych przywilejów.

jg Notatki: 2016b; 2017a
Para-liberalna propaganda przestaje oddziaływać.

jh Notatki: 2018a; 2019a; 2020a
Pseudoliberalna i pseudo postępowa hucpa.

ji Notatki: 2020b
Wysferzone, egoistyczne, zarozumiałe elity

Notatki: Spis treści



OOOOO
OOOOO


NOTATKI - CAŁOŚĆ


OOOOO
OOOOO




Zabawy słowami a

Zabawy słowami b

jg Notatki: 2016b: 2017a

Czy para-liberalna propaganda przestaje oddziaływać.


Widok na Asyż

Czy para-liberalna propaganda przestaje oddziaływać?

Słuchając i obserwując naszych rodzimych para-liberałów odnoszę wrażenie, że wielu z nich jest tak mocno ideologicznie zaślepionych, że wpadli w tak głębokie myślowe i emocjonalne koleiny, że nie ma szans by swoje myślenie zmienili lub choćby zmodyfikowali.

Żyjemy w systemie wszechogarniających reklam i sloganów, wzniosłych haseł, nieokiełznanego pędu części ludzi do „postępu” tratujących po drodze innych ludzi. Dotyczy to nie tylko sfery gospodarczej, ale też innych sfer życia, dotyczy ogólnie para-liberalnego, „postępowego” systemu.

Część z haseł jest pożyteczna, ale duża część, to truizmy, atrapy, pustosłowia, oszustwa. Twórcy i beneficjenci systemu narzucają społeczeństwu percepcję rzeczywistości. Część społeczeństwa ulega neoliberalnej ułudzie. Powtarzane nieustannie slogany sprawiają, że część ludzi wierzy, że żyje w systemie idealnym ekonomicznie i moralnie, nie dostrzega związku między zaistniałymi nieszczęściami, ludzkimi tragediami i zniewoleniem z istniejącym ustrojem. System, który doprowadził do zawirowań i nieszczęść również na arenie globalnej jest bałwochwalczo idealizowany i adorowany. Szkodliwe dla zrozumienia dzisiejszej rzeczywistości jest też mieszanie skutków z przyczynami, albo niedostrzeganie przyczyn dziejących się dramatów i obarczanie za nie winą tych, którzy przyczyny dostrzegają i chcą rzeczywistość naprawiać.

Postawy humanizmu nie mogą polegać tylko na głoszeniu pięknych, górnolotnych haseł, powinny być też oparte na racjonalnym myśleniu i pragmatyzmie, na rzeczywistym działaniu zmierzającym do uzyskaniu humanitarnych stanów współistnienia ludzi. To nie slogany, ale myślenie racjonalne wprzęgnięte wespół z pięknymi ideami prowadzą do prawdziwych humanitarnych działań.

Na szczęście tych, którzy pozostają w kanałach para-liberalnego myślenia jest w naszym społeczeństwie coraz mniej i para-liberalne elity mają coraz mniejszy w społeczeństwie posłuch. Choć wciąż jeszcze jest mnóstwo nienawistnych, obsesyjnych działań ze strony pseudo liberałów, pełnych nienawistnego rynsztokowego jadu. Ich myślenie uległo zaczadzeniu wylewającą się od lat z mediów głównego nurtu propagandą. Na szczęście tych zaślepionych jest coraz mniej. Pozostał zakon rycerzy popierających i broniących tego, co według mnie obronić się nie da. Podobnie jak zainfekowani ideologią komunistyczną, która była postrzegana przez jej wyznawców za postępową i przynoszącą ludzkości rajską szczęśliwość i praktykujący jej zasady do końca, pomimo, że w realu przyniosła cierpienia i śmierć milionów osób, nawet po jej upadku od niej się nie uwolnili, tak dzisiaj zaszczepiona na samym początku transformacji przez pseudo-liberałów z Kongresu Liberalno Demokratycznego choroba pseudo-wolności, pseudo-postępu i pseudo-nowoczesności nie opuszcza nieszczęśników. Pseudo-liberalizm nie jest aż tak destrukcyjnym i podłym systemem jak komunizm, ale mam nadzieję, że porównanie tych ustrojów i stanów umysłów da asumpt do refleksji i uwolnienia się od zaczadzenia para-liberalną ideologią. "Pierwszy milion można ukraść", to myślenie "liberałów" z KLD rzutowało niestety na przemiany po 1989 roku. Wszystkie afery, przekręty decydenci zawiadujący naszą gospodarką i życiem społecznym traktowali jako coś normalnego, jako immanentną część funkcjonowania państwa


Październik 2016

Czy kończy się epoka maniakalnego, ortodoksyjnego neoliberalizmu?

Po II wojnie, gdy Sowieci z przyzwoleniem zachodnich demokratów instalowali w Polsce komunizm były osoby, (choć stanowili oni w tym czasie niewielki procent), które pomimo koszmarnej komunistycznej rzeczywistości w Sowietach zawierzyły marksistowskiej ideologii i świetlanym, „humanistycznym”, „postępowym” wizjom komunistów, którzy chcieli radykalnie przyspieszyć procesy rozwoju społeczeństw i zainstalować natychmiast według nich idealny ustrój. Część z tych osób wycofała dla komunistów poparcie, gdy przekonała się o zbrodniczym charakterze komunizmu, ale część utkwiła w nim na długo lub na stałe. Z czasem intensywna propaganda i względy merkantylne spowodowały, że zwolenników komunistycznej rzeczywistości zaczęło przybywać, ale antykomunistyczne nastroje istniały w naszym społeczeństwie zawsze.

„Okrągło stołowym” przemianom po 1989 roku towarzyszyły entuzjazm i wielka nadzieja na zbudowanie w Polsce lepszej, przyjaznej wszystkim obywatelom rzeczywistości. Znów, tym razem większość z nas zawierzyła animatorom przemian całkowicie, wielu z nas zabrakło ostrożności. Przestróg tych, którzy dostrzegali zagrożenia i przed nimi ostrzegali nie traktowaliśmy poważnie, traktowaliśmy ambiwalentnie, ignorowaliśmy, a niektórzy, zwłaszcza ludzie nowej władzy i beneficjenci zmian nazywali przestrzegających oszołomami. Niestety zagrożenia okazały się realnością, a osoby, które wykazały się wnikliwością i okazały się przewidujące i których wtedy naznaczono do dziś są piętnowane i furiacko atakowane.

Znów hasła „postępu”, „liberalizmu” stanowiły usprawiedliwienie dla autokratycznego sprawowania władzy, dla działań nacechowanych butą, nienawiścią, dla opresyjnego systemu, wyzysku, niesprawiedliwości, przemocy.


Listopad 2016

Czy ego-liberalna hipokryzja establishmentu jest w odwrocie?

Ludzie post liberalnego świata podzielili się w skali globu i w obszarach lokalnych na tych, którzy są zadowoleni z aktualnego systemu gospodarczo-społecznego i na tych, którzy ten system kontestują. Duża część tych pierwszych nie potrafi spojrzeć na post liberalną rzeczywistość rzetelnie, z dystansu, nie zdobyła się na przemyślenie dlaczego ci drudzy są niezadowoleni i zmienili wyborcze preferencje i głosują przeciwko neoliberałom, uruchomiła natomiast w sobie wielkie, niewyczerpane pokłady nienawiści i agresji.

Ludzie społecznych nizin i depresji mają dosyć propagandy sukcesu i lukrowanych ocen neoliberalnej rzeczywistości, mają dosyć dyktatury „liberalnych” mądrali, którzy uważają, że posiedli mądrości absolutne i niepodważalny etos, których nie można naruszyć. „Liberalni” wszystkowiedzący osobnicy stosują zabiegi przerzucania swoich grzechów arogancji, podłych zachowań na ideowych i politycznych przeciwników, nazywają ich epitetami, które akurat pasują do nich. Są zindoktrynowani, zainfekowani ideologicznie. Ideologia „nowoczesności za wszelką cenę” przesłania im pragmatykę i przede wszystkim rozsądek, ogranicza też widzenie do krótkich horyzontów czasowych. Nie rozróżniają procesów ekonomicznych, politycznych wykreowanych i narzucanych przez wpływowe środowiska od procesu postępu, który dzieje się w dużym stopniu samoistnie, który składa się z wielu rozproszonych ludzkich działań.

Obrońcy neoliberalnego „postępu” traktują ludzi, którzy podważają ich wylukrowane obrazy dzisiejszych lokalnych i globalnej rzeczywistości jako tępaków i barbarzyńców, ludzi zacofanych, którzy nie potrafią uruchomić postępowego myślenia i nie są zdolni do zaakceptowania jakichkolwiek wizji rozwoju ludzkiego świata. Odnoszą się do nich z poczuciem wyższości i z nienawiścią. Nie chcą dyskusji, wypracowywania lepszych dróg rozwoju, traktują swoje przekonania jako jedynie słuszne. Nie chcą nawet pomyśleć, że może ci podważający jedynie słuszny kierunek postępu, kontestujący neoliberalny świat, neoliberalny system ekonomiczny, neoliberalny system wartości mogą wnieść pozytywne elementy do dyskusji, a już dopuszczenie przez nich myśli, że może ci drudzy mogą widzieć i odczuwać więcej i mieć szersze horyzonty percepcji dzisiejszego świata jest tak samo prawdopodobne jak to, że w najbliższym czasie ludzie będą spędzać wakacje na dnie oceanów.

Przejęcie na Węgrzech rządów od lewicy przez Wiktora Orbana (ewolucja „Fideszu” od ugrupowania liberalnego do konserwatywnego), w Polsce wybór Andrzeja Dudy na Prezydenta i przejęcie władzy przez PiS, w Wielkiej Brytanii wyniki referendum w sprawie przynależności do Unii Europejskiej, wygranie wyborów w USA przez Trumpa, to nie wynik niedojrzałości społeczeństw w tych państwach, jak to przedstawiają neoliberalne media, to wynik zrobaczywienia liberalnego kapitalizmu, zmęczenia części społeczeństw tych państw (państw najmniej socjalnych z liberalnych) ego-liberalnym ustrojem, to reakcja na największy w tych państwach rozdźwięk między liberalnymi hasłami wolności a ekonomicznym zniewoleniem jednostek, wynik dojrzewania części tych społeczeństw do myślenia prostego, pragmatycznego, niezabrudzonego doktrynami, ideologiami, do mądrości czystej, nie-hasłowej, wynik dostrzegania hipokryzji dzisiejszego ekonomicznego i politycznego ego-liberalnego świata.

Przez ostatnich kilkadziesiąt lat wartości „liberalne” nie szły w parze ze społeczną wrażliwością, solidarnością i lojalnością. Establishment wygrywał polityczny mecz gdyż dotkliwości wielkiego jak nigdy wcześniej rozwarstwienia i znieczulicy były przesłaniane głoszeniem pięknych, wzniosłych haseł, a głosy wielkich grup społecznych były zagłuszane wygładzoną, brzmiącą słodko neoliberalną retoryką i propagandą.

Coraz więcej ludzi zaczęło dostrzegać, że za deklaratywnymi, pustymi hasłami afirmującymi liberalne, cywilizacyjne wartości ukryte są procesy rozkładu społecznych więzi i dehumanizacji działania państwa wobec części swych obywateli. Nie jest tak, że sfery życia: ekonomiczną i ideową należy rozdzielać. Obie sfery stanowią jego jakość. Dlatego ludzie mają prawo do traktowania tych sfer integralnie.

Bardzo pomocną w przełamywaniu monopolizacji informacji przez neoliberalne media była komunikacja internetowa.

Postawy obrońców ego-liberalnego systemu są pokrętne i niekonsekwentne. Z jednej strony mamy piękne, wzniosłe hasła wolności, tolerancji, pluralizmu, miłości, z drugiej obojętność, egoizm, wielkie afery finansowe, materialne rozpasanie niektórych ludzi elit, aprobowanie wielkich społecznych nierówności, deptanie ludzkiej godności na poziomie podstawowym, egzystencjalnym, akceptowanie niesprawiedliwości, biedy pomimo wielkiego wzrostu wydajności procesów produkcyjnych i wzrostu gospodarczej wydolności w państwach rozwiniętych, pomimo możliwości łatwiejszego niż kiedykolwiek zaspokajania w tych państwach podstawowych i standardowych potrzeb wszystkich obywateli. Mamy też eksploatowanie społeczeństw biednych przez bogate, istnienie neokolonializmu, jednocześnie redukowanie miejsc pracy u siebie i transferowanie ich do Chin i innych państw Dalekiego Wschodu. Mamy narzucanie innym państwom systemu kapitalizmu neoliberalnego, który pogłębiał lokalne społeczne nierówności, a także obojętność wobec dziejących się na świecie ludzkich nieszczęść, terroru i zbrodni.

Rozwarstwienie w USA jest obecnie największe w historii istnienia tego państwa. Jeszcze gorzej jest w Polsce i w wielu innych krajach. Mało konkretne, amorficzne, wycinkowe myślenie, eteryczna, para-liberalno-lewicowa, oderwana od rzeczywistości moralność, nie dostrzeganie rzeczywistych, groźnych problemów świata, to dzisiejszy stan umysłów i ducha wielu ludzi. Apologeci kapitalizmu liberalnego oczekują, żądają od osób kontestujących system pełnego zrozumienia ich sposobu myślenia i postaw, przyjęcia ich systemu wartości, są bezwzględni, nietolerancyjni i wojujący w walce o tolerancję, jednocześnie z ich strony nie ma nawet odrobiny woli, by zrozumieć ludzi, którzy w tym systemie czują się źle. Walczą zaciekle z zachowawczą mentalnością i nietolerancją społeczeństw, których już prawie nie ma, które posiada już niewielu ludzi. Wyimaginowane zagrożenia urastają w ich umysłach do realnych kataklizmów. Łatwiej jest posądzać a nawet oskarżać grupy społeczne o wstecznictwo, zaściankowość, trudniej pomyśleć, dlaczego kontestują rzeczywistość i zmieniają preferencje wyborcze. Ci, którzy myślą i czują inaczej, którzy dostrzegają w globalizacji w stylu ego-liberalnym niesprawiedliwości i zagrożenia dla świata są atakowani za nieprawomyślność, są nazywani obskurantami.

Ogromna nienawiść rycerzy neoliberalnego „postępu” do animatorów zmian jest dobitnym zaprzeczeniem prawdziwych: tolerancji, liberalizmu. Mamy wściekłe ataki ze strony pseudoliberałów u nas, ale mamy też takie histeryczne ataki na wybranego w demokratycznych wyborach Donalda Trumpa i na tą część amerykańskiego społeczeństwa, która go popiera. Te ogromnie nienawistne, fanatyczne, nasycone pogardą ataki świadczą o ideologicznym zaczadzeniu wyznawców religii pseudo liberalno-lewicowego postępu. Społeczności pseudo-liberalne są nabuzowane doktrynami, ideologiami ze sfery postępowej, liberalno-mistycznej moralności i zupełnie obojętne na przyziemne, egzystencjalne, materialne trudności ludzi żyjących w ich krajach i na koszmary ludzi żyjących na naszym globie w nędzy. Większa część rycerzy neoliberalnego postępu nie ma świadomości, ale część nie ma skrupułów i za grosz wstydu, że ich dobrobyt jest budowany w sporej części kosztem biedniejszej części własnych społeczeństw, i nie ma świadomości lub skrupułów i wstydu z tego powodu, że dobrobyt ich społeczeństw jest budowany w części na eksploatacji biednych państw i że ich państwa poprzez korporacje, banki, firmy działające w tych państwach są pośrednikami w transferowaniu korzyści z biednych państw do państw rozwiniętych i do państw rozwijających się na Dalekim Wschodzie, których społeczeństwa wykonują pracę na rzecz społeczeństw bogatych, i że wyzysk społeczeństw państw biednych przez inne państwa, a także przez rodzimych gospodarczych notabli, którzy funkcjonują w zainstalowanym neoliberalnym gospodarczym systemie prowadzi do buntów ludności, które wywołują z kolei zamieszki, wojny, zbrodnie itd. Nawet te państwa bogate, które wydawałoby się, że rozwijały się i rozwijają przede wszystkim dzięki odpowiedniej polityce gospodarczej własnych gospodarczych decydentów i pracy własnych społeczeństw, dzięki uczciwemu handlowi i współpracy z innymi państwami zwłaszcza tymi technologicznie zaawansowanymi też w jakimś stopniu uczestniczą w procesie wyzysku państw i społeczeństw biednych. Ta część ich dobrobytu budowana na wyzysku państw i społeczeństw biednych, która może jest dla nich nieduża, dla społeczeństw biednych jest często ogromna i decydująca o przetrwaniu.

Społeczności pseudo-liberalne są nabuzowane doktrynami, ideologiami ze sfery liberalnie-mistycznej i zupełnie obojętne na dziejącą się przykrą rzeczywistość. Wolność, która jest na sztandarach pseudoliberałów i pseudo-lewicowców jest atrapą. Jakie znaczenie dla biednych społeczeństw mają takie hasła-atrapy? Im potrzebny jest materialny postęp a nie jakieś abstrakcyjne liberalno-lewicowo-genderowe idee.

To oczywiście jest szlachetnie, że ludzie wyrażają swoją wrażliwość i pragnienie pomocy uchodźcom z Syrii i innych państw islamskich. Uchodźcom należy pomóc, ale dlaczego obrońcy obecnego status quo byli i są jednocześnie nie tylko pobłażliwi dla neoliberalnego kapitalizmu i nieuczciwej globalizacji, i mocno wspierają system, który doprowadził do obecnej upiornej sytuacji międzynarodowej i może wywołać jeszcze więcej nieszczęść, dlaczego bronią ustroju, nie pozwalają go ruszyć, urządzają wielkie larum i wiece „obrony demokracji”? Dlaczego ten system gospodarczo-polityczny, który doprowadził do eksterminacji społeczności, narody, do hekatomby w Czeczeni, w Syrii i w innych krajach ma tak zawziętych obrońców?

„Zima ludów arabskich”, która była początkiem bliskowschodnich konfliktów miała podłoże ekonomiczne. Konflikt świata bogatego z biednym dokonuje się pod różnymi postaciami. Wyzysk i eksploatacja dokonują się miedzy społecznościami, grupami, osobami a także między państwami i narodami. Świat bogaty, bez względu, w jakiej się przejawia formie, czy to w postaci bogatych państw czy to w postaci bogatych grup społecznych czy bogatych jednostek wykorzystuje w bezwzględny sposób świat biedniejszy.

W państwach rozwiniętych, w których jest prowadzona polityka prospołeczna, w których nierówności społeczne są stosunkowo małe takich jak np. państwa skandynawskie, Kanada dotkliwość systemu neoliberalnego jest stosunkowo niewielka, mało przez obywateli odczuwalna. Jednak i te państwa i ich społeczeństwa uczestniczą w światowym przejmowaniu bogactw, pracy i w eksploatacji innych państw i społeczeństw poprzez międzynarodowe i swoje korporacje i firmy.

„Liberalne” społeczeństwa bogatych państw są przeświadczone o tym, że zło, które dzieje się na świecie dzieje się zupełnie poza ich udziałem, że społeczeństwa para-liberalne i ich państwa niosą Światu tylko dobro. Pomagają przecież poprzez swoje rządy i fundacje innym społeczeństwom. Oczywiście ta pomoc jest bardzo potrzebna i należą się za nią wyrazy wdzięczności. Jednak poprzez pracujące na rzecz bogatych państw korporacje, banki, firmy, poprzez instalowanie neoliberalnego ustroju gospodarczo-społecznego sprowadzają do biednych państw i społeczeństw wiele zła.

Być może mamy do czynienia ze schyłkiem systemu neoliberalnego kapitalizmu w postaciach lokalnych i postaci globalnej. Prezydentem USA w trudnym czasie neoliberalnego przesilenia był Barak Obama, człowiek społecznie wrażliwy, wyznający humanistyczne wartości. Rozpoczął on, choć może zbyt ostrożnie naprawę i uspołecznianie amerykańskiej gospodarki. Niestety paradoksalnie jego wrażliwość, miękkość, niechęć do działań siłowych, zbrojnych rozminęła się z potrzebami likwidacji skutków neoliberalnego systemu w świecie. Wycofanie wojsk z państw Bliskiego Wschodu w czasie, gdy jeszcze panował tam chaos było wielkim błędem. Oczywiście, to nie on przyczynił się do zaistnienia wielkiego kryzysu i chaosu na Bliskim Wschodzie, ale powinien się liczyć z konsekwencjami takiego wycofania.

Paradoksem jest to, że oczekiwaniom wyborców na zmiany ustrojowe, na zmiękczanie gospodarczego liberalizmu miała sprostać jedna z osób, które wywodzą się z elit neoliberalnego systemu, Hillary Clinton zamieszana w afery wykorzystująca w sposób nieuczciwy system do bogacenia się albo stworzony przez system miliarder Donald Trump.

Znam tylko z krótkich, migawkowych telewizyjnych przekazów emocjonalne zachowania ludzi amerykańskich neoliberalnych elit i celebrytów, nie znam ich pełnych ocen, ale stosując analogie do tego, co się dzieje w Polsce i w Europie, do postaw polskich i europejskich elit i apologetów dzisiejszego para-liberalnego świata przypuszczam, że ich oceny rezultatów wyborów są powierzchowne i jest w nich dużo histerii, że bronią atrapy liberalizmu. Ten dzisiejszy niby-liberalizm jest według mnie liberalizmem fałszywym, a wzniosłe hasła tolerancji, pluralizmu są puste, mijają się z rzeczywistością. Brak jest symetrii w widzeniu liberalnych: dobra i korzyści, a zagrożeń i opresji. Oczywiście niektóre poglądy i postawy skrajnych konserwatystów i prawicowców mogą budzić emocje i sprzeciw, ale bardzo często zagrożenia dla demokracji i liberalizmu są wyimaginowane lub przesadzone. Zupełnie natomiast neoliberalny establishment lekceważy opresje, których doznają ludzie spoza jego kręgu z powodów materialnego wyzysku i z powodu nie mieszczenia się wyznawanych przez nich wartości w systemie wartości neoliberalnych i lewicowych. Warunki ekonomiczne, to podstawa ludzkiego bytowania. Dla osób bezdomnych czy cierpiących z reguły dużo mniej ważne są hasła ze sfery duchowej, nadużywane przez liberałów hasła wolności, tolerancji itp.

Para-liberałom, tak niby zatroskanych o los wszystkich ludzi na Ziemi nie przeszkadzało odradzanie się kolonializmu, wykorzystywanie społeczeństw w Afryce, Azji, Ameryce Łacińskiej.

2017

Jednak to Trumpowi kontestująca ego-liberalny ustrój i buntująca się przeciw niemu część społeczeństwa zawierzyła i powierzyła prezydencką władzę i histeryczne reakcje obrońców obecnego systemu są podważaniem demokratycznych zasad. Został wybrany w demokratycznych wyborach. Trzeba odczekać choćby krótki czas z ocenami? Trzeba dać mu szansę i oceniać go po działaniach? Trzeba dać szansę zmianie dającej nadzieję na choćby małą modyfikację istniejącego status quo gospodarczego i politycznego? Jeśli nadzieje okażą się daremne, to wtedy jego krytyka będzie bardziej racjonalna.

Kilka dekad istnienia ustroju neoliberalnego kapitalizmu i neoliberalnej globalizacji doprowadziło społeczności lokalne i świat w całości do wielkiego kryzysu i regresu humanistycznych wartości, do terroryzmu, lokalnych wojen, do odrodzenia się fundamentalizmów religijnych i ideologicznych. Lokalni ekonomiczni i polityczni oligarchowie i dominanci nie tylko wykorzystują społeczeństwa ale narzucają im ideologiczną, doktrynalną poprawność, są bezwzględni w zwalczaniu niepoprawnych, bronią zawzięcie swoich pozycji i przywilejów. Trwanie takiego systemu i pogłębianie się kryzysu może prowadzić do coraz bardziej ostrych reakcji lokalnych społeczności a nawet do światowej wojny. Cóż będą znaczyły bałamutne liberalne hasła potrzeby wolności, pluralizmu, tolerancji, miłości itd., gdy rzeczywistość będzie jeszcze bardziej koszmarna?


Krajobraz po przyśpieszanej na siłę globalizacji.

W wyniku neoliberalnej globalizacji świat zmienił się. Przemieściły się aktywa i korzyści. W ogólnym bilansie globalizacja spowodowała wykorzystywanie wielu społeczeństw biednych przez korporacje i za pośrednictwem państw bogatych przez państwa również słabo rozwinięte takie jak Chiny i inne państwa - „tygrysy”, które prowadziły własne gospodarcze polityki. Na globalizacji najbardziej skorzystały państwa, którym udało się mimo niskich kosztów wytwarzania zakumulować zyski i uruchomić procesy inwestycyjne. W państwach nierozwiniętych, afrykańskich, niektórych azjatyckich (z wyłączeniem Chin, Korei Południowej i kilku innych), południowoamerykańskich, europejskich, w których decydenci prowadzili złą, niekorzystną dla tych państw politykę finansową i gospodarczą i w których systemy: gospodarczy i społeczny były tworzone według liberalnych wzorców pochodzących z państw bogatych zachodziły procesy wyhamowujące gospodarki, spowalniające rozwój i doprowadzające do pogłębienia społecznych nierówności i politycznych perturbacji.

Fermenty, bunty, jesień państw arabskich doprowadziły do nieoczekiwanych wydarzeń, do umocnienia i uaktywnienia sił radykalnych, do powstania złowrogiego Państwa Islamskiego. Porządek neoliberalny doprowadził paradoksalnie do destrukcji i osłabienia prawdziwego liberalizmu, spowodował, że tym razem nieoczekiwanie inne niezachodnie, nieliberalne systemy wartości umacniają się, a fundamentalni islamiści infekują prymitywnym, antyhumanitarnym i opresyjnym islamskim system społecznym i moralnym nawet Europę, chcą instalować go w niej, wypierając i niszcząc liberalne wartości.

Rządzący bogatymi państwami może ze szczerego współczucia, a może pod wpływem poczucia winy przyjmują do siebie najobrotniejszych ludzi z biednych państw Afryki i Azji, a co z pozostałymi, których nie stać na emigrację, co z Syryjczykami i obywatelami innych państw, którzy przeżywają koszmar u siebie i których nie stać na emigrację, którzy nie mają na nią szans?


W jakim kierunku podąży cywilizacja globu?

Występujące dziś sposoby myślenia o tym, w jakim kierunku podąży cywilizacja globu:

1. Opcja optymistyczna

W dobie intensywnego rozwoju środków komunikacji i przepływu idei, nic nie zatrzyma światowego postępu w humanizowaniu ludzkiego świata, czynienia go coraz bardziej przyjaznym społeczeństwom, społecznościom, grupom i wszystkim ludziom, każdemu człowiekowi z osobna. Wszyscy, bez względu, w jakim są dzisiaj stanie indywidualnego i zbiorowego ducha, indywidualnej i zbiorowej mądrości i moralności będą zmierzać w kierunku coraz większego humanizowania ludzkiej egzystencji, by w końcu na całym globie, we wszystkich jego miejscach i we wszystkich grupach i aliansach społecznych i ludziach z osobna zapanował duch tolerancji, pluralizmu, otwartości. Bez względu na historyczne zaszłości i dzisiejsze uwarunkowania rozwój będzie dokonywał się w coraz większej harmonii.

2. Opcja pesymistyczna.

Utrwali się pseudo liberalna forma egzystencji i będzie narzucany i utrwalany jedynie słuszny pseudo liberalny, pseudo postępowy przekaz, a wszystko co będzie odbiegać od propagandy szczęśliwości neoliberalnego, lewicowego świata będzie zwalczane. Narzucają się analogie neoliberalizmu do komunizmu. W komunizmie głoszono hasła materialnego i wolnościowego awansu społeczeństwa, a w rzeczywistości komunizm zapewnił dobrobyt tylko komunistycznemu establishment-owi. W imię idei komunistycznej wolności i szczęśliwości wprowadzono terror, wymordowano miliony ludzi. W pseudo liberalizmie też głosi się hasła awansu materialnego, oraz szczęśliwości i wolności dla wszystkich, a w rzeczywistości pseudo liberalny ustrój wygenerował ogromne różnice w poziomie życia, a neoliberalne elity zwalczają wolność poglądów, ograniczają ideowy pluralizm. Uważają za ludzi światłych i postępowych wyłącznie tych, którzy myślą tak jak one, które myślą według narzuconego wzorca postępu.

W dzisiejszym świecie zmagają się obie opcje, optymistyczna i pesymistyczna. Oby za wielkim rozwojem materialnym, naukowym, technologicznym nie pozostawała w tyle humanizacja życia, oby wszystkim ludziom w społeczeństwach i w skali globu żyło się coraz godniej.

Wywodzący się od kultury greckiej i łacińskiej Świat Zachodu, zachodniej demokracji i zachodniego liberalizmu, zachodniej ekonomii długo stanowił wzór dla innych rejonów i krajów. Rozwój krajów Świata podążał w znacznej mierze drogą wyznaczoną przez Świat Zachodu. W sferze gospodarczej od dłuższego czasu liderem w tym zachodnim świecie, na który są zwrócone „oczy” świata były USA.

Obecny zachodni system gospodarczy charakteryzujący się dowolnością gospodarczą i dominacją egoizmu nad solidarnością (kapitalizm liberalny) spowodował wielkie rozwarstwienie, marginalizację i upokorzenie grup społecznych, erozję społecznego porządku i systemu wartości. W krajach Zachodu, w których został wprowadzony, spowodował też tracenie przewagi ekonomicznej nad niektórymi krajami (azjatyckimi „tygrysami”), a zaszczepiony w innych rejonach i krajach spowodował tam jeszcze większe napięcia społeczne i zawirowania.

Zachodzi proces erozji światowego układu: „nauczyciele – uczniowie” Świat Zachodu na własne życzenie oddaje swoją przewagę ekonomiczną i cywilizacyjną innym rejonom Świata.

Ustrój korporacyjnego kapitalizmu liberalnego spowodował wielkie zaburzenia w relacjach między państwami bogatymi i biednymi, a także w relacjach międzyludzkich w krajach, w których zaistniał. Z jednej strony państwa bogate poprzez swoje banki, korporacje i firmy eksploatują wiele biedniejszych krajów, z drugiej strony kosztem swoich obywateli budują zasobność innych krajów, zwłaszcza krajów dalekiej Azji. Pożytki są za pomocą państw bogatych przemieszczane z jednych biedniejszych krajów na drugie.

Zaistniała gospodarcza rzeczywistość miała wielki wpływ na to, co dzieje się w państwach Afryki i Azji. Ruchy, bunty na tle ekonomicznym zapoczątkowały krwawe działania islamskich fundamentalistów. Zostało zburzone status quo utrzymujące spokój. Do fundamentalistów dołączali też upokorzeni i zdesperowani zwykli wyznawcy islamu, choćby część Czeczenów doświadczonych okrutnymi, zbrodniczymi działaniami rosyjskich wojsk i obojętnością zachodniego świata.

Zaangażowanie bogatych państw w pomoc dla krajów biednych, by wyeliminować w nich biedę, głód, nieszczęścia, by mogły się rozwijać w harmonii jest niewielkie. Świat bogaty w sposób dalece niewystarczający chce się dzielić swym bogactwem i swoją gospodarczą wiedzą i doświadczeniami. Społeczeństwa tych krajów mogłyby żyć bez skrajnego ubóstwa i godnie u siebie, w miejscach, w których żyją.

Wielkie rzesze ludzi z Afryki i biednej Azji przybywają do mocno zagęszczonej Europy. Przybywają nie tylko potwornie doświadczani uchodźcy, ale i emigranci ekonomiczni, którzy stanowią gros przybyszów, a wśród nich także fundamentaliści i bojownicy fundamentalnego islamu. Europejczycy zaznali już od bojowników zamachów, zbrodni, gwałtów. Czy nie nastąpi ich eskalacja?

Nie można się dziwić, że u części Europejczyków istnieją dziś obawy, że zawierająca paradoksy liberalna moda na prawie bezwarunkową otwartość na obce, nawet wrogie wartości i bierność, tolerancja i uległość wobec agresywnych i nienawistnych nawoływań i działań islamskich fundamentalistów i jednocześnie wrogość wobec własnych tradycji i wobec chrześcijaństwa spowoduje przekroczenie granicy i nastąpi erozja europejskiego systemu wartości i systemu prawnego, że demokratyczne zasady włączające ortodoksyjnych islamistów w polityczną rzeczywistość może paradoksalnie doprowadzić nawet do tego, że w parlamentach stanowione prawo może demokrację liberalną osłabiać.

Ludzie mogą być dobrzy lub źli, mogą kierować nimi dobre lub złe myśli i emocje niezależnie od ich osadzenia w kulturze i religii. Jednak nie można pomijać wpływu kultury, religii, idei na ich zachowania. Czy nastąpi zmiana myślenia emigrantów będących pod wpływem kulturo-religijnego systemu Islamu na myślenie panujące w systemie i kulturze liberalnej, albo chociaż pokojowe współistnienie obu sposobów myślenia i systemów wartości, czy będą oni starać się narzucić swój system wartości wspólnotom do których przybyli? Czy zwycięży asymilacja przybywających i przyjęcie przez nich zachodniego systemu wartości, czy erozja systemu demokratyczno-liberalnego? Czy paradoksalnie świat demokratyczny poprzez demokratyczną nadgorliwość, demokratyczne procedury wyborcze i dopuszczenie wyznawców Islamu do współdecydowania o swoich państwach może przyczynić się do przemiany systemu liberalnego i demokratycznego na inny mniej liberalny, ograniczający wolność jednostkom?


Lewacka, „postępowa”, „awangardowa” twórczość. Artystyczne alibi niegodziwości.

Czy wolność twórcza może być zupełna? Czy indywidualne wizje i przekonania artystów mogą być dowolnie eksponowane, szczególnie wtedy gdy dotyczą fizycznie istniejących ludzi, grup, społeczeństw?

Dzieła sztuki, filmy, spektakle, dzieła pisane mają wpływ na kształtowanie się publicznego myślenia. Jeśli w dziełach zawarte są przekłamania, półprawdy, albo prawdy są wykoślawiane, wyolbrzymiane (gdy interpretacje prawd przestają być prawdami), to mogą wpływać na kierunek rozwoju społeczeństw, całego ludzkiego świata. Pojedyncze przekazy wydają się być mało efektywne, niegroźne, ale gdy podobnych przekazów jest bardzo dużo, gdy zbierają się w nurt, to razem stanowią poważne zagrożenie, że to ukierunkowanie rozwoju będzie ułomne. Gdy jeszcze do tego przekazy są agresywne, nienawistne, bezwzględnie niesprawiedliwie osądzające i wyszydzające, gdy uzurpują sobie prawo do bycia jedynie słusznymi, to mogą prowadzić do nieszczęść i powinna być możliwość ich krytykowania i osądzania tak samo jak inne takiego typu przekazy mające miejsce w realu, poza dziełami sztuki.

Osoby, grupy, społeczeństwa mają też prawo się bronić, gdy odczuwają, że są przedstawiane w sposób niesprawiedliwy, gdy mają przekonanie, że w dziełach sztuki fałszowana jest historia.

To jest symptomatyczne dla wielu wyznawców dzisiejszego pseudo liberalizmu, że mało lotny spektakl „Klątwa” w reżyserii Frljića urasta w ich ocenach za znakomite dzieło, dlatego że jest nienawistny i obsceniczny. Jego twórcy mają pretensje, by traktować ich dzieło, jako wybitne i kunsztowne, niemal za twór intelektualnego geniuszu i wzór postaw nowoczesnych. Negatywne przyjęcie spektaklu przez znaczną część społeczeństwa i negatywne jego oceny przez część krytyków i publicystów nie spodobało się twórcom, a reżyser zachował się jak satrapa nieznoszący odbioru jego sztuki niezgodnego z jego supozycją i jednocześnie jak rozkapryszone dziecko. Poskarżył się na ten fakt komisarzowi Unii Europejskiej. Kiedyś byłoby to czymś kuriozalnym, dziś niestety staje się normalnym. „Wolność” nowoczesnych twórców przyjmuje oblicze dyktatu. Lewactwo uzurpuje sobie prawo do wyłączności interpretacji tego, co dzieje się w dzisiejszym świecie. W tradycyjnych spektaklach normalnym było stawianie pytań. Dziś w „nowoczesnych” sztukach normą staje pozorne zadawanie pytań i faktyczne narzucanie odpowiedzi.

Lewactwo chce narzucić społeczeństwu ocenę spektakli, a także interpretację roli sztuki. Sztuka, w tym spektakle teatralne i filmowe są według nich fikcją, i przychodzą na nie tylko ludzie, którzy chcą je obejrzeć i dlatego usprawiedliwione jest epatowanie w nich nienawiścią, okrutnymi i obscenicznymi aktami, nawoływanie do gwałtu i zbrodni, obrażanie, poniżanie narodowych świętości, stosowanie kłamstw, oskarżanie ludzi, społeczności o niepopełnione czyny i zmyślone postawy. Zupełnie abstrahują od wpływu sztuki na kształtowanie poglądów publiki, społeczeństwa, międzynarodowej opinii, wreszcie na postawy i działania ludzi.

Spektakle są prezentacjami publicznymi i tak jak inne pokazy, występy, działania publiczne powinny podlegać pewnym ograniczeniom. Czy nawoływanie do zbrodni, czy obsceniczne zachowania nawet na mało ludnej ulicy nie spotkałyby się z interwencją policji?

Czy samo wyrażanie nienawiści i obsceniczną grę można traktować, jako sztukę, czy sama nienawiść i obscena mają stanowić sens „artystycznych” działań? Czy zabójstwo pana Rosiaka przez Cybę „postępowi”, „nowocześni”, „lewicowi”, modernistyczni” traktują, jako wyraz artystyczny? „Postępowość” przekracza granicę, poza którą jest nienawiść, psychiczny rozbój, nikczemność i zbrodnia. Czy w czymś, co jest pokazywane jako dzieło sztuki można zupełnie ignorować normy estetyczne i moralne?

„Bóg, moralność, to wytwory ludzi, dlatego możemy nie tylko zachowywać w stosunku do tych pojęć obojętność albo sceptycyzm albo wrogość, albo je modyfikować, ale możemy też zachowywać się naturalnie-pierwotnie, bez-moralnie, tym bardziej w sztuce, w której immanentną cechą jest negowanie i poszukiwanie” - to sens wypowiedzi niektórych twórców i obrońców dzieł agresywnych, ultra bluźnierczych, poniewierających uczucia wielu ludzi. Czy artyzm usprawiedliwia odczytywanie na spektaklu teatralnym kwestii w której nawołuje się do zabójstwa żyjącej osoby, jak to ma miejsce w spektaklu Frljića? A może nawet morderstwo dokonane w czasie spektaklu po to by uzyskać mocny artystyczny przekaz, lub w imię wyższych, postępowych wartości jest według ultra postępowców dopuszczalne?

Antyreligijność niektórych osób z liberalnego establishmentu, grup, środowisk przyjęła postać skrajnego, rewolucyjnego radykalizmu. Każdy człowiek może i ma prawo myśleć o świecie, o życiu, o ich genezach, właściwościach jak chce, „postępowcy” mogą uważać religie za mitologie. Ale dzisiejsi ludzie „postępu” w swoim zadufaniu, zradykalizowaniu, nietolerancji, roszczeniowości przekraczają granicę przyzwoitości. Dzisiaj, to oni są hałaśliwi i nieprzejednani, sekciarscy, wywierają presje w stosunku do inaczej myślących, by stali się tacy jak oni. To właśnie w ich interpretacji pojęcia postępu, nowoczesności, modernizmu stały się wybiórcze, formalistyczne, homogeniczne, a „postęp”, „nowoczesność” przybrały postać mitomańską, mitologiczną. Totalność neoliberalna przekształca się w neoliberalny totalitaryzm.

Nawiązywanie do przeszłości, do tradycji „moderniści” uważają za obciachowe, nieprzydatne, niegodne człowieka współczesnego. Tylko teraźniejszość i przyszłość jest godna zainteresowania. Także dobro wspólnoty, solidarność stały się w dużej mierze wartościami abstrakcyjnymi. W cenie są wartości oparte na egoizmie, głęboki sens nadano „wyścigowi szczurów” po bogactwo i sławę. Zachwianie równowagi, dbanie tylko o wolność jednostek, i wyłącznie o „ego”, bez dbania o dobro wspólnot, o solidarność może prowadzić ludzi zamiast do harmonijnego współżycia na rozwojowe manowce.

Jeśli nie nastąpi zmiana czy korekta para-liberalnego ustroju, jeśli na świecie nie nastąpią zmiany polityczne i społeczne i jeśli system wartości będzie preferował ludzki egoizm i pozbawi ludzi solidarności, to świat zanurzy się w chaosie jeszcze głębiej i może dojść do ogólnoświatowych nieszczęść.

Maj 2018

Przykładem wielkiego wpływu dzieła na kształtowanie się kłamliwych światowych opinii o przeszłości jest poczytna powieść „Malowany Ptak” Jerzego Kosińskiego i jej wykorzystywanie przez pseudo liberalnych artystów do przedstawień teatralnych.

Pogląd, że w imię artystycznych wartości można zakłamywać historię, rzeczywistość, realne życie międzyludzkie stosunki, społeczne, polityczne uwarunkowania jest kosmiczną obłudą dzisiejszych „postępowców”, jest niegodziwością, która kanceruje dzisiejszą cywilizację. Wpływ masowych przekazów jest przecież zdecydowanie większy od naukowych, historycznych świadectw. To jest oczernianie i ofiarowywanie ofiar kłamstw na ołtarzu pseudo-liberalnego artystycznego bożka.


Jestem zmęczony neoliberalną kazuistyką.

Dla współczesnego człowieka tolerancja, prawo do wolności, samodzielności myślenia, do swobody wyboru sposobu życia powinno być czymś oczywistym. Jednak w walce o te prawa jest dziś dużo hipokryzji, przynajmniej w naszym kraju. Jest wielu para-liberalnych wojowników, którzy w niby obronie tych praw sami narzucają usilnie innym ludziom swoje wizje i swoją wolę i nie znoszą od nich odstępstw. Znów występuje prymat patosu nad powszedniością, tym razem patosu liberalnego.

Siedzę pod koniec całodobowego dyżuru z głową pełną niewyspania, napuchniętą, niechętną do myślenia, ale gdy wysłuchuję płynących z radia mądrości i pouczeń „postępowców” zbiera we mnie chęć ich skontrowania i zapisania paru dla ich gremiów nieprawomyślnych myśli.

Jestem obywatelem III RP, jednym z milionów krytycznie odnoszących się do gospodarczo-politycznej, pokomunistycznej, neoliberalnej transformacji. Wielu rodaków żyje w malignie pokomunistycznej rzeczywistości. Upokorzeni przez para-liberalny postęp i grą w totalną nowoczesność gospodarczą i ideową wysłuchują dyrdymałów progresywistów wyzwolonych od „ciemnej, topornej, ociężałej i zabobonnej przeszłości”, wysłuchują ekspansywnych, rewolucyjnych naprawiaczy świata, dla których pozytywną jest tylko jedna ewolucja: ewolucja przyrody według teorii Darwina. Wszystko inne trzeba według nich zmieniać natychmiast i radykalnie. Ziemia i Polska muszą być całe w modernistycznym, gwałtownym, rewolucyjnym ruchu, ziemski ród ujednolicony, nieplemienny, równo przycięty nożycami globalizacji, a ród polski usłużny gospodarczym globalizatorom i popierający światową modę na nieustające i gwałtowne przyśpieszanie w sferach ducha i obyczajowości i totalne wyzwalanie od przeszłości i tradycji. Nowe modern-aksjomaty są absolutnie bezbłędne, są boskie, nowy, zmodernizowany człowiek musi być totalnie uwolniony od „zabobonów przeszłości”

Postęp zatracił rolę służebną dla społeczności, ludzkich wspólnot, stał się fetyszem, świetlanym, samoistnym celem i tanim utwierdzaniem się w poczuciu wyjątkowości liberalnych elit, usprawiedliwieniem dla faktycznego znieczulenia i bezczynności wobec gospodarczej mizerii, wobec dziejącego się zła, alibi dla zamknięcia się w kokonie egoizmu. Mentorstwo establishmentu mieszkającego w odgrodzonych od społeczeństwa wysokimi płotami hacjendach jest natrętne i odpychające.

Nasi para-liberałowie, „postępowcy” z upodobaniem przedstawiają swoich krajanów, jako genetycznie ułomnych, jako prostaków niezdolnych do zrozumienia postępowego świata i do uczestniczenia w rozwoju.

Postępowcom reformy gospodarcze kiepsko wypadły. Zwłaszcza okres kilkunastu lat początku transformacji był koszmarny i zadecydował o nieudanym życiu nie tylko zawodowym wielu rodaków, a i późniejsze lata neoliberalnej polityki były bardzo uciążliwe i stresujące dla wielkiej części społeczeństwa, ale dla postępowych elit ustrój gospodarczy i system wartości neoliberalnych jest idealny i w rozwoju para-liberalnym nie ma żadnych aspektów negatywnych.

W traktowaniu przez postępowców swojego myślenia jako optymalnego, jedynie słusznego dla rodzaju ludzkiego jest mnóstwo pychy, autorytaryzmu, ale też trywialnego ideo-oddania. Dzisiaj postępowcy chyba nawet Sokratesa, który wyrażał swoją pokorę i niepewność w kwestii zrozumienia świata uważają za prymitywa, konserwatystę i niemotę.

Ale nawet gdyby system wartości liberalnych uznać za korzystny dla ludzi, za pożądany, za dobrze funkcjonujący w niektórych państwach bogatych, to oczekiwanie naszych postępowców, aby nasze biedne, zapóźnione gospodarczo społeczeństwo natychmiast do nich doszlusowało pod względem mentalnym i zmieniło wyznawany system wartości, aby wyzwoliło się od przeszłości i tradycji pomimo niskiego poziomu życia i badziewnej gospodarczej rzeczywistości jest bezmyślne i aroganckie. Według totalnych modernizatorów tych, którzy są oporni lub nie nadążają za „liberalną tolerancją” najlepiej utopić w biedzie, niesławie, szkoda dla nich miejsca na Ziemi.

Jest dużo buty ze strony ludzi produkujących mało przydatne idee i wzorce myślowe wobec zwykłych ludzi, wobec rolników ciężko pracujących przy produkcji żywności, wobec robotników poświęcających swój czas i energię na wytwarzanie dóbr materialnych i wobec innych ludzi, którzy pozostają poza „jedynie słusznym” neoliberalnym nurtem. Jest też mało neoliberalnej i lewicowej pokory wobec natury.

Schizofrenią neoliberalnych środowisk w państwach bogatych jest popieranie polityki utrwalającej wielkie różnice w poziomie życia społeczeństw bogatych i biednych i jednocześnie żądanie, by społeczeństwa żyjące na zdecydowanie niższym poziomie porzuciły kontestowanie i manifestowanie swojego niezadowolenia i wykazywały się stoicką tolerancją. Uważam, że i tak nasze, polskie społeczeństwo w warunkach, w jakich egzystuje wykazuje się wielkimi: otwartością, tolerancją, pluralizmem, większymi od tych, które były okazywane w podobnych warunkach przez społeczeństwa Zachodu. Szczególnie urzędnicy Unii Europejskiej są w swoich „liberalizmie”, i „postępowości” fanatycznie zawzięci i nieprzejednani.

Wydaje mi się, że jestem z „natury” i z ukształtowania charakteru liberałem. Nie lubię rygorów, ograniczeń, nawet zbytniego pedantyzmu, Wydaje mi się, że jestem tolerancyjny, ale zupełnie nie odpowiada mi proponowana przez elity obecna forma liberalizmu. Ten dzisiejszy liberalizm nie jest prawdziwym liberalizmem. Liberalizm zrobaczywiał. Mamy deklaratywny liberalizm, deklaratywną wolność, deklaratywny postęp a w rzeczywistości wielkie „liberalne” ograniczenia i dryle.

Nawet w niektórych bogatych i niby tolerancyjnych i liberalnych państwach dochodzi do totalnych działań wobec obywateli do pozbawiania wolności osób za ich poglądy, które odbiegają od obowiązujących.


Ksiądz Sowa i jego przyjaciele w restauracji „Sowa i przyjaciele”

Źródłem degrengolady gospodarczej, politycznej i moralnej w III RP było myślenie liberałów gospodarczych, zwłaszcza tych skupionych w Kongresie Liberalno-Demokratycznym, była filozofia, według której w życiu osobistym i grupowym, wspólnotowym liczy się wyłącznie skuteczność, ekspansywność, a uczciwość moralność stanowią tylko przeszkodę w osiąganiu celów. Liberałowie uważali też bałamutnie, że to ludzie ich pokroju poprzez swoje działania decydują o rozwoju państwa i społeczeństwa. To liberalne myślenie w duchu hasła: „Pierwszy milion trzeba ukraść” miało bardzo podatny grunt u zarania istnienia III RP, w której prowadzono politykę liberalizacji i prywatyzowania gospodarki za wszelka cenę. Myślenie i działanie w duchu para-liberalizmu rozrastało się, jego wyznawcy brnęli coraz głębiej w amoralne bagno. Im byli bardziej zdegenerowani tym bardziej atakowali tych, którzy nie godzili się na moralną degradację kraju, na ograniczanie i na okradanie gospodarki, na wielkie społeczne nierówności i traktowanie przez „postępowych liberałów” części społeczeństwa z pogardą.


Czerwiec 2017

Czerwcowy przekładaniec myśli i nastrojów.

Para-liberalny świat bogatych nie uczynił prawie nic, by zlikwidować biedę i głód na wielkich obszarach Azji i Afryki, przeciwnie obszary te zostały objęte globalnym neoliberalnym systemem gospodarczym, który razem z pozostałościami kolonialnymi przyczynił się do powstania napięć.

Świat bogatych przyczynił się pośrednio do powstania konfliktów, do wojen, do wezbrania makabrycznej nienawiści i bestialstwa islamskich fundamentalistów, do masowych mordów, terroryzmu. To przede wszystkim bogate państwa powinny rozwiązywać problemy III Świata.

xxxxx

Ludność wielu państw Europy czuje się zagrożona, nie ustają ataki na kobiety i ataki terrorystyczne. Oczywiście ludność Syrii przeżywa hekatombę i trzeba jej pomóc. Ale sytuacja jest niezwykle trudna. Do Europy ściągają ogromne rzesze ludzi z Azji i Afryki, wśród których prześladowani syryjscy uchodźcy stanowią tylko niewielką część. Emigrantów jest kilkadziesiąt razy więcej od uchodźców. Nigdzie i nigdy do tej pory nie było tak masowego napływu ludności kultury islamskiej.

To zrozumiałe, że również emigranci, nie-uchodźcy szukają godniejszego życia, że ogromne rzesze ludności Azji i Afryki chciałyby emigrować do Europy. Ludzie innych ras, nacji z innych kultur mogą dodać społeczeństwom kolorytu, mogą kulturowo wzbogacić. Jednak Europa jest przeludniona i trudno sobie wyobrazić, by całe populacje ludności z najbiedniejszych krajów przeniosły się w krótkim czasie do Europy, by żywioł trwał bez końca. Przyjmowanie bez weryfikacji wielkich rzesz uchodźców zachęcają kolejne do osiedlania się w Europie. Świat i Europa powinny zrobić wszystko, by ukrócić zbrodnie Państwa ISIS, eksterminację ludności, a także, by zlikwidować, nędzę, głód, i by pomóc w gospodarczym rozwoju państw Azji i Afryki. Póki, co Europa i Świat powinny organizować na terenach już wyzwolonych zabezpieczone wojskowo, żywnościowo i medycznie obozy dla uchodzącej ludności z obszarów opanowanych przez IZIS.

xxxx

Środowiska liberalne odnoszą się z wielką tolerancją do wyznawców innych niechrześcijańskich religii, z wyrozumiałością do ich ortodoksyjnych, nawet nienawistnych zachowań w stosunku do inno-wiernych, natomiast są bardzo krytyczni, opresyjni w stosunku do chrześcijan.

Ludzki świat jest w ciągłym procesie rozwoju, wartości są wymieniane, modyfikowane. Ale w ostatnich dziesięcioleciach neoliberałowie, „postępowcy” chcą zmienić nasz europejski system wartości radykalnie. Chcą systemu całkiem nowego, niesprawdzonego, w którym „postępowa”, naskórkowa, wydumana wolność pozbawiona wartości ludzkiej godności ma być wartością wiodącą, w którym moralne ograniczenia są mocno luzowane, granice dowolności usuwane, w którym zapanuje niczym nieskrępowana gospodarcza i moralna dowolność.

Systemy wartości narodów europejskich, a także system wartości ogólnoludzki, uniwersalny, humanistyczny były budowane przez naszych poprzedników przez wieki. Dziś te kulturowe wartości są wyszydzane. Ale o dziwo nieugięta krytyka kulturowych tradycji europejskich idzie w parze z wielką tolerancją dla innych, nieeuropejskich tradycji i kulturowych formacji, wielka nietolerancja dla postaw i zachowań Europejczyków idzie w parze z wyrozumiałością dla postaw i zachować Nie-Europejczyków. Zwalczane są nawet niewielkie, niegroźne przejawy fobii europejskich, a tolerowane są wystąpienia i działania radykalnych, nawołujących do przemocy imamów islamskich. Nawet śmierć Europejczyków jest traktowana, jako ofiara na ołtarzu „postępowej” tolerancji”

Czy społeczeństwa europejskie nie mają prawa bronić swojego bezpieczeństwa, ale także swojej tożsamości, swojego historycznego, kulturowego dorobku, swojej liberalnej cywilizacji?

Czy asymilowanie, liberalizacja napływowej ludności muzułmańskiej, wtapianie się w cywilizację Zachodu jest pewne? Czy masowy napływ nie wpłynie na zmianę jego tożsamości, jego liberalnego tolerancyjnego dorobku, skoro w założeniu wielu imamów ekspansja i islamizacja Europy i Świata powinna być celem Muzułmanów.

Czy państwa biedne, takie jak nasze, w którym przez dekady brakowało miejsca nawet dla własnych repatriantów musi ponosić koszty globalnej instalacji neoliberalnego systemu przez bogaty świat i czy przejmowanie emigrantów wbrew ich woli z państw bogatych ma być rozwiązaniem nabrzmiałych problemów spowodowanych polityką korporacji, banków, rządów państw bogatych?

xxxxx

PiS, który wygrał wybory i Rząd Beaty Szydło pozostają nieustannie pod presją totalnej krytyki. Są opętańczo atakowani przez establishment i elity. Wykorzystywany jest do tego każdy pretekst. Do tego dochodzą stymulowane przez te elity ataki z zagranicy. Rządzący nie mają chwili spokoju, by bez presji przemyśleć problemy. W takiej sytuacji nietrudno o popełnienie jakiegoś błędu. Jak na razie wytrzymują tą olbrzymią presję i prowadzą politykę dobrze służącą krajowi i społeczeństwu. PiS i Rząd dbają, by społeczeństwo w całości a nie tylko jego część odczuwało postęp i lepsze warunki życia.

xxxxx

Lata dziewięćdziesiąte i początek pierwszej dekady XXI wieku były w Polsce koszmarne. Choć i te późniejsze też były kiepskie. Polityka prowadzona pod dyktando ludzi z „Kongresu Liberalno-Demokratycznego” przyniosła fatalne skutki. Lata z początku transformacji rzutowały na życie wielu osób i w późniejszych latach. Zafundowano nam opresyjne warunki życia, niektórym bezkompromisowy wyścig po sukces: dobrobyt, prestiż, pozycję zawodową i społeczną, władzę, niektórym walkę o przetrwanie. Więzy grupowe, społeczne zastąpiono układami i grą. Obniżono drastycznie poziom lecznictwa, szkolnictwa, kultury i sztuki, przestano wspomagać finansowo te ważne dla społeczeństwa sfery życia. Zamiast szybkiego rozwoju otrzymaliśmy transformacyjne badziewie. Polepszenie poziomu życia elit następowało z jednoczesnym pogorszeniem życia zwykłych obywateli. Charytatywne akcje społeczne przesłaniały brzydki obraz państwa.

Ufaliśmy, że po epoce opartej na ideologii komunistycznej nastąpi upragniona transformacja do epoki normalności, opartej na zdrowym rozsądku i pragmatyzmie. Ufaliśmy, że decydenci są ekspertami. Niestety nastała następna epoka oparta na myśleniu ideologicznym i działaniu nieracjonalnym.

Uprzywilejowani w komunizmie zostali uprzywilejowanymi w nowym ustroju, a pokaleczeni przez komunizm zostali pokaleczeni na nowo przez kolejny ustrój zbudowany na bazie kolejnej ideologii tym razem neoliberalnej.

Dla wielu obywateli po 1989 roku obniżył się mocno poziom życia nawet w stosunku do okresu, w którym w sklepach widniały puste półki, bez towarów i do „okresu kartkowego”

Obrońcami drapieżnego pazernego neoliberalnego kapitalizmu są dziś liberałowie i lewica. To ludzie liberalni i ludzie lewicy tworzą dziś forpocztę ustroju społecznej niesprawiedliwości. Są właścicielami firm i tworzą ustrojowy i gospodarczy establishment.

Nienormalny i niemoralny ustrój państwa jest zaciekle broniony przez establishment i część społeczeństwa. Niestety nawet do paranoi można się przyzwyczaić i traktować ją jako wzorzec normalności, a wszystko inne jako zamach na wolność i normalność.

W znacznej części naszego społeczeństwa popękały międzyludzkie więzi i ludzie stali się osobni, samo-bytujący, samolubni i niesolidarni. W relacjach międzynarodowych popękały więzi między krajami, społeczeństwa stały się obojętne na losy innych społeczeństw i społeczności. Wzniosłe lewicowe i liberalne hasła stały się zasłoną postępującej degradacji humanizmu. Dziś, to ugrupowania prawicowe bronią ludzi społecznych nizin i przeciwdziałają społecznemu wykluczeniu.


Nasze rodzime liberalne i lewicowe elity gardzą społeczeństwem i ciągle nas poniżają.

To, że jesteśmy, jako kraj słabo rozwinięci, to nie dlatego, że jesteśmy jako nacja ułomni, że jesteśmy od innych nacji gorsi tak jak nam to kiedyś chcieli udowodnić okupanci, sąsiedzi z zachodu i wschodu, a obecnie nasi rodzimi liberałowie i lewacy, ale dlatego, że nastąpiło z ich strony wyniszczanie naszego narodu, naszej materialnej tkanki, niszczenie naszej gospodarki a także wielka systemowa destrukcja. Komuniści wmawiali, że komunistyczny ustrój jest optymalny, jedynie słuszny i wszelkimi, często zbrodniczymi środkami zmuszali do jego instalowania i utrzymywania pomimo jego koszmarnego charakteru i wielkiego niszczącego działania. Dziś, to neoliberałowie wmawiają nam, że wszelkie trudności i społeczne animozje i konflikty i perturbacje gospodarcze wynikają z tego, że jesteśmy, jako społeczeństwo ułomni, prymitywni, zacofani, źli, a wprowadzony przez nich na początku transformacji system gospodarczy jest idealny i że rozwijamy się w sposób optymalny. Zupełnie ignorują, to, że wprowadzony na początku transformacji ustrój finansowo-gospodarczy przy podpowiedziach i udziale we prowadzaniu Sorosa, ekonomisty Sachsa, który był pod wpływem teorii Friedmana, przy podpowiedziach urzędników Banku Światowego i Europejskiego Banku Rozwoju zupełnie się nie sprawdził, że hamował gospodarkę i powodował gospodarczy, społeczny i kulturalny marazm. Tych, którzy to dostrzegali, a dzisiaj system zmieniają, atakują z wściekłością i zajadłością. Pod rządami nowych władz następuje widoczne uzdrawianie gospodarki i stosunków społecznych, ale furiaci: neoliberałowie i lewica wciąż i to z jeszcze większą zajadłością, prawie jak komunistyczni rewolucjoniści atakują nowe, wybrane demokratycznie władze i społeczeństwo.

Transformacja od samego początku była naznaczona piętnem neoliberalnego friedmanowskiego kapitalizmu i zawierała w sobie potencjał spowalniania gospodarczego rozwoju, niewykorzystywania możliwości gospodarki i społeczeństwa, tworzenia głębokich społecznych podziałów, destrukcji obywatelskiego ładu i międzyludzkiego zaufania. Podyktowana przez Sorosa i Sachsa i zrealizowana przez Balcerowicza finansowa terapia szokowa, a następnie polityka „trudnego pieniądza” i nieuczciwej, złodziejskiej prywatyzacji, wyprzedaży krajowych gospodarczych aktywów zagranicznym podmiotom i tworzenia ponad miarę wielkiego społecznego rozwarstwienia nie służyła szybkiemu i harmonijnemu rozwojowi i zmniejszaniu dystansu do krajów o rozwiniętych gospodarkach. Zaproponowany Tadeuszowi Mazowieckiemu przez Waldemara Kuczyńskiego na ministra finansów Leszek Balcerowicz, który akurat przed polskimi przemianami zajmował się gospodarczym liberalizmem i był pod przemożnym wpływem neoliberalnych teorii był bardzo dobrym kandydatem do tego, by realizować neoliberalną politykę, politykę według woli Sorosa i współgrającej z nią teorii friedmanowskiej chicagowskiej szkoły ekonomicznej.

Dziś ceni się i lubi ludzi sukcesu, ludzi z medialnego świecznika, ludzi, którzy uzyskali wysoką pozycję zawodową, społeczną ludzi, bogatych. I bardzo dobrze, trzeba ich cenić, jeśli doszli do sukcesu i pozycji uczciwie, dzięki swoim umiejętnościom, zaangażowaniu, aktywności. Ale, w niektórych środowiskach, zwłaszcza liberalnych i lewicowych są oni obdarzani wręcz monumentalnym kultem przy równoczesnej zupełnej obojętności, a nawet lekceważeniu i pogardzie wobec ludzi żyjących w nędzy, biedzie, upokorzeniu, zmarginalizowanych, wykluczonych, prześladowanych.

Dzisiejszy ludzki świat stać na to by nie było tak wielkich obszarów nędzy, marginalizacji, a w tzw. trzecim świecie głodu, eksploatowania ludzi, upokorzenia. Ale liberałowie i ludzie lewicy nie mają dla ludzi biednych empatii. Są zafascynowani postępowym biegiem bez oglądania się na współmieszkańców państw, globu. W sposób bezwzględny narzucają wszystkim środowiskom i współmieszkańcom swoje wizje wolności i postępu.


Mocno destrukcyjny wpływ polityki mocnego złotego i wyprzedaży gospodarczych aktywów.

Polityka utrzymywania zbyt mocnej siły złotówki i oparta na osobliwym przeświadczeniu że kapitał nie ma narodowości zrujnowała naszą gospodarkę i spowodowała społeczną degradację i marazm już na początku transformacji.

Wprawdzie zła sytuacja kraju, bieda wielu naszych obywateli, bezrobocie wynikała ze złej polityki finansowej i gospodarczej naszych rodzimych liberałów, to jednak i bogata zagranica miała w tym swój udział, choćby przez stymulowanie kierunku naszej transformacji przez Bank Światowy i jego naciski na rządzących i dlatego, że nie znalazł się z zagranicy nikt, kto by podpowiedział, że ta polityka była zła, że przyniesie fatalne skutki dla naszego społeczeństwa i zahamuje rozwój. Przeciwnie ta polityka, bardzo korzystna dla bogatej Europy miała poparcie europejskich elit, była traktowana niemal euforycznie, bo przyczyniała się do zwiększenia gospodarczego wzrostu bogatych europejskich państw. Mocna złotówka udostępniała państwom bogatym nasz konsumencki rynek i zakup naszych firm, które przy zbyt mocnej złotówce traciły zbyt, pozwalała tanio i na długo przejmować produkcję i rynek zbytu.

Wczoraj europejskie elity były obojętne, a właściwie zadowolone z destrukcyjnej dla naszego kraju polityki gospodarczej i społecznej, dzisiaj są zatroskane stanem demokracji w naszym kraju. Kiedyś dysponentem idei i naszego ustroju politycznego i gospodarczego były komunistyczne władze ZSRR, dzisiaj takimi dysponentami są para-liberalni urzędnicy z Unii Europejskiej.

Po wojnie państwa zachodniej Europy, Niemcy, Francja i inne otrzymały pomoc z USA i to USA zawdzięczają odbudowę i swój szybki gospodarczy rozwój. Po obaleniu komunizmu kraje pokomunistyczne nie tylko nie otrzymały pomocy, ale były gospodarczo wykorzystywane.

Dzisiaj, gdy duża część naszego społeczeństwa ledwie odetchnęła z ulgą po nieudanej transformacji i liberalnej polityce, gdy nasze państwo i nasze społeczeństwo weszło wreszcie na drogę normalności, gdy pomimo wielkiego długu wobec zagranicy wreszcie odczuwa polepszenie bytowania, gdy może optymistycznie spoglądać w przyszłość musimy borykać się z nowymi wielkimi problemami. Zaczęliśmy dopiero konsumować rezultaty dobrej zmiany rządzących i dobrej zmiany systemu gospodarczo-społecznego, jeszcze nie rozsmakowaliśmy w tych zmianach, w normalności, a już spływają na nas problemy z między-narodowej areny. Nasze społeczeństwo, a na pewno duża jego część umęczone/a niemądrymi i nieuczciwymi przemianami i upokorzeniami ze strony części własnych neoliberalnych i lewicowych elit ma teraz ponosić kolejne niezawinione przez nie koszty, tym razem zafundowane przez część lewicowych i liberalnych elit Europy. Ledwie pojawiła się szansa na lepsze, spokojniejsze, godniejsze życie pojawiły się problemy związane z napływem do Europy ludności z Bliskiego Wschodu i Afryki. Uchodźcy i emigranci nie chcą osiedlać się u nas, chcą osiedlać się w bogatych państwach, nawet ci którzy do nas przybyli wcześniej wyemigrowali do bogatszych państw. Rządzący w tych państwach chcą wbrew ich woli przesiedlać ich do nas, przenosić obozy uchodźców. Państwa bogate chcą dzielić się swoimi trudnościami i kosztami związanymi z napływem do nich ludności z Bliskiego Wschodu i Afryki. Państwa bogate poprzez swoją politykę kolonialną a później politykę neoliberalną doprowadziły do dzisiejszej światowej sytuacji, i to one powinny starać się ją uzdrowić.

Duża część obywateli naszego kraju żyła przez lata w ubóstwie, część bez dochodów związanych z brakiem pracy. W sytuacji, gdy nasz kraj musi zwiększyć wydatki na obronność związane z zagrożeniem ze strony Rosji wydatki związane z przyjęciem dużej liczby uchodźców byłyby dodatkowym wielkim obciążeniem spowalniającym rozwój i wychodzenie ludzi z biedy.

Oczywiście pomagać powinno się ze względów humanitarnych, z „dobrego serca” a nie dla poklasku i chwały. Pomagając nie powinno kierować się kategoriami opłacalności i nieopłacalności. Jakże często też biedni pomagają chętniej niż bogaci. I choć w przeszłości postawy otwarcia, zachowania humanitarne i heroiczne naszego społeczeństwa zostawały szybko przez „Świat” zapominane, przeciwnie usiłowano na naszą nację przerzucać winy innych, to nie te gorzkie doświadczenia z przeszłości, a humanitarne powody powinny kierować naszymi postawami i działaniami. Ale pomagać trzeba też racjonalnie. Kończy się panowanie ISIS. Dzisiaj Świat, szczególnie ten bogaty nie powinien szczędzić środków w udzielaniu pomocy na wielką skalę społeczeństwom i państwom Bliskiego Wschodu i Afryki, by znośne warunki bytowania i postęp cywilizacyjny mógł być udziałem całej ludności tych państw a nie tylko tych, którzy z nich wyemigrują. Świat stać dziś na to.

Trzeba zmienić politykę decydentów, którzy decydują o kształcie świata o jego systemie gospodarczym. Jeśli świat jako całość rozwinął się tak, że może w coraz lepszym stopniu zaspokajać potrzeby ludzi, to może decydenci mogliby zmienić politykę tak, by bogate państwa których społeczeństwa liberalne deklarują otwartość i gotowość do ulepszania i humanizowania świata mogłyby więcej robić dla rozwoju państw biednych, może mogłyby bardziej skutecznie, rzeczywiście a nie tylko deklaratywnie im pomagać, a przynajmniej nie eksploatować i wykorzystywać poprzez swoje firmy, korporacje.


W państwie gospodarczo zapóźnionym powinno się wykorzystywać optymalnie pracę swoich obywateli.

Państwa rozwinięte, bogate mogą sobie pozwolić na uwalnianie swoich obywateli od wykonywania uciążliwych prac zwłaszcza, gdy korzystają intensywnie z kolejnej rewolucji naukowo-technicznej, tym razem elektronicznej i mogą eksportować nowoczesne produkty i za otrzymane środki kupować pracę uciążliwą i prostą.

W wielu krajach procesy gospodarcze przybrały jednak selektywne i zagmatwane formy, rezultaty procesów mają wielowymiarowe aspekty. Gdy np. część społeczeństwa korzysta z taniego importu i z pracy nowo przybyłych emigrantów (eksploatacji innych społeczeństw) inna część nie ma pracy lub ma niewielkie dochody, co wynika z ograniczania własnej wytwórczości i rynku pracy.

Czy obniżać koszty produkcji i ceny produktów, czy dbać o godziwe płace swoich obywateli i ich potencjał nabywczy? Czy uwalniać niektórych własnych obywateli od uciążliwych prac, czy chronić innych przed brakiem pracy, niskimi dochodami i zbyt niskim poziomem życia?

Zbyt intensywne korzystanie z pracy innych społeczeństw poprzez importowanie towarów jak również korzystanie z pracy emigrantów u siebie, w krajach słabo rozwiniętych, biednych jest dla ich obywateli niekorzystne, choć i w wielu krajach bogatych to zjawisko przybrało tak wielkie rozmiary, że dla rdzennych mieszkańców przekroczyło poziom korzystności. Intensywne cedowanie uciążliwej, mało atrakcyjnej pracy za niskie wynagrodzenia na emigrantów jest dla rdzennej ludności wygodne i wydaje się w krótkiej perspektywie czasowej korzystne, zwłaszcza dla pracodawców. W dłuższej perspektywie niskie płace i wynikające z tego niskie ceny z jednej strony ułatwiają eksport a za tym i dopływ pieniędzy do gospodarki, z drugiej strony ograniczają zasób pieniędzy u obywateli i w gospodarczym obiegu, ograniczają więc popyt, co i dla pracodawców jest niekorzystne. Cóż z tego, że koszty pracy i ceny wyrobów przy niskich płacach stają się niższe skoro nie pociąga to za sobą wzrostu sprzedaży produktów na rynku wewnętrznym, bo siła nabywcza rdzennych obywateli nie tylko nie wzrasta, ale maleje. Najkorzystniej dla gospodarki jest wtedy, gdy rozwija się w zrównoważeniu ogólnym i w równowagach cząstkowych, bez wpadania w przesadne tendencje i stany. Ale do tego potrzebna jest stała obserwacja i analiza gospodarki przez decydentów, którzy mają na nią wpływ i potrzebne jest ciągłe weryfikowane ukształtowanych w przeszłości reguł. Nie może być też totalnej wolności gospodarczej, bo prowadzi to często do narzucania reguł przez silniejszych i do kierowania się gospodarczych podmiotów korzyściami chwilowymi. Jeśli w kraju, w którym występuje duże bezrobocie i przede wszystkim, w którym część obywateli żyje na poziomie niższym od możliwego główną czy jedyną przesłanką do przyjmowania nowych emigrantów i do ich zatrudniania jest obniżanie cen produktów, to jest to działanie nieracjonalne. Korzystniejsze dla gospodarki i dla społeczeństwa jest zatrudnianie „swoich” obywateli za godziwe wynagrodzenie, nawet, gdy ceny produktów będą wtedy większe. Przy założeniu, że obieg pieniędzy i produktów jest zamknięty wewnątrz kraju wysokości cen nie mają znaczenia, liczą się wtedy struktury cen, intensywności i struktury popytu i podaży, liczą się wielkość i struktura konsumpcji niezależnie od wysokości cen.


Niektórzy humaniści i artyści weszli na wojenną ścieżkę” z „zacofanym”, „głupim” społeczeństwem.

Jest w modzie chwalenie się wykształceniem i „zdolnościami humanistycznymi” i jednocześnie w tle tego chwalenia jest deprecjonowanie wykształcenia i zdolności w dziedzinach wymagających logiki i rozumienia zjawisk przyrodniczych i fizycznych, tak jakby te pierwsze gwarantowały posiadanie mądrości absolutnej, a te drugie były przyczyną ułomności. Moim zdanie brak wykształcenia w sobie myślenia logicznego, opieranie swoich ocen tylko na myśleniu humanistycznym nie sprzyja weryfikowaniu propagandy, nie sprzyja odporności na ideologie, zrozumieniu zjawisk gospodarczych i społecznych i dokonywaniu wnikliwych ocen istniejących rzeczywistości


O Unii Europejskiej.

Czyżbyśmy przystąpiliśmy do czegoś co stara się upodobnić do sowieckiego imperium? W sowieckim imperium jego dyktatorscy, komunistyczni władcy narzucali wszystkim żyjącym na jego obszarze ludziom, grupom, społecznościom jak mają żyć, myśleć, zachowywać się. Sowieccy dyktatorzy byli autokratyczni, a ludzi uważali za poddanych, którzy nie mają prawa do własnych poglądów. Swoją wszechwładzę tłumaczyli troską o dobro wszystkich poddanych. Podobnie zachowują się urzędnicy w Unii Europejskiej. Traktują urzędy, które sprawują jak władzę absolutną, też chcą narzucić jednomyślność, zupełne podporządkowanie, posłuszność.

Urzędnicy unijni reprezentują interesy elit i establishmentów unijnych państw, stoją na straży ich przywilejów, na straży powstałego w ostatnich dekadach, para-liberalnego, korporacyjno-bankowego ekonomicznego ustroju.

Oczywiście wspólnota unijna może być i mamy nadzieje, że będzie organizacją pożyteczną, ale musi zaistnieć w innym niż dzisiaj kształcie. Dzisiejszy kształt Unii odbiega zupełnie od kształtu wspólnoty według wizji Schumana, Monneta, Adenauera. Miejmy nadzieję, że powoli zmieni się zarówno system neoliberalnego kapitalizmu jak i forma i zwyczaje urzędników europejskiego stowarzyszenia. Przecież jest ono dobrowolnym stowarzyszeniem suwerennych państw.


Październik 2016

Zabawy w słowne puzzle na nocnej zmianie w „kordegardzie” muzeum.

Neoliberalni rycerze wojującego „postępu”!

Nazywacie nas anty-neoliberałów potworami, którzy chcą zabierać ludziom wolność
Umiarkowany konserwatyzm jest dla was równoznaczny z apokalipsą
Spójrzcie uważnie w lustra bez filtrów
Nie zobaczycie aniołów z wymalowanymi na twarzach spolegliwością i tolerancją
Spójrzcie na współczesny świat, którego jesteście bezkrytycznymi adoratorami
Czy nie widzicie lawin zła i hipokryzji?
Czy nie widzicie badziewia naszej liberalnej transformacji?
Mizerii gospodarczego rozwoju?
Nieszczęść współobywateli?
Źle funkcjonującego lecznictwa, przyduszania kultury?
To nie my, uważani przez waz za fanatyków uprawiamy nienawistne uliczne i parlamentarne sabaty.
To jeden z was, radykalnych czempionów postępu napełnił się nienawiścią ponad granicę zbrodni.
I pozbawił w Łodzi życia innomyślnego człowieka.


(Emocjonalnie, złośliwie i koślawo. Moje rymowanki, to nie wiersze, to tylko zabawa w wersowanie i sposób na ujście emocji)

O para-liberalnej transformacji.

„Transformacjo”, szpetna poczwaro
tyś nam za „Solidarność” karą?
Wredny „lewacko-liberalny”, chciwy i podstępny smoku
ludzi pożerający w „postępowym” amoku
rozgniatający ich chciwie swymi korporacyjnymi zębiskami
epatujący ekstazami nienawiści, gwałtu i bezwzględności
Próżny, opasły gargulcu, cielcu establishmentu, beczko bezduszności.
dla komunistycznych notabli i agentów potulny, przymilny i szczodry
dla zwykłych obywateli surowy, gniewny, kąsający i podły.

Pełzający transformacyjny gadzie, częstujący ludzi zatrutymi owocami korporacyjnego „postępu”
Wpierw (w latach dziewięćdziesiątych) zniszczyłeś rodzime zasiewy przeznaczone na zwykłe plony i dorobek pokoleń: zakłady pracy, domy
Ci, którzy chcieli innych przemian, to w twojej propagandzie wariaci i oszołomy
A później wyśmiewałeś i starałeś się usilnie zniszczyć rodzime, odziedziczone tradycje i wartości, wmawiając, że były obciachowe,
i wmawiałeś, że trzeba zapomnieć o przeszłości, że liczy się wyłącznie to, co progresywne, modernistyczne, co nowe,
by łatwiej było zapędzić ludzi do karnych szeregów fanatyków para-liberalnej ideologii biegnących na ślepo ku „nowoczesności”
Częstujesz obłudnie ludzi złudą „atrakcyjnych”, „ekskluzywnych” owoców postępu, które okazują się atrapami polanymi wylukrowaną poprawnością i papką sloganów.
To nic, że wielu ludzi żyje w postępowej nędzy, w nowoczesnym poniżeniu, że jest wielu bezdomnych, że biednym rodzicom odbiera się dzieci.
Rzeczywistość zakrzyczeć trzeba nowomową. Nie ma dla nich litości.
Przykre, brzydkie obrazy zakrywasz propagandą sukcesu i wolności.

Sielskie obrazy przedstawiają w telewizjach, opisują w gazetach
publichwalcy, para-liberalnej propagandy medialni rycerze.
Za bukoliczną scenką kolejna bukoliczna scenka, jak w buffo operze.
Nieustający bezduszny krwawy spektakl zamieniają w idylliczne jasełka
Na ekranach i w głośnikach podniosłe slogany.
Propaganda była długo skuteczna, niestety
Nachalna i jazgotliwa, zrobiła w umysłach wielu spustoszenie
Zatryumfowały: strach, uniżoność, mores i sumień uśpienie

Smocza żertwa trwała długo, ku uciesze próżnych, oszołomionych „nowoczesnych” elit
Zafascynowanych teatrum chciwości, buty, egoizmu, zobojętnienia
wmawiania od innych nacji gorszości i ułomności zwykłych Polaków
Awangardowe igrzyska podniecały, repy drwiły z ofiar, oczekiwały kolejnych.

Nagle, kataklizm, stracili panowanie, doznali szoku.
Ideologia, neoliberalna traci na atrakcyjności, mają coraz mniej jej wyznawców wiernych,
„Liberalny”, pazerny kapitalizm w odwrocie, są w popłochu
Nowo wybrane władze chcą dostatku dla każdego i kapitalizmu z ludzką twarzą
Wprowadzają inny, prospołeczny ustrój, nie taki jak im zagraniczni lobbyści każą.
Beneficjenci pokomunistycznego systemu, „nowocześnie sprawiedliwi” poczuli zagrożenie.
Mogą utracić intratne i prestiżowe pozycje zawodowe, społeczne, inne przywileje.

Dlatego sami już uczestniczą czynnie w widowiskach wrogości i pogardy dla pospólstwa
Wypełzają zuchwale na ulice grając uciemiężonych w dracznym i cynicznym spektaklu hipokryzji
Nazywali się bezczelnie obrońcami demokracji i praw człowieka.
Podskakują komicznie, postępowo na wizji.
Choć przeszkadza im wypoczynek gawiedzi i gwar dzieci w kurortach
Ignorancja zmieszana z arogancją, pazernością i cynizmem, to ich stan umysłu i ducha
Z pozycji wyższości pouczają, napominają, piętnują, oskarżają. Istna poruta.
Niech ich szlag trafi, niech idą do czorta!



Poranne sieciowanie
Rymowanka nie ma aspiracji bycia wierszykiem

Wróciłem z nocnej zmiany, zasiadłem do komputera
W sieci morze jadu, we mnie również fala emocji wzbiera
Też wpisałem parę hejtów, ale ulgi nie poczułem
Mdli mnie, może tylko poranną strawą się strułem
A może to wynik niemocy i rozżalenia
Może przesyt mojego hejtu i wkurzenia

Po wojnie ludzie byli prostolinijni, spolegliwi, bogobojni
Teraz zhardziali, małostkowi, pyszni, rozumem swym upojeni
Czego trzeba, by pychę, zarozumialstwo w nas ukrócić?
I do prostoty i zrównoważenia myśli i emocji wrócić?

Nazywa mnie moherem i faszystą
Ja jego ultraliberałem, lewakiem, komunistą
Mnożą się buta i ortodoksja, podziały są coraz głębsze

Gdy zostaniemy w dziurę wciągnięci czarną lub coś wielkiego pierdyknie w Ziemię i nas zetrze
Człowiecza nienawiść zniknie, Ziemia z układu planet wypadnie,
A w Kosmosie bez nas i bez Ziemi i tak będzie ładnie



Styczeń 2017

Orkiestra jest ok, ale..

Długo WOŚP traktowałem bardzo pozytywnie, z dużą sympatią, nawet byłem nią zafascynowany i nagrywałem jej kolejne edycje, by je utrwalić i ewentualnie pokazać panujący na nich entuzjazm osobom, które nie mogły tego zobaczyć. Uważałem, że mobilizacja społeczeństwa, zwłaszcza ludzi młodych do spontanicznej akcji pomocowej dla służby zdrowia była szlachetna, nawet rozczulająca, że łączyła akcję charytatywną z zabawą, że wyzwalała piękne odruchy dzielenia się z potrzebującymi pomocy, że integrowała społeczeństwo w całości i społeczności lokalne. Podobały mi się też organizowane przez Jurka Owsiaka muzyczne festiwale gromadzące młodzież na wspólne przeżywanie muzyki, swoją nazwą nawiązujące do amerykańskiego Woodstock-a z 1969 roku.

Uważałem, że Owsiakowi należy się uznanie za to, że zorganizował wielką społeczną pomoc dla ludzi chorych, że usiłuje reanimować służbę zdrowia, że widząc niemoc liberalnego państwa zorganizował, płynące bezpośrednio od społeczeństwa wsparcie polskiemu systemowi lecznictwa, że zajął się jego uzdrawianiem, że zorganizował tak spontaniczny ruch społeczny. Reakcje ludzi wzruszały mnie. Uważałem, że ruch Owsiaka oprócz świetnego bezpośredniego celu ma wielkie walory integracyjne, że jednoczy społeczeństwo, zwłaszcza młodych ludzi.

Gdy jednak do WOŚP zaczęła wkradać się polityka, gdy Owsiak zaczął zaznaczać swoje polityczne sympatie i antypatie, a później opowiedział się jednoznacznie i mocno po stronie politycznych sił, które prowadziły lub popierały neoliberalną politykę gospodarczo-społeczną i jednocześnie mocno krytykować ugrupowania, które zadeklarowały chęć zmian polityki na prospołeczną, uzdrawiającą polską po-liberalną rzeczywistość, również naprawę źle działającej służby zdrowia zacząłem spoglądać na akcję bardziej z dystansu i dostrzegać również te negatywne jej aspekty. Akcja zaczęła mi się jawić jako atrapa przesłaniająca neoliberalną anty społeczną rzeczywistość,

Pewnie jakiś wpływ na zmianę mojego postrzegania WOŚP, tak zresztą jak na zmianę postrzegania przez część naszego społeczeństwa miały publikacje blogera Piotra Wielguckiego vel Matkę Kurkę. Bloger rozpisywał się o tym, że J. Owsiak nie chce udostępnić publicznie bezpośrednich kosztów działania i zarządzania WOŚP, ich struktury, i o tym, ze w kosztach tych bardzo duży udział maja dochody jego i jego rodziny.

Z czasem, po kolejnych jego blogerowych publikacjach moje zaufanie do nich malało. Zorientowałem się, że jest on dość bezwzględny w ocenach, apodyktyczny. Niemniej niezależnie od działań Matki Kurki uważałem, że koszty społeczne akcji są bardzo duże i coraz bardziej denerwowało mnie coraz większe zaangażowanie J. Owsiaka w politykę.

Zbieraniu pieniędzy towarzyszą wielkie koszty. Koszty ponoszą społeczności lokalne, obciążone są budżety miast, gmin, powiatów. Akcja odwraca uwagę od upiornej polityki neoliberalnego państwa dotyczącej lecznictwa. Denerwuje niemoc państwa. To neoliberalna strategia, którą realizowały kolejne rządy, to polityka ascezy i ograniczania do minimum wydatków na cele społeczne doprowadziła do degrengolady polskiego lecznictwa. To nie wina Owsiaka, że państwo nie interesuje się obywatelami, że Orkiestra zastępuje państwo. Intencje twórców i uczestników akcji są chyba szlachetne, rezultaty też pozytywne, choć bardzo wycinkowe i w niewielkim stopniu poprawiają stan lecznictwa, który jest wciąż mizerny. Darmowa obsługa imprezy przez telewizję publiczną może być prowadzona dzięki opłatom abonamentowym i podatkom, fajerwerki mogą zaistnieć dzięki wydatkom osób prywatnych, organizacji i instytucji społecznych i samorządom itd. Koszty te można potraktować, jako koszty, które służą integracji, wyzwalaniu pozytywnych uczuć, społecznej solidarności i chęci pomocy bliźnim. Akcję można traktować jako służącą nauce pozytywnego myślenia i pozytywnych odruchów. W czasie akcji jest przyjemnie i wesoło, ale jako społeczeństwo ponosimy wielkie koszty zbiórki. Czy nie prościej i mniej kosztownie byłoby, gdyby została zwiększona stawka zdrowotnego ubezpieczenia? Jest naszą obywatelską obłudą to, że buntujemy się przeciwko podwyżce składek na Służbę Zdrowia choćby o 2% i jednocześnie ponosimy koszty zbiórki. Jest plamą rządów, które w imię ciasnych liberalnych doktryn nie chcą składki podnieść.

Koszty działania WOŚP, koszty ponoszone przez lokalne samorządy, instytucje, i koszty centrali są wielkie. Akcja WOŚP jest może społecznie użyteczna ale nie jest to efektywna droga do poprawiania sytuacji w służbie zdrowia.

To chyba dobrze, że jesteśmy spontaniczni i że jesteśmy skłonni do akcyjnego opodatkowania się. Szkoda tylko, że ulegamy neoliberalnej podatkowej fobii i stronimy od opodatkowania systemowego, stałego, wynikającego z racjonalnej kalkulacji. Wierzę w dobre intencje Owsiaka i osób pracujących w fundacji WOŚP. Jednak stali się oni bezwiednie maskownicą dla działań decydentów: rządu, parlamentarzystów, elit, obrusem przykrywającym mocno dziurawy blat stołu, listkiem figowym w zakrywaniu naszej paskudnej neoliberalnej gospodarczo-społecznej rzeczywistości, narzędziem w propagandzie sukcesu.


Luty 2017

Mój stosunek do WOŚP zmieniał się gdy przestawała ona być apolityczna. W konflikcie między neoliberalnymi rządami a grupami społecznymi wyrażającymi swoje niezadowolenie z antyspołecznej polityki państwowej centrali Owsiak stanął po stronie neoliberalnych rządów, a WOŚP stała się paradoksalnie siłą legitymizującą antyspołeczną politykę państwa i dla wielu obywateli dotkliwe, opresyjne i niesprawiedliwe przemiany. Fundacja wpisała się w kontekst politycznej wojny, stała się medialnym i głośnym, nośnym przekazem zasłaniającym bezczynność i nieczułość neoliberalnego państwa, jego nobilitowaniem.

Jerzy Owsiak od roli dobroczyńcy przeszedł do roli reprezentanta para-liberalnego, nieczułego, opresyjnego państwa, establishmentu i władzy i do roli stronniczego celebryty. Stał się częścią mediów i politycznej propagandy.


Styczeń 2019

Mój dzisiejszy dystans do WOŚP wynika między innymi z kontekstu politycznej wojny. Sporo osób neoliberalnego establishmentu i sam Owsiak nadaje WOŚP polityczną aurę, aurę skierowaną przeciwko „ciemnym i podłym” siłom rządzącym krajem i ciemnej części społeczeństwa i prawie nakazuje wzięcie udziału w akcji, która do swych celów charytatywnych dołączyła polityczny cel zwalczania demokratycznie wybranych władz, traktując go niemal jako obywatelski obowiązek. Zwalczanie obecnego Rządu, który zrobił i nadal robi tak wiele dla poprawy życia zwykłych obywateli stało się odpychające. Ludzie post liberalnych elit traktują Owsiaka z adoracją, niemal jak herosa natomiast do obecnych rządzących odnoszą się z wściekłą nienawiścią i robią wszystko, by władza powróciła do neoliberałów i lewaków, których polityka spowodowała gospodarczy marazm i mizerię, również w służbie zdrowia. Atakuje się wściekle, z monstrualną nienawiścią ludzi dzięki którym milionom obywateli poprawił się los, którzy wyszli z materialnej nędzy, którzy odzyskali ludzką godność.

Niech każdy, kto chce wspierać potrzebujących pomocy, również służbę zdrowia wybiera formy i fundacje, które chce i daje im ile chce pieniędzy. Moda i wielka presja na wspieranie tylko jednej z nich nie jest z ducha liberalna. Liczy się każda pomoc, (najlepiej gdy jest efektywna) a nie tylko ta, która podnoszona została do ragi politycznej manifestacji.

Nie neguje, że orkiestra pomogła szpitalom w wyposażeniu w sprzęt. Ale denerwuje mnie gdy ci wszyscy, którzy chwalili rządy III RP i politykę transformacji, którzy chwalili także politykę dotyczącą służby zdrowia, którzy byli zupełnie obojętni na praktyki przejmowania szpitali przez mafie, które traktowały je jako źródła wielkich zysków i dziś o tym nie chcą pamiętać ubierają się w szaty altruistów, dobroczyńców. Denerwuje mnie przede wszystkim to, że ludzie, którzy byli zupełnie obojętni na to co działo się w III RP, na ludzką biedę i nieszczęścia manifestują nieustającą, wściekłą nienawiść do obecnych władz, które znacznie poprawiają funkcjonowanie państwa, w tym szpitalnictwa i sektora zdrowia. Czy nie jest polityczną schizofrenią to, że środowiska, którym przeszkadzała obecność dzieci z biednych rodzin na bałtyckich plażach i tak nieustająco, ostro i wrzaskliwie zwalczają obecne władze są tak przejęte charytatywną akcją, i to, że ludziom którym przeszkadzały zapalone race na marszu niepodległości i sylwestrowe fajerwerki nie przeszkadzały i nie przeszkadzają fajerwerki i hałas w czasie akcji WOŚP? Denerwuje mnie też to, że każde zapytanie dotyczące fundacji, jej przejrzystości działania traktowane jest jako zamach na wolność.






Kolejne notatki: 2018a, 2019a, 2020a
Pseudoliberalna i pseudo postępowa hucpa.


Notatki - całość
** ** ** **