***************





********************









Pierwsza strona - Spis stron






******************







a Notatki: Wstęp.

aa Notatki: 1977 a
Co to jest zło? Co to jest dobro?

ab Notatki: 1977 b
Kompleksy i zadufanie

ac Notatki: 1978a
O rozwoju społeczeństw.

ad Notatki: 1987a; 1988a
Cud świadomości człowieka.

ae Notatki: 1987; 2018
O żydowsko-polskich stosunkach.

af Notatki: 1991a; 1993a
Dylematy człowieka współczesnego.

ba Notatki: 1994a
Dlaczego nikt nie zwalcza gospodarczych oszustów?

bb Notatki: 1997a
Nie można biernie przyglądać się złu i nie reagować na przemoc.

bc Notatki: 1997b
Zawiedzione nadzieje

bd Notatki: 1997c, 1998a; 1999a
Pozory liberalizmu gospodarczego. Zniewolona wolność.

be Notatki: 1997b; 2001a
Świat jest obojętny na eksterminację narodu czeczeńskiego.

bf Notatki: 2001b
„Zabijanie” nudy na nocnej służbie.

bg Notatki: 2002a
Czy koszty przemian musiały być tak wysokie?

cc Notatki: 2007f
Nie takich przemian chcieliśmy. Która z poprawności wyrządziła więcej szkód?

cd Notatki: 2003a; 2007a
Jaka ma być ta gospodarcza równowaga?

ce Notatki: 2003b; 2007b
Dlaczego po 1989 roku rozwój naszego kraju był tak chaotyczny, tak powolny i odbywał się z wielkim rozwarstwieniem i z tak ogromnymi kosztami społecznymi?

cf Notatki: 2003c; 2007c
O podatkach.

cg Zapiski: 2003d; 2007d
Wykluczanie obywateli z konsumpcji, to ograniczanie podaży i początek ciągłego procesu wykluczania.

ch Zapiski: 2003e
Czy bieda i ekonomiczne wykluczenie przystoi epoce wielkiego postępu i wzrostu wydajności procesów wytwarzania?

ci Zapiski: 2003f
Postulaty „Solidarności” wyrzucono do kosza.

cj Zapiski: 2003g; 2007e
Jaka ma być ta globalizacja?

ck Zapiski: 2003h
O stosunku do osób ułomnych i cierpiących.

ca Notatki sprzed 2003a
Pułapki myślenia zbyt doktrynalnie liberalnego.

cb Notatki sprzed 2003b
Niewykorzystane potencjały ludzkiej pracy i ludzkich zdolności.

da Zapiski: 2004a
Czy istnieją biedni Polacy? Społeczne podziały.

db Notatki: 2005a
„Nie lękajcie się”

dc Notatki: 2006a
Główna linia podziałów. Marginalizacja i wykluczenie wielu Polek i Polaków.

dd Notatki: 2006b
Exodus rodaków. Ucieczka z beznadziei.

de Notatki: 2007g
O poprawności ekonomicznej, politycznej i moralnej.

df Notatki: 2007h
Zaćmienie umysłów czy egoizm establishmentu?

dg Notatki: 2007i
O samozadowoleniu elit. „Humanizm” opresyjny. „Otwartość” marginalizująca i wykluczająca.

dh Notatki: 2007j
Nie powinno się ograniczać gry rynkowo-społecznej.

di Notatki: 2007k
O neoliberalnej poprawności i nadgorliwości.

dj Notatki: 2007l
Liberalny przechył.

fa Notatki: 2008a
Nieznośna propaganda sukcesu

fb Notatki: 2008b
Receptą na sukces gospodarczy i spokój społeczny jest równowaga gospodarczo-społeczna.

fc Notatki: 2008c
Świat jest tajemnicą. Jedynie słuszne myślenie jest niebezpieczne.

fd Notatki: 2008d
Czy jako naród mamy prawo do pozytywnego myślenia o sobie?

fe Notatki: 2008e
O światowym kryzysie i o zmianie światowego podziału konsumpcji i pracy.

ff Notatki: 2008f
Kryzys nie wziął się z niczego. Przyczyny kryzysu.

fg Notatki: 2008g
Gra rynkowa bez żadnych humanitarnych reguł.

ga Notatki: 2009a
Struktura dzisiejszego kapitalizmu. Czy sprywatyzować demokrację?

gb Notatki: 2009b
Dyktatura większości. Polityczna i medialna bezduszność.

gc Notatki: 2009c
Czy osoby produktywne są ofiarami osób nieproduktywnych?

gd Notatki: 2009d
Inercja świadomości elit w kwestii dotyczącej naszej transformacji. Unikajmy schematów.

ha Notatki: 2010a
Narodowa tragedia.

hb Notatki: 2010b
Po co nam ten konflikt? Para-liberalna bezduszność. Obrona pseudo liberalnej, postkomunistycznej rzeczywistości.

hc Notatki: 2010c
Choroba wykoślawionych idei nowoczesności i postępu.

hd Notatki: 2010d
Komu upodlenie, komu honory?

ia Notatki: 2011a
Opresyjny system. Odporni na rzeczywistość.

ib Notatki: 2011b
Jaka będzie nasza starość?

ic Notatki: 2011c
O kryzysach: gospodarki, wartości, demokracji, globalizacji.

id Notatki: 2011d
Kryzys w Grecji. Epoka prestidigitatorów i krzykaczy.

ie Notatki: 2011e
Brak poszanowania wartości pluralizmu przez „ucywilizowanych nowocześnie”

ie Notatki: 2011x


if Notatki: 2011f
Erozja neoliberalnego kapitalizmu. Kryzys nie wziął się z niczego.

ig Notatki: 2011g
Dysonans między wydajnością gospodarek a gospodarczym i społecznym zorganizowaniem.

ih Notatki: 2011h; 2012a
Idee „Solidarności” nie umarły.

ja Notatki: 2012b; 2013a
Przesilenie kapitalizmu, który nazywają liberalnym

jb Notatki: 2013b
Neoliberalny ustrój kastowy. Cofnięcie się w zaawansowaniu humanizmu.

jc Notatki: 2013c; 2014a
Neoliberalno-lewacko-korporacyjno-kapitalistyczny,”postępowy” system gospodarczo-społeczny jest źródłem napięć lokalnych, globalnych i ludzkich nieszczęść.

jd Notatki: 2014b
Współczesna „postępowa” ortodoksja. Kapitalizm ideologiczny, obłudny.

je Notatki: 2014c; 2015a
Liberalny letarg. Czy nastąpi przebudzenie?

jf Notatki: 2016a
Zaciekły opór establishmentu przed utratą ego-liberalnych przywilejów.

jg Notatki: 2016b; 2017a
Para-liberalna propaganda przestaje oddziaływać.

jh Notatki: 2018a; 2019a; 2020a
Pseudoliberalna i pseudo postępowa hucpa.

ji Notatki: 2020b
Wysferzone, egoistyczne, zarozumiałe elity

Notatki: Spis treści



OOOOO
OOOOO


NOTATKI - CAŁOŚĆ


OOOOO
OOOOO



Zabawy słowami a

Zabawy słowami b

hc Notatki: 2010 c

Choroba wykoślawionych idei nowoczesności i postępu.


Kanadyjska jesień

Histeryczny progresizm. Otwartość obłudna.

W historii człowieka regułą było to, że to, co nowe, co dopiero się pojawiało w jego myśleniu i egzystencji przebijało się z oporami do świadomości większości czy ogółu ludzkich wspólnot i wymagało determinacji jego prekursorów i wsparcia jego zwolenników. Postęp w znacznej mierze tworzyły jednostki wybitne, które potrafiły pozbyć się schematów myślenia i działania, przekonać i uzyskać wsparcie światlejszych osób wspólnot. Rozwój społeczeństw i ludzkości odbywał się w ciągłym ścieraniu się myślenia i postaw konserwatywnych i nieufnych nowościom i myślenia i postaw potrafiących inaczej niż dotąd spojrzeć na świat, ludzi i społeczności. Nowe, zrywające ze schematami myślenie często wymagało obrony, prekursorzy często musieli być odważni, niezłomni.

Dziś postawy części wyznawców nowoczesności potaniały, odwagę zastępują oni łatwą bezrefleksyjną wrzawą, a prawdziwe ubogacanie ludzkiego świata pozorami i blichtrem. Dzisiaj doszło do tego, że obrony wymaga to, co przeszłe, tradycyjne. Kult tego, co nowe staje się w pewnych kręgach religią. Przemożna chęć postępu i to postępu coraz bardziej szybkiego i chaotycznego staje się ortodoksyjna, nieprzejednana, zwalczająca wszystko, co minione i co inne.

Para liberalni, i para lewicowi, progresywni, rewolucyjni bojownicy ideologii postępu są dziś butni, niepluralistyczni. Nabuzowani wizjami „nowoczesności” nieszczęśni tropiciele zacofania i obciachu są agresywni, są przekonani o swojej nieomylności, uzurpują sobie prawo do decydowania o kształcie społecznej koegzystencji. Nie potrafią uszanować wartości jaką jest postęp w zrównoważeniu społecznym, ideowym, mentalnym, w pluralizmie. Są obłudni. Chcą oczyścić ulice i miejsca publiczne z ludzi oddających hołd bohaterom, wyrażających swoją żałobę, z ludzi manifestujących swoje problemy, swoje poglądy, wyznawane wartości, idee, swoją niezgodę na obowiązujące prawo, na stosowane praktyki, swoją odrębność, swoją religijność itd. Oczywiście nie dotyczy to tych myślących tak jak oni, osób im lojalistycznych, „nowoczesno-myślnych”. Ci mogą a nawet powinni swoją „nowoczesność” demonstrować.

Nierzadko ludzie którzy zachowują się grubiańsko i są w wielu kwestiach zachowawczy pokazują ostentacyjnie swoją wyniosłą, powyginaną postępowość, naskórkową moralność i poddają zawziętej krytyce tych, którym kształt lansowanej nowoczesności się nie podoba. Może to nasze polskie zapóźnienie i kompleksy wywołują przesadne nuworyszowskie reakcje „postępowo oświeconych” i bezpardonowe zwalczanie nieustannie przez nich dostrzeganego „obciachu”

Daleki jestem od negowania potrzeby szybkiego rozwoju ludzkiego świata. Postęp i rozwój jest immanentną cechą człowieka, wyróżnikiem w świecie przyrody, jest też ludzkości niezwykłą przygodą. Chodzi mi tylko o poszanowanie tego, co historyczne, tradycyjne, o postawy otwartości na to, co nowe i na to, co przeszłe, o uznanie ciągłości rozwoju i zasług minionych pokoleń i o to by postęp był prawdziwy, by był dla ludzi korzystny, w miarę ukierunkowany, a nie prowadzonym na ślepo rozwojem dla samego rozwoju, który mógłby zaprowadzić ludzki świat na manowce. i przede wszystkim o to, by szanowana była godność ludzi, wszystkich ludzi.

Nie jestem osobą. która nie lubi postępu, zmian, nowoczesności, wolności myśli i działań, niezależnych, niekonwencjonalnych postaw, wykorzystywania ludzkiego świata i przystosowywania go do ludzkich potrzeb, by stawał się on ciekawszy, bardziej przyjazny, łatwiejszy, by każdy człowiek mógł żyć według własnych wizji, potrzeb, by mądrość ludzkich istot była wprzęgnięta do jego zmian, do postępu, do szukania szczęśliwości. Ale nie chcę postępu dyktowanego przez krzewicieli korporacyjnego kapitalizmu przynoszącego wiele zła i ludzkich cierpień i nie chcę postępu i nowoczesności dyktowanych przez zarozumiałych, butnych totumfackich, opresyjnych, egoistycznych bojowników para-postępu, usuwających z pola widzenia przeszłość, a poglądy i dążenia bliźnich, którzy inaczej widzą dobro swoje i wspólnoty traktują jako śmiertelnie wrogie, które trzeba bezwzględnie zwalczyć. Świat jest skomplikowany, niepojęty i nie można narzucać swoich wizji, poglądów innym i zmieniać świat niecierpliwie, bezzwłocznie, gwałtownie. Dzisiejsza wolność w wykonaniu ultranowoczesnych rycerzy postępu i nowoczesności jest deklaratywna, nierzeczywista. Niekiedy wydaje się, że nowocześni uważają i zachowują się tak jakby posiedli inteligencję absolutną, wiedzę absolutną, moralność absolutną. Para-liberałowie cenią ekstremizmy, jest u nich w cenie nowomodne, postępowe totalne wyzwolenie od dotychczas obowiązujących moralnych norm, wszystko inne jest dla nich mało warte.

Oczywiście, to dobrze, że ludzie przyswajają otaczający ich świat i przystosowują go do swoich potrzeb, ingerują w naturę, zmieniają, tworzą nowe porządki i reguły ludzkiej koegzystencji, czynią życie łatwiejszym, bogatszym, atrakcyjniejszym, ale powinno temu towarzyszyć poszanowanie nie tylko praw natury ale i tego co zastane, co jest dorobkiem i przyzwyczajeniami ludzi, powinno to odbywać się w równowadze, w harmonii. Chęci zmian, ekspansji ludzkiego rozumu, powinna towarzyszyć pokora.

Konserwatyzm, to wykorzystywanie w dziejącej się na bieżąco rzeczywistości doświadczeń minionych pokoleń. I choć nastąpiło ogromne przyśpieszenie rozwoju wytwórczości, zaspokajania potrzeb komunikacji i rozwoju cywilizacyjnego i dziś zmieniły się znacząco uwarunkowania życia pojedynczych osób jak i wspólnot ludzkich to, to wykorzystywanie doświadczeń z przeszłości wciąż jest potrzebne.

W ewolucyjnych procesach ścierania się tego, co nowe, co na nowo wymyślone, z tym co minione, praktykowane jest bez porównania większa szansa na wypracowanie tego co dla ludzi, dla rozwoju ludzkiego świata będzie korzystne niż w procesach gwałtownych, rewolucyjnych, w których często niesprawdzone wizje rewolucyjnych ulepszaczy świata są narzucane w sposób opresyjny, nie uznający sprzeciwu a nawet dyskusji.


Uszczęśliwianie i cywilizowanie nowocześnie na siłę. Zakłamana tolerancja.

Wcześniej uważałem, ze podziały i konflikty w Polsce są generowane przede wszystkim fatalną polityką gospodarczą, a inne podziały są pochodną tych gospodarczych. Nie zdawałem sobie sprawy, że w ludziach uważających siebie za liberalnych, postępowych jest tak dużo egoizmu, nienawiści, arogancji i agresji do wielkiej części społeczeństwa.

Ustrój neoliberalny wydobywa z ludzi najgorsze cechy, egoizm, pazerność, brak między ludzkiej solidarności, radykalizm w obronie systemu i jednocześnie pobłażanie wobec niemoralnych działań ludzi w nim osadzonych.

Podobnie jak w ustroju komunistycznym w ustroju neoliberalnym ludzie, którzy uważają, że walczą o postęp, racjonalizm i świetlaną przyszłość człowieka radykalnie walczą z przeszłością, teraźniejszością, z odmiennymi od tych wyznawanych przez nich wartościami i sposobami na życie, z innymi wizjami rozwoju, z „kołtuństwem”, „ciemnogrodem”

Komunizm charakteryzował się totalną bezwzględnością w dochodzeniu do celu, jaki wyznaczyła „piękna” idea likwidowania ekonomicznej nierówności i rugowania klasowych podziałów, oraz budowania państwa świeckiego, oświeconego, anty religijnego. Kapitalizm liberalny charakteryzuje się bezwzględnością w narzucaniu idei ekonomicznej wolności, ale też narzucaniu szczytnej idei wolności jednostek, pluralizmu i uwalniania się od ograniczeń przeszłości, w kształcie, jaki wykoncypowali neoliberałowie. Krucjatorzy „nowoczesności” i nuworysze demokracji do biedy i opresji ekonomicznych dokładają dużej części społeczeństwa opresje związane z aroganckim wymuszaniem zachowania przyjętego przez liberałów za postępowe. Zarówno komuniści jak i zapamiętali para-liberałowie wyidealizowane czy nawet utopijne wizje chcą wprowadzać natychmiast, z pominięciem naturalnych procesów gospodarczych i społecznych, chcą przyspieszać w sposób bezwzględny. Dla opornych stosują argumenty psychicznej i fizycznej przemocy. Ich rewolucyjny zapał wypełniony jest nienawiścią i agresją.

Para-liberałowie w imię rozumu, postępu, nowoczesności i wyzwalania się od przeszłości stosują terror psychologiczny, a często też fizyczny. Chcą uszczęśliwiać ludzi, wyzwalać ich od nich samych, czynić ich postępowymi, godnymi miana nowoczesnych ludzi, spełniającymi się według stworzonego wzorca, poganiając i ustawiając w szeregi i kolumny poruszającego się oddziału postępowców z przymusu, zmierzającego kornie do wyznaczonego, światłego celu wolności. Poszanowanie przeszłości, tradycji, religie, to według światłych liberałów pęta, które hamują postęp i humanizację życia. Dlatego gotowi są do wypalania, wybijania pałką tradycji i wierzeń z ludzi, do profanowania i likwidowania znaków tradycji, wiary, pamięci, żałoby, do barbarzyńskiego usuwania zniczy sprzed Pałacu Prezydenckiego – siedziby Prezydenckiej Pary, która wraz z 94 innymi osobami zginęła w katastrofie smoleńskiej, do oddawania moczu na krzyż. Dla nich, coś, co nie mieści się w ich kanonach jest nienormalne. To oni narzucają wzorzec mądrości, moralności, normalności. Wbrew temu, co głoszą mamy do czynienia z zachowaniami anty-pluralistycznymi, ideologicznymi. Uzurpują sobie prawo do bezwzględnego wyznaczania kryteriów wolności dla innych ludzi, grup, społeczeństw.

Nie jestem purytaninem, ascetą, moralnym ortodoksem, sterylna moralność nie jest moim ideałem. Nie należę do ludzi bezgrzesznych, którzy stronią od uciech życiowych, którzy nie doświadczali nadużywania alkoholu czy nie próbowali palenia trawki itd, ale nie mogę się zgodzić, gdy totalnie cyniczne i niemoralne zachowania polityków są przedstawiane i propagowane w telewizjach jako walka o wolność i postęp.

Nieustanne oczernianie przez Palikota Prezydenta Lecha Kaczyńskiego budziło moje obrzydzenie. Było szczytem chamstwa, gdy samemu pijąc publicznie wódkę epatując tym telewidzów oskarżał Lecha Kaczyńskiego o alkoholizm i niezdolność do sprawowania urzędu, a przecież Lech Kaczyński występując publicznie nigdy nie zachowywał się nieodpowiedzialnie, tak jak to wcześniej miało miejsce w czasie sprawowania prezydenckiego urzędu przez inną osobę. Koszmarne było też wykorzystywanie nieuczciwych osób i podłych, nienawistnych chwytów przez media w prowadzonej przez nie propagandzie zacierającej prawdziwe oblicze naszych przemian. Zachowania i działania bojowników pseudoliberalnej nowoczesności są zaprzeczeniem liberalizmu i tolerancji. Jestem za znoszeniem różnego rodzaju ograniczeń w dążeniu do postępu, hamujących rozwój, ale nie za chamstwem, obłudą, cynizmem reprezentowanym przez Palikota i bandziorstwem reprezentowanym przez Tarasa i wielu, wielu im podobnych.


Wolę być, jako konserwatysta postrzegany,
niż jako krucjator opresyjnego postępu nieprzejednany
Wolę uchodzić za zapuszkowanego w konserwie, w beztlenowej atmosferze,
niż tkwić w klimacie „ożywczych” wizji psedoliberałów i ich wierzeń,
Nie chcę zmierzać ku „postępowi” karnie, w szeregu
Popędzany neoliberalnym kijem w „postępowym” biegu.


Neoliberalna ideologia i neoliberalna tresura pogardzanego społeczeństwa.

W ramach edukacji część elit oskarża z góry nas Polaków o najgorsze skłonności, o najgorsze ludzkie cechy i intencje, nasze społeczeństwo o najgorsze przypadłości i zamiary, o zacofanie, brak potrzeby rozwoju, o wyjątkowe, większe niż u innych społeczeństw skłonności do podłości, o brak otwartości i tolerancji, o inklinację do ksenofobi, faszyzmu i szowinizmu, o skłonności do mściwości wobec komunistów.

W imię „postępu”, „nowoczesności”, „tolerancji”, „liberalizmu” prowadzi się u nas opresyjny trening społeczeństwa, bezkompromisowy dryl. Chce się tresurą wychować społeczeństwo na tak zwane światłe, by wszyscy obywatele myśleli i zachowywali się według jednego, świętego prawomyślnego wzorca nowoczesności.

Do przyśpieszania procesów mentalnych, filozoficznych stosuje dyktat, opresję, zniewalanie. Poprawność polityczną i myślową liberalno-lewicowe: establishment, elity, środowiska chcą narzucić drogą rewolucji, wojny, krucjat.

W ramach cywilizowania, zachęcania do progresywności i liberalnego treningu zafundowano nam pauperyzację, bezrobocie, marginalizację, wykluczenie wielkich grup społecznych, tłumienie gospodarki, marazm, wyprzedaż narodowego majątku i gospodarczych aktywów, ogromne, większe niż w innych krajach dysproporcje w poziomie życia, spacyfikowano ducha „Solidarności”, lekceważono i upodlono wielu ludzi zasłużonych w walce o wolną Polskę i jednocześnie uprzywilejowano i uhonorowano prominentnych ludzi byłego komunistycznego państwa.

Marna rzeczywistość i propaganda sukcesu

Myślę, mam taką nadzieję, że arogancja, wyniosłość i znieczulenie tak zwanych liberalnych elit i części społeczeństwa na to, co dzieje się u nas w kraju, pogarda dla wielu obywateli, traktowanie ich, jako zacofanych maluczkich i prymitywnych istot nie wynika całkowicie ze złej woli, a w dużej mierze z niezrozumienia zachodzących gospodarczych, politycznych i społecznych procesów, z przeświadczenia, że pokomunistyczne przemiany przebiegały w sposób zbliżony do optymalnego i że nie było dla tego sposobu przemian alternatywy. Zawierzono bezgranicznie decydentom, którzy wprowadzili nasz kraj na takie a nie inne transformacyjne tory, poddano się bezrefleksyjnie propagandzie sukcesu, która wylewała się obficie z mediów głównego nurtu. Własne materialne, zawodowe powodzenie, odniesione sukcesy dodatkowo znieczuliło część ludzi elit na pauperyzację wielkich grup społecznych, na ogromne bezrobocie. Docierające informacje o biedzie, wręcz nędzy, marginalizacji części społeczeństwa, odbieraniu bliźnim ludzkiej godności nie wywoływały należytego współczucia, były traktowane, jako informacje nierzeczywiste, z fikcyjnej powieści. Poczucie ludzkiej i obywatelskiej solidarności zostało przytłoczone przez poczucie misji współtworzenia postępowego, nowoczesnego państwa, oczywiście postępowego i nowoczesnego w rozumieniu kreatorów postępu.


Portiernia, sierpień 2010 r.

O poprawności politycznej i moralnej.

Co ja słyszę? Kilku moich dawnych idoli z „Solidarności”, którzy wspierają dzisiaj neoliberalną władzę głoszą, że uroczystości rocznicowe powstania „Solidarności” mają być tylko oficjalne, politycznie poprawne, sterowane, dlatego, że ludzie pracy chcą na swoim własnym święcie i na własnych uroczystościach wyrażać swoje frustracje z powodu dziejącej się polityki? Czy te oficjalne uroczystości organizowane wbrew woli dzisiejszych związkowców, mające zachować pozory wyrażania woli ludzi pracy nie byłyby podobne do tych organizowanych w PRL-u przez „przodujące siły narodu” pod skrzydłami władz? Zapachniało komuną.

Jeśli jakieś poglądy, jakieś emocje, jakieś reakcje międzyludzkie, między grupowe, międzynarodowe są uśpione, mogą wbrew propagandzie głoszącej, że żyjemy w niczym niezmąconym pokoju i w miłości wybuchnąć w pewnym momencie ze zwielokrotnioną siłą. Oczywiście nie można tolerować skrajnych przejawów nietolerancji, nienawiści, grupowych uprzedzeń ale przecież dzisiejszym społecznym emocjom i wyrażanemu przez ludzi i grupy niezadowoleniu daleko do takiego zachowania. Może jednak lepiej, gdy międzyludzkie, między grupowe i międzynarodowe animozje nie są nadmiernie wyciszane, gdy ludzi nie traktuje się jako niedojrzałych prymitywów, gdy da się im szansę, by mogli je wyrazić, by sami mogli decydować o kształcie i treści rocznicowych uroczystości. Te oficjalne, sterowane przez państwową władzę nie doprowadzą do autentycznego stanu „miłości i pokoju”


Oświeceniowe barbarzyństwo.

Liberalizm światopoglądowy, pluralizm i wolność myślenia, to nas, ludzi pozytywny dorobek. Oczywiście wolność myślenia, prawo do własnych poglądów do wyborów dróg podróżowania przez życie, szukania szczęścia, jeśli tylko nie godzą w innych ludzi powinny być niezbywalnym ludzkim prawem. Ale prawo do wolność powinno obejmować wszystkich, nie tylko tych uważających się za ludzi nowoczesnych, ale też tych pielęgnujących tradycyjne, przekazane im z przeszłości wartości, nie tylko tych dla których liczą się przede wszystkim indywidualizm i ogólnoludzka wspólnota, ale też tych dla których oprócz wymienionych liczą się też wartości budujące różnorakie wspólnoty pośrednie, rodzinne, grupowe, narodowe itd. Prawo do wolności powinno obejmować nie tylko ateistów i agnostyków ale też ludzi wierzących w Boga, ludzi religijnych itd.

Myślenie „po nowemu”, modernistyczne nie jest mi obce, ale jest tylko elementem mojego całościowego myślenia, moich myślowych potrzeb, w których jest też miejsce dla myślenia tradycyjnego. Jestem za poszanowaniem tradycji, myślenia konserwatywnego, za pluralizmem i prawdziwym liberalizmem, tolerancyjnym i otwartym nieustannie dbającym, by nie stawać się myśleniem narzucającym, opresyjnym, walczącym, by nie stać się nową ideologią. To od ludzi uważających się za oświeconych i liberalnych bardziej niż od innych powinno się oczekiwać tolerancji, otwartości i poszanowania dla inaczej myślących i czujących. Zrozumiałe są ambicje i dążenia, aby nowoczesność i racjonalizm instalowały się w naszym społeczeństwie jak najszybciej. Jednak przyspieszanie procesów w sposób nadgorliwy, „na siłę”, autokratyczny, opresyjny dla inaczej odbierających świat musi prowadzić do konfliktów. Brak tolerancji zarówno dla wyznawców nowoczesności i racjonalizmu ze strony konserwatystów jak i brak tolerancji dla konserwatystów ze strony postępowców są postawami tak samo negatywnymi.

Cywilizacyjny postęp dokonuje się z reguły w pierwszej kolejności w sferze materialnej, gospodarczej a dopiero później w sferze mentalnej i kulturowej lub niekiedy w obu sferach równolegle. U nas jego animatorzy oczekują, by zmiany mentalne wyprzedzały mocno ślimaczący się postęp materialny. Choć wydaje się, że i w bogatych społeczeństwach przemiany mentalne nie we wszystkich elementach są pozytywne. Nie zawsze ten niby postęp jest prawdziwym postępem.

Rządzący naszym krajem nie zdali egzaminu z tworzenia warunków do szybkiego gospodarczego rozwoju umożliwiającego zmniejszanie się dystansu do państw rozwiniętych. Przeciwnie prowadzona przez nich polityka ograniczała tkwiący w gospodarce i społeczeństwie rozwojowy potencjał. Natomiast rządzący razem z dużą częścią elit, które im sprzyjają i częścią społeczeństwa, która ulega prowadzonej przez nich propagandzie nie tylko obsesyjnie oczekują szybkich, natychmiastowych zmian mentalnych w kierunku uważanym przez nich za postęp i nowoczesność, ale chcą te zmiany wymusić. Dysonans między głoszonymi zasadami tolerancji i pluralizmu a rzeczywistą brutalizacją dysput i życia publicznego kreowaną przez sprawujących władzę para-liberałów, uzurpujących sobie prawo do wyłączności ocen naszej rzeczywistości to atrybuty III RP.

Wysoki poziom materialnego rozwoju, nowoczesność chyba jeszcze długo nie będą naszymi atutami. Naszymi atutami, tym, czym możemy zainteresować inne społeczeństwa, czym możemy w pozytywny sposób zwrócić na nasz kraj uwagę, to właśnie nasza odmienność etniczna, kulturowa i tradycja. Podobnie jak w ocenach indywidualnych osób, tak i w ocenach społeczeństw liczą się takie przymioty jak otwartość, tolerancja, pozytywne zachowania w trudnych momentach, zasługi w budowaniu przyjaznego ludziom świata, dobroć. Zbiorowość starszych ludzi w Polsce nie ma się czego wstydzić. To starsze pokolenia przechowały pozytywne wartości w czasach, w których poddawane były zniewoleniu, dzięki nim młodzi mogli się edukować, doznać, choć ograniczonego, to jednak cywilizacyjnego i społecznego awansu. Powinni się wstydzić ci młodzi agresywni, brutalni młodzi atakujący ludzi, którzy chcą wyrazić swoją żałobę po ofiarach katastrofy i przywiązanie do Prezydenta i do wartości, które są dla nich bardzo ważne, święte, do wiary, której symbolem jest krzyż.

Dawniej wydawało mi się, że miałem poglądy centrowe z odchyleniem lewicowym, że byłem tzw. postępowcem, i że byłem gospodarczym liberałem. Ale zawsze uważałem, że wszelkie skrajności, „przechylenia” są złe. Nie przypuszczałem wtedy, że nowoczesność i progresywizm będą kojarzone przeze mnie z radykalizmem i opresyjnością, z reemisją nietolerancji, z regresem człowieczeństwa. Dziś uważam, że liberalizm gospodarczy, ideowa postępowość i nowoczesność przybrały w umysłach i praktyce formy skrajne, ideologiczne, nietolerancyjne i dla wielu ludzi zniewalające. Dawniej, moje myślenie pro „nowoczesne”, pro „modernistyczne” było w duchu totalnej „wolności” i szybkiego wyzwalania się z konserwatyzmu. Uważałem, że procesy wyzwalania od „okowów” „zacofania” są czymś normalnym dla współczesnych, „oświeconych” ludzi. Z czasem zacząłem jednak odczuwać, że te „oświeceniowe” i „liberalne” postawy ludzi myślących „nowocześnie” stały się u wielu z nich postawami nietolerancyjnymi, narzucającymi, aroganckimi, w których nie ma miejsca na poszanowanie poglądów i uczuć innych ludzi, a nawet postawami agresywnymi i dążącymi do upokorzenia i zniewolenia inaczej myślących. Duch „wolności” i „nowoczesności”, „permisywności” tak omotał ich umysły, że stał się ideologią, którą chcą narzucić innym. Są przy tym często bezkompromisowi, butni, niekiedy brutalni. Zatracona została równowaga między respektem, szacunkiem i fascynacją dla tego co minione a fascynacją i admiracją teraźniejszości i przyszłości, ale przede wszystkim w umysłach apologetów „nowoczesnego ucywilizowania” zabrakło miejsca dla ludzi inaczej niż oni myślących, dla ludzi nie mających szans na modernistyczną edukację, brakuje miejsca dla prawdziwych postaw tolerancji, pluralizmu. Celem apologetów nowoczesności nie jest rozwijanie w harmonii tego, co zastane, poszukiwanie „nowego”, na bazie dorobku pokoleń, ale odcinanie się od przeszłości, tradycji i jest walka z myślącymi inaczej niż oni.

Duch swoiście pojętych: nowoczesności i liberalizmu idzie dziś parze z nurtem komercji i sukcesu za wszelką cenę. Oba te nurty mieszają się i wzmacniają nawzajem czyniąc wiele zła i wydobywają najgorsze ludzkie instynkty.

Dzisiaj postawy wielu „ucywilizowanych nowocześnie”, to cynizm w najgorszej postaci i nierzadko bandziorstwo. Emanacją ich nowoczesnych postaw były hordy pijanych osobników dążące do znieważenia ludzi, którzy przeżyli głęboko katastrofę samolotu pod Smoleńskiem i śmierć osób lecących na uroczystości upamiętniające zbrodnię katyńską i którzy mieli potrzebę wyrażenia swojej żałoby, hordy dążące do znieważenia osób wierzących, nazywające katolików pogardliwie „katolami”, niszczące i usuwające zapalane spontanicznie znicze, wydalające mocz na krzyż. „Ucywilizowani nowocześnie” są bezwzględni w dławieniu żałoby i bezwzględnie antyreligijni, antykatoliccy. Prowadzą anty żałobne, antyreligijne anty krzyżowe wyprawy. Chcą siłą rugować wiarę w Boga, ludzi wierzących nawracać na ateizm. W swej ateistycznej gorliwości są podobni do komunistów.

Bardzo wiele osób doznało bardzo dotkliwego rozczarowania i upokorzenia transformacją i sposobem budowania nowej rzeczywistości w III RP. W nowej już Polsce nie było ani miejsca ani sposobów aby mogły one przebić się ze swoimi opiniami i odczuciami, frustracjami do opinii publicznej, czuli się skazani przez rządzące socjety, establishment, opiniotwórcze media i wychowanych w duchu „oświeconego liberalizmu” rycerzy nowoczesności na osamotnienie i wewnątrz krajową banicję.

Wiele z tych rozczarowanych i upokorzonych osób, to osoby przywiązane do wartości chrześcijańskich, katolickich, narodowych, pielęgnujące pamięć o minionych pokoleniach, o tych, co odeszli. Gdy Prezydentem został Lech Kaczyński odżyła w nich nadzieja na pozytywne zmiany. Lech Kaczyński starał się z wielkim zaangażowaniem spełniać te nadzieje, starał się przywracać im poczucie godności i idee ludzkiej solidarności.

Gdy zbierającym się spontanicznie ludziom odbierano prawo do manifestowania swojej żałoby po ofiarach katastrofy, przywiązania do wartości chrześcijańskich, katolickich poczuli się oni tak jakby wypowiedziano im wojnę. Gdy usuwano znicze zapalane by uczcić ofiary katastrofy poczuli się jak pod wewnętrzną okupacją „oświeconych” libertynów. Odebranie im prawa do żałoby było „awangardowym” barbarzyństwem.


Portiernia, sierpień 2010

Rocznicowe obchody powstania „Solidarności”

Ze świadomości elit musi odejść przekonanie o nieomylności twórców neoliberalnej polityki finansowej okresu transformacji.

Polacy się gryzą i poniewierają politycznie. Elity liberalne i lewicowe zachowują się tak, jakby nie zdawały sobie sprawy z tego, że u podłoża kierowanych pod adresem władzy i establishmentu wyrazów niezadowolenia i buntu części społeczeństwa jest sytuacja gospodarczo-społeczna, że to polityka gospodarcza jest przyczyną frustracji obywateli i przekłada się na inne niegospodarcze sfery naszego życia. Zaczadzenie elit neoliberalną ideologią nie pozwala im dostrzec problemów zniewolenia i odbierania ludzkiej godności części społeczeństwa, które miały miejsce w czasie transformacji po 1989 roku. Liberalne elity żyją w swoim, innym niż szarzy obywatele świecie, naznaczonym wyimaginowanym piętnem sukcesu transformacji. Trywializują problemy społecznych dołów, odbierają je w prostacki sposób, bez chęci ich zrozumienia, bez chęci pochylenia się nad biedą, nad potrzebami i uczuciami szarych obywateli. Ignorują informacje o dziejących się nieszczęściach i ludzkich krzywdach. Próby uzewnętrznienia przez ludzi emocji wywołanych tymi nieszczęściami, krzywdami i niesprawiedliwościami traktują jako fanaberie, wręcz, jako prymitywne reakcje, jako niezrozumienie „podniosłych przemian” ustrojowo-gospodarczo-społecznych. Elity próbują dzielić ludzi pracy i zmieniać kierunek ich pretensji, z pretensji do państwa na pretensje do innych grup zawodowych lub do związkowców.

Dopóki będzie trwało przekonanie przeważającej części elit i idącej w ślad za nią dużej części społeczeństwa o nieuniknioności prowadzonej po 1989 r. polityce gospodarczo-społecznej i nieuchronności ogromnie wysokich społecznych kosztów transformacji, dopóki będą istniały głębokie konflikty społeczne i poczucie dziejących się niesprawiedliwości, dopóty trwać będą głębokie polityczne i społeczne podziały. Potrzebna jest przemiana świadomości, ale nie społecznych dołów jak tego oczekują elity, ale właśnie świadomości elit.

Prowadzona przez Leszka Balcerowicza (gdy był ministrem finansów a później prezesem NMP) ultraliberalna, zbyt restrykcyjna, sknerska polityka monetarna kontynuowana przez kolejne rządy przyniosła przeciwne do oczekiwanych rezultaty. Spowolniła rozwój, ograniczyła koniunkturę, ludzką aktywność, doprowadziła do pauperyzacji i bezrobocia wielkich rzesz ludzkich.

Zamiast dołożyć starań, by zrozumieć społeczne niezadowolenie, dlaczego tworzą się różnego rodzaju, głęboko zarysowane linie podziałów, dlaczego ludzie wyrażają niechęć do rządzących, liberalne elity wolą tłumaczyć to niedojrzałością tych, którzy kontestują przemiany.

Ponieważ nasze para-liberalne, apodyktyczne elity mocno napiętnują niezadowolonych, a władze państwowe mocno ograniczają możliwości wyrażania

niezadowolenia obywateli i demonstrowania społecznych i grupowych frustracji, frustracje szukają ujścia przy nadarzających się okazjach. Protesty, bunty, odreagowywanie na dziejące się dramaty, krzywdy, na poniżenie, na głuchość elit i władz ogniskują się w różnorakich miejscach i przyjmują różnorakie formy. Wydaje mi się, że wszystkie one mieszczą się w starym, pochodzącym z czasów istnienia komuny ogólnym podziale na „my”, ludzie społecznych nizin i „oni”, ludzie władzy, polityki i establishmentu, często bez rozróżniania politycznych formacji i ich programów.


Portiernia, październik 2010 r.

Wielkie różnice postaw osób publicznych.

Między osobami publicznymi występuje wielkie kulturowe i moralne zróżnicowanie postaw niezależne od ich poglądów. W ostatnim czasie uderzyły we mnie takie różnice postaw między osobami o świeckim, lewicowym światopoglądzie, między prof. Marią Szyszkowską a prof. Magdaleną Środą. Pierwsza, to osoba otwarta, tolerancyjna, pełna empatii i troski o bliźnich, szanująca odmienności i indywidualne duchowości każdej osoby, dostrzega pauperyzację części naszego społeczeństwa i odbieranie godności wielu obywatelom przez zdehumanizowane mechanizmy gospodarcze i stosunki społeczne. Jest osobą przyciągającą, budzącą sympatię. Druga jest butna, zarozumiała. Myśli w kategoriach: jedynej słuszności prezentowanych przez siebie poglądów. Nie dostrzega dziejących się w naszym kraju niesprawiedliwości i społecznych krzywd, żyje w establishmentowym przekonaniu o wielkim sukcesie naszej gospodarczo-społecznej transformacji. Jej lewicowość i liberalizm są fundamentalne, niewzruszone, nieprzejednane, odpychające.


Październik 2010

Jeszcze kilka refleksji o smoleńskiej katastrofie i o kolejnej półrocznej fazie wojny polsko-polskiej.

Jestem ogromnie poirytowany tym co dzieje się po smoleńskiej tragedii. Rozlewające się nieustannie obojętność i pogarda dla ofiar katastrofy i ludzi, którzy czują żałobę i chcą uszanować ofiary katastrofy i dokonany podział społeczeństwa są koszmarne.

Od samego początku swej prezydentury Lech Kaczyński wybrany w demokratycznych wyborach, zamiast otrzymania wsparcia polityków i publicystów, których zadaniem powinno być budowanie autorytetu i powagi należnych głowie państwa spotkał się ze zmasowaną, nieprzyjazną nagonką wielu z nich. Wykpiwanie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego przez niektórych polityków i publicystów, wyszydzanie jego działań w swoim kraju, przez „swoich” obywateli dało asumpt do jego lekceważenia za granicą. Ośmieszanie udzielonego przez niego poparcia Gruzji i wspierania Prezydenta Micheila Saakaszwilego wzmocniło w stosunku do niego negatywne polityczne oceny i medialne reakcje w Rosji.

Jest to przykre, że po katastrofie, po bardzo krótkim okresie wyrażania żalu i współczucia dla rodzin przez polityków i publicystów szybko powróciła atmosfera nienawiści i dyskredytowania Prezydenta i podważania prawa obywateli do wyrażania po nim i po ofiarach katastrofy żałoby i oddawania mu szacunku, że pospiesznie i w atmosferze nerwowości dążono do spacyfikowania społecznych reakcji i gestów pojawiających się w publicznej przestrzeni.

Od samego początku istnienia III RP było widoczne, że standardy etyczne są w niej ustawione na bardzo niskim poziomie, ale głównej przyczyny zaistnienia mizernej, dla wielu obywateli bardzo dotkliwej rzeczywistości, która generowała również konflikty można było doszukiwać się w błędnej polityce transformacji. Jednak tego, co elity para-liberalne wyprawiają po katastrofie nie można nazwać inaczej niż totalnym moralnym upadkiem i zdziczeniem i zmienia to moje oceny transformacji i przyczyn społecznych podziałów. To nie tylko sprawy ekonomiczne, bardzo zła polityka gospodarcza była ich przyczyną, przyczyną była również degradacja moralna para liberalnych i para lewicowych elit i części społeczeństwa. Podobnie jak powstanie „Solidarności”, tak teraz w 2010 roku cezurą, punktem krytycznym ukazującym zróżnicowanie ludzkich postaw był czas po smoleńskiej katastrofie. To był moment opowiedzenia się po którejś ze stron.

Koszmarny moralny upadek części elit i części społeczeństwa po tragedii smoleńskiej osiągnął poziom bezczeszczenia pamięci o ofiarach katastrofy. Część społeczeństwa uległa jakiemuś niepojętemu odrętwieniu, znieczuleniu, poddaniu się propagandzie. W jakim stopniu tkwienie w błędnej polityce, w szkodliwych dla gospodarki i kraju procesach doprowadziło do zupełnego moralnego upadku, a w jakim istniejący od lat rozkład moralny, który z całą bezapelacyjnością został odsłonięty w reakcjach po katastrofie był przyczyną mizerii III RP? Faktem jest, że w niby już wolnej i demokratycznej Polsce zawiadujący naszym państwem doprowadzili do wielkich społecznych ekonomicznych i ideowych podziałów, do rozpanoszenia się nieetycznych zachowań, do poczucia upokorzenia dużej części społeczeństwa.

Czy nastąpi kiedyś naszej polskiej rzeczywistości uzdrowienie?


Portiernia, październik 2010 r.

Postępowość rewolucyjna, nieprzejednana.

Abstrahując od poglądów i od merytorycznych racji, nienawiść i agresja, to złe stany ludzkiego umysłu i ducha. Niezależnie, po której stronie konfliktu występują są złymi doradcami i zwykle prowadzą do złych rozwiązań i negatywnych rezultatów. Zdumiewa jednak to, że tak ogromnie dużo jest ich po stronie ludzi nazywających siebie liberałami i czujących się promotorami tolerancyjnej i pluralistycznej nowoczesności.

Zmiany mentalne naszego społeczeństwa, zmiany filozofii życia i systemów wartości są nieuniknione, sprzyja im naturalna pokoleniowa wymiana. Ale czy nie mogą one odbywać się w spokoju bez sztucznego, agresywnego przyspieszania, bez opresyjnego, bezwzględnego narzucania kierunku i formy i bez drastycznie ostrego pokoleniowego konfliktu i deptania ludzkiej godności, z zachowaniem szacunku dla starszych ludzi? Procesom przemian można pomagać w sposób nieinwazyjny, bez zadawania zbędnego bólu społeczeństwu czy też grupom społecznym np. przez inwestowanie w system nauczania, a można też w sposób agresywny. Od zawsze występował w społecznościach konflikt między tym, co „stare”, zastane a ”nowym”, nadchodzącym, ale świat współczesny i ludzie współcześni powinni już chyba nauczyć się poszanowania zarówno przeszłości i dorobku minionych pokoleń jak otwierania się na innowacyjność, na przesuwanie horyzontów ludzkiej świadomości.

Mnóstwo zła na świecie spowodowane było i jest brakiem tolerancji ludzi wobec inności, wobec zjawisk wymykających się ich doświadczeniu i wobec osób różniących się wyglądem, zachowaniem, wierzeniami, ideami, poglądami. Mamy w sobie z jednej strony atawistyczną ciekawość tego, co „inne”, jeszcze niepoznane, z drugiej strony atawistyczną niechęć i strach wobec tego, co „inne” i wobec innych. Wiele zła wynikało i wynika z braku otwierania się na to, co „nowe”. Ze „starym”, „poznanym”, „doświadczonym” czujemy się bezpieczniej. „Nowe” przynosi nam szansę na pozytywną odmianę, na rozwój, ale może też być zagrożeniem. „Nowe” wywołuje często niechęć i strach. Wiele zła przyniosły też niechęć do „zastanego”, rewolucyjne zwalczanie „starego” i bezmyślne, bałwochwalcze idealizowanie wszystkiego co „nowe”, nawet jeśli to „nowe” jest niepewne, niesprawdzone.

Było i jest wiele hermetyczności, ortodoksji, nietolerancji, opresyjności po stronie ludzi poruszających się w mentalnych obszarach religijności, tradycji, wartości narodowych I jest wiele nietolerancji po stronie rewolucyjnych bojowników zmian za wszelką cenę.

Dzisiaj ostre postawy nieprzejednania i wrogości wobec ludzi różniących się mentalnie występują głównie wśród części ludzi tzw. postępu i nowoczesności. Są one w pewnym sensie lustrzanym odbiciem postaw zachowawczych. Jednak to od ludzi „postępu”, którzy przecież mniemają, że są lepszą, bardziej rozumną częścią społeczeństwa, dzięki której ludzki świat się rozwija, ulepsza i pięknieje oczekuje się tolerancji i wyrozumiałości, a niestety, to wielu z nich jest zaczadzonych ideą wolności i postępu i to oni są dziś mocno napastliwi, brutalni.

Konflikt, który zaistniał obecnie w naszym kraju karmi się nietolerancją i arogancją bojowników „nowego”, „nowoczesnego”, wobec tego, co „stare”, tradycyjne, historyczne. Niestety, uważający siebie za ucywilizowanych nowocześnie w swym radykalizmie ulepszania świata i arogancji są podobni do rewolucjonistów. A przecież świat istnieje w ciągłości, życie na Ziemi jest procesem ciągłym. Przeszłość ustępuje teraźniejszości a ta przyszłości, która też będzie przeszłością. Czy procesowi temu nie możemy poddawać się w spokoju, zachowując szacunek dla „starego” i dla „nowego”?

Jedną z miar dojrzałości społeczeństwa jest jego troskliwe odnoszenie się do osób słabszych, do niepełnosprawnych, do dzieci i do ludzi starszych a także szacunek dla dokonań pokoleń, które odeszły i dla pokolenia, które odchodzi. Wzrastanie powinno następować w społecznej, emocjonalnej równowadze bez szargania wartości cenionych przez ludzi starszych.

Wydaje mi się, że moje podejście do życia i ludzi jest liberalne, że chyba jestem dość tolerancyjny, ale nie potrafię być obojętny wobec buty i arogancji „nowocześnie ucywilizowanych”, zwłaszcza polityków, wobec poniżania przez nich godności ludzi, którzy mają do prezydenckiej pary wielki szacunek i pragną uczcić ją i pozostałe ofiary katastrofy.

Do katastrofy doprowadziło szereg czynników bezpośrednich i bardziej lub mniej pośrednich. Zapewne długo będą trwały dyskusje i przetargi dotyczące przyczyn katastrofy i o to, które z nich były istotne.

Być może to jest tylko moje subiektywne wrażenie, ale mam odczucie, że lekceważenie i niepohamowana nagonka na Prezydenta i ludzi z jego otoczenia, atmosfera nienawiści i dyskredytowanie jego działań prowadziły do lekceważenia, destrukcji i zaniechania potrzebnych działań części aparatu państwowego, który powinien dbać o należytą obsługę i bezpieczeństwo Prezydenta. Mogło to przyczynić się do nieszczęścia. Oczywiście byłyby to czynniki pośrednie, które mogły wpłynąć na pojawienie się czynników bezpośrednich, które doprowadziły do katastrofy.

Polityczne i medialne przekazy, a także śledztwo w sprawie smoleńskiej tragedii są politycznie nadzorowane, władze dbają by nie wymknęły się spod kontroli. Gdyby się okazało, że katastrofa nie była zwykłym wypadkiem, skutkiem awarii, czy błędów pilotów, nawet gdyby tylko rozpowszechniło się w społeczeństwie przekonanie, że była ona skutkiem lekceważenia prezydenta Lecha Kaczyńskiego przez rząd i polityków PO, wrogości do niego i notorycznego utrudniania mu sprawowania piastowanego urzędu, to prysł by mit dobrych neoliberalnych elit III RP i dobra o niej opinia.

Po raz kolejny wyrażam pogląd, że istotną przyczyną istnienia w społeczeństwie ostrych podziałów i nienawiści jest mało skuteczna i bardzo niesprawiedliwa transformacja a także nieobiektywna, wyidealizowana jej ocena dokonywana przez dużą część elit rozmijająca się z odczuciami dużej części społeczeństwa. Elity uważają, że była i jest ona optymalna i że jest ich wielkim sukcesem, i nie przyjmują jakiejkolwiek krytyki i odbierają innym prawo do odmiennych jej ocen. A przecież wystarczy spojrzeć na statystyki, choćby na liczbę osób odbierających sobie życie, by wyrobić sobie zdanie o naszej gospodarce i o naszej transformacji. Brak pokory decydentów i polityków i przekonanie, że należy im się za transformację od obywateli wyłącznie szacunek i podziękowania przy „gołym okiem” widocznym niewykorzystaniu tkwiącego w naszym społeczeństwie i naszej gospodarce potencjału rozwoju i widocznej nędzy i upokorzeniu części obywateli, przy wielkich dziejących się niesprawiedliwościach jest dla wielu osób wielce irytujący.

Bezkompromisowa, nieprzebierająca w środkach nagonka na polityków, którzy dostrzegają naszą ułomną i niesprawiedliwą rzeczywistość i ułomność transformacji, u których niezadowoleni, poniżeni i wykluczeni znajdują zrozumienie jest nieznośna. Dopóki nie znikną wylukrowane oceny naszej transformacji, dopóki nie będą one wyważone i rzetelne dopóty będą trwały ostre społeczne podziały i nienawistne wojny.

Pamiętamy, jak każdy gest i każde słowo naszego papieża przywracające nam poczucie podmiotowości, każdy zachowanie uwidaczniające jego niezależność od komunistycznych władz było przyjmowane przez nas entuzjastycznie. Jego autonomia i wyrazistość jego przekazów szła w parze z rozsądkiem i z poszanowaniem rozmówców, nawet tych z drugiej strony ideologicznej i politycznej barykady. Dziś wielkie grupy społeczne są przez decydentów i polityków nie tylko lekceważone ale i poniżane.

Denerwują też postawy zbyt wielkiej uniżoności części ludzi władzy, polityki i elit w stosunku do zagranicy. Oczywiście zawsze potrzebny jest rozsądek, wyważenie racji, poszanowanie innych ludzi, grup i nacji, ale mam odczucie, że dzisiaj nastąpiło wśród elit mocne przechylenie w stronę lęków przed złym odbiorem za granicą i że w cenie jest serwilizm. Elity, a za nimi część społeczeństwa prawie każde wystąpienie lub działanie broniące autonomii i interesów państwa i społeczeństwa utożsamiają z działaniami nierozsądnymi.


Portiernia, październik 2010 r.

Paradoksy współczesnego ludzkiego świata.

W sferze gospodarczej.

Następuje w coraz szybszym tempie rozwój środków produkcji i wzrost wydajności pracy, a prawie nie ubywa ludzi żyjących w nędzy, wydłuża się czas pracy, podnosi wiek przechodzenia ludzi na emerytalny odpoczynek.

W sferze mentalnej i moralnej.

Coraz więcej osób głosi liberalne poglądy, które zakładają wolność jednostek, pluralizm, otwartość i tolerancję a nie ubywa zachowań nieprzejednanych, agresywnych, coraz mniej jest poszanowania ludzi myślących inaczej niż establishment. Coraz więcej jest też agresji w „światłym”, medialnym mentorstwie opiniotwórczych elit. Bardzo przykrą postawą lobby para nowoczesnego jest nieposzanowanie ludzi wiekowych. Niektórzy liderzy demonstrowania „nowoczesności” postawili sobie „ambitne” cele grania na uczuciach inaczej myślących i czujących ludzi starszych.

Gdy byłem nastolatkiem bardzo lubiłem przebywać blisko osób wiekowych i z nimi rozmawiać. Były one dla mnie uosobieniem mądrości i spokoju, czułem ich życzliwość i chęć przekazania życiowego doświadczenia i mądrości. Wydawało mi się, że skoro przeżyli dużo lat to noszą w sobie jakąś życiową tajemnicę i życiową mądrość.

Dziś, mam wrażenie, że w relacjach międzypokoleniowych występuje wiele barier, uprzedzeń, nietolerancji, częściej niż w przeszłości są one wrogie i nienawistne. Niektórym młodym ludziom wydaje się, że posiedli już wszelkie dostępne ludziom mądrości a to, co minione nie tylko nie jest warte zainteresowania i szacunku, ale jako prymitywne, wsteczne, stanowiące przeszkodę nawet samym swoim trwaniem należy bezpardonowo zwalczać. Niestety ci młodzi nie postrzegają osób, które są nośnikami odchodzących wartości, jako ludzi godnych szacunku, protoplastów, twórców teraźniejszości, ale jako osobników wręcz zbędnych, zakłócających ich para liberalne funkcjonowanie i para liberalny krajobraz. Zachowują się tak jakby teraźniejszość i przyszłość powstały od podstaw, bez przeszłości, jakby byli twórcami świata współczesnego, jakby to wszystko nowoczesne, z czym mamy do czynienia we współczesnym świecie było zasługą wyłącznie ich i obecnego pokolenia. A przecież teraźniejszość i przyszłość jest kontynuacją przeszłości. Na obecny kształt ludzkiego świata pracowały kolejne pokolenia od jego zarania.

Wydawałoby się, że zwolennicy myślenia nowoczesnego a zwłaszcza myślenia awangardowego, oprócz tego, że z założenia powinni być myślowo niezależni, całkowicie wolni, którzy powinni mieć na celu rozbijanie mentalnych barier i którzy sami doznają przykrości nietolerancji powinni też być zwolennikami myślowego pluralizmu a przynajmniej respektować prawo innych do myślowej niezależności. Jednak paradoksalnie dość często zwolennicy myślenia w tych kategoriach stają się sztywnymi ideologicznymi wyznawcami. Ich nietolerancja i brak poszanowania pluralizmu niewiele różnią się od nietolerancji i ortodoksji tradycjonalistycznych surowych grup wyznaniowych czy ideologicznych.

Dawniej niewielkie mniejszości wykorzystywały ekonomicznie i narzucały podległość ekonomiczną i polityczną, swoje widzenie świata, swoje poglądy większościom. Dzisiaj mamy często sytuację, gdy duże grupy, stanowiące nierzadko większość narzucają swoje widzenie świata pozostałym grupom społecznym. Będąca pod wpływem para liberalnej propagandy większość narzuca je dziś w sposób bezpardonowy, łamiąc prawo każdej ludzkiej osoby i każdej dobrowolnie zrzeszonej grupy osób do wolności i do posiadania własnych poglądów.


20 października 2010 r.

Śmiertelna choroba wykoślawionych idei nowoczesności i postępu?

Zamordowanie Marka Rosiaka, asystenta Janusza Wojciechowskiego, deputowanego do Parlamentu Europejskiego (kandydował z listy PiS-u) w jego biurze w Łodzi przez fanatyka pseudo liberalizmu budzi przerażenie. Mam odczucie, że morderstwo jest dalszym ciągiem tego, co działo się na Krakowskim Przedmieściu, gdy grupa rozwydrzonych ludzi atakowała z ogromną nienawiścią ludzi broniących ustawionego przez harcerzy krzyża.

Do czego doszliśmy po 20 latach transformacji ustrojowo gospodarczej i budowania demokracji? Zamiast państwa, w którym wszyscy obywatele żyliby choćby tylko na nieco wyższym poziomie materialnym niż w PRL-u i w którym panowałby społeczny spokój a obywatele mieliby satysfakcje z uczestniczenia w budowie postępu, mamy państwo, w którym wielu obywateli żyje w nędzy i w którym panują ogromne niesprawiedliwości i którym władają ogromne emocje i nienawiść. Rezultatem prowadzonej po 1989 roku polityki gospodarczo-społecznej było już wiele ofiar. Nie wszyscy potrafili przezwyciężyć nędzę i brak pracy.

Wojna polsko- polska trwała od dawna ale była przedstawiana w mediach bardzo jednostronnie. Większość polityków i publicystów albo jej nie dostrzegała albo częściej konflikty uważała za normalny stan korporacyjnego para-liberalizmu. Wojna ta jeszcze bardziej nasiliła się w 2005 roku gdy obywatele czujący się pokrzywdzonymi przez III RP znaleźli swoich rzeczników w PiS-ie i gdy nie mogły się pogodzić z utratą władzy ugrupowania prowadzące politykę skrajnie liberalną. Włączyli się w nią również intensywnie publicyści. Niestety większość tych publicystów, którzy są zatrudnieni w dużych, bogatych i popularnych mediach, w telewizjach, radiu, w redakcjach gazet w imię swoiście pojmowanej nowoczesności i wolności słowa nie tylko tolerują a nawet promują chamskie, nienawistne zachowania polityków ale sami zachowują się do nich podobnie.

Utrata władzy w 2005r. i usłyszenie donośniej niż wcześniej głosów o niedoskonałości a nawet o ułomności transformacji i błędach władzy zakłóciły idylliczny obraz przemian i świetne samopoczucie elit, które prowadziły lub popierały taką skrajnie liberalną politykę. Ludzie para-liberalnych elit uważali się za akuszerów postępu, za narodowych i społecznych dobroczyńców, którym należy się mir i szacunek. Również osoby z establishmentu, które się z liberalną polityką utożsamiały uważały się za forpocztę postępu. Gdy, naraz ludzie elit i establishmentu usłyszeli o tym, że decydenci popełniali fuszerki ulegli frustracji, która u wielu wypadkach przemieniła się w uczucie nienawiści do tych, którzy mieli czelność mieć inny obraz naszych przemian niż obowiązujący przez lata.

Elity para-liberalne uważają, że do wojny polsko–polskiej przyczynił się sposób realizacji polityki przez władze PiS-u, zbytnia podejrzliwość i zbytnia pochopność w wydawaniu jednoznacznych sądów, a ja uważam, że główną, pierwotną jej przyczyną jest bezwzględna, oschła polityka gospodarcza liberałów.

Ostatnie półrocze, to okres kolejnej fazy wojny polsko-polskiej. Nienawiść wydaje makabryczne owoce. To wczorajsze morderstwo dokonane przez politycznego fanatyka, to przejaw ideologicznej i politycznej choroby na bezwzględne, ortodoksyjne, jedynie słuszne myślenie skrajnie liberalne, na swoiście rozumianą nowoczesność. To przejaw ulegania propagandzie nienawiści kreowanej przez część polityków i publicystów i kumulowanie negatywnych emocji wśród ludzi poddanych tej politycznej i medialnej propagandzie. „Liberalni” publicyści unikają określania zabójcy mianem fanatyka, wolą używać słowa „niezrównoważony”. Ale czy fanatyk jest osobą zrównoważoną?

Bardzo cenię polityka Janusza Wojciechowskiego. Dał się on poznać, jako prawy człowiek. To poseł o prospołecznym nastawieniu. Celem jego politycznej działalności jest dobro państwa, jako wspólnoty wszystkich, bez wyjątków jego obywateli. Jestem przekonany, że Marek Rosiak i inni jego współpracownicy prezentowali i prezentują podobne moralne walory.

Oddajmy cześć Markowi Rosiakowi!






Kolejne notatki: 2010d Komu upodlenie, komu honory?

Notatki - całość
**** *** *** *** *** ****